Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Co wynika z grafiku, czyli gdzie jest minister?

Autor:

Dodano:

„Dopust Boży” – to chyba najlepsze streszczenie tego, czego w ostatnich tygodniach doświadczyła polska wieś. Tymczasem resort rolnictwa jakby przeoczył te wszystkie katastrofy, jakich doświadczają rolnicy.

Zaglądamy na stronę Głównego Lekarza Weterynarii. Bilans ostatnich dwóch tygodni to 6 nowych ognisk ASF w chlewniach, kilka nowych przypadków grypy ptaków, wykrycie koronawirusa u norek na dwóch fermach, narastający problem wścieklizny u zwierząt dzików, czy ograniczenia na eksport pasz do Federacji Rosyjskiej. Pogoda z kolei zafundowała nam tornada, nawalne deszcze i gradobicia, które zrywały dachy z budynków, tratowały i zalewały uprawy. Wcześniej upały paliły owoce na gałęziach i rośliny uprawne na polach. Rolnicze media donosiły i o problemach z ubezpieczeniami upraw i zwierząt, i niskich cenach skupu świń, i o stratach plantatorów.

Na stronie internetowej Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi trudno jednak znaleźć informacje o tych wydarzeniach. Resort zdaje się ich nie zauważać, a w każdym razie - nie daje rolnikom wyraźnego sygnału, że „trzyma rękę na pulsie” i… działa. „Właśnie teraz kiedy gradobicie zniszczyło setki tysięcy hektarów upraw, właśnie teraz gdy żywioły połamały nie tylko plony, a także całe rodziny... minister rolnictwa zajmuje się... SAMI ZOBACZCIE jego ostatnie wpisy – punktuje AGROunia, zwracając uwagę na grafik szefa resortu, w którym znalazło się: zaproszenie na pielgrzymkę rolników, wystąpienia z okazji Dnia Ojca i zakończenia roku szkolnego w rolniczych szkołach czy zachęta do udziału w konkursie kulinarnych dla KGW.

Krytyka ministra ze strony AGROunii to nic nowego, ale cierpliwość wobec bezczynności szefa resortu straciła nawet Krajowa Rada Izb Rolniczych, którą ostatnio nie raz oskarżano o zbytnią spolegliwość wobec władz. Wczoraj minister wziął udział w I Pielgrzymce Rodzin Rolników do Sanktuarium Świętego Andrzeja Boboli w Strachocinie. Swoje przemówienie tam poświęcił głównie promocji Polskiego Ładu i ustawy o rodzinnych gospodarstwach rolnych. Zapowiedział „kilkanaście pakietów korzyści w kilkudziesięciu obszarach”, których pozytywne skutki dotkną „blisko 100% rodzinnych gospodarstw rolnych”. Minister podkreślał też rolę „wzmacniania w społeczeństwie patriotyzmu konsumenckiego”.

KRIR w stanowisku dotyczącym sytuacji w rolnictwie zwraca tymczasem uwagę, że: „Narastające problemy w produkcji trzody chlewnej związane z nowymi obostrzeniami dotyczącymi ASF i brakiem skutecznej walki z ASF, a także sytuacja rynkowa, spowodowały trudną sytuację rodzinnych gospodarstw zajmujących się produkcją świń, w wyniku której następuje drastyczny spadek liczby gospodarstw zajmujących się produkcją trzody chlewnej. Jeśli sytuacja taka utrzyma się dłużej, na rynku polskim dostępna będzie wieprzowina tylko z importu. Dlatego Krajowa Rada Izb Rolniczych żąda, aby Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi przedstawił odpowiedni program odbudowy rodzinnej produkcji trzody chlewnej.” Jak łatwo wykoncypować, konsumencki patriotyzm w sytuacji, gdy na rynku zabraknie rodzimych producentów żywności krzewić będzie trudno.

„Niepokojące jest także to, że w proponowanych przez administrację rządową i unijną programach dla rolnictwa na przyszłą perspektywę, brak jest wiedzy rolniczej i sytuacji na wsi oraz wizji rządu na przyszłość i rozwój rodzinnych gospodarstw rolnych w Polsce, co może spowodować coraz mniejsze zainteresowanie młodych ludzi do przejmowania gospodarstw a w konsekwencji brak samowystarczalności żywnościowej kraju i bezpieczeństwa żywnościowego Polski” – zauważa KRIR, co z kolei stawia pod znakiem zapytania cały sens rządowego programu.

KRIR przypomina wreszcie resortowi rolnictwa, że już w sezonie wiosennym zabrakło środków budżetowych na dopłaty do ubezpieczeń upraw rolnych i zwierząt gospodarskich. „Brak środków na ubezpieczenia może spowodować tragiczną sytuację gospodarstw rolnych w przypadku wystąpienia gradu, deszczy nawalnych czy innych klęsk. Dlatego też KRIR wnioskuje o zabezpieczenie środków z budżetu państwa na dopłaty do ubezpieczeń do min. 50% powierzchni gruntów ornych w Polsce” – alarmuje rolniczy samorząd.

Krajowa Rada Izb Rolniczych domaga się również uregulowania sytuacji na rynku owoców miękkich oraz ziemniaków skrobiowych, na których „występuje znaczna przewaga kontraktowa na rynku podmiotów skupujących”. Samorządowcy wnioskują do UOKiK by skontrolował, czy zakłady przetwórcze nie stosują zmowy cenowej – czytamy w zamieszczonym komunikacie. Samorząd rolniczy zauważa, że sytuacja ta nie jest nowością, a trwa od dawna.

We wczorajszej relacji w mediach społecznościowych lider AGROunii Michał Kołodziejczak mówi o agonii polskiej wsi i gospodarstw rodzinnych. Do słów tych możemy podejść z dystansem. Trudno jednak powstrzymać się przed zacytowaniem pytania, które w jego wystąpieniach stale wraca, a mianowicie: Gdzie jest minister?

×