Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Kto jest najbardziej winny postępującym ograniczeniom w chemicznej ochronie roślin?

Autor:

Dodano:

Jak wynika z oceny resortu rolnictwa - postępującym i coraz bardziej dotkliwym ograniczeniom w chemicznej ochronie roślin winni są sami producenci tych środków.

- Kryteria oceny substancji czynnych, a także metody służące ich ocenie zostały dobrze sprecyzowane, tak więc państwa członkowskie, Europejski Urząd do Spraw Bezpieczeństwa Żywności i Komisja Europejska prowadzą obiektywną ocenę tych substancji - wyjaśnia ministerstwo rolnictwa w odpowiedzi na list otwarty Polskiego Związku Producentów Roślin Zbożowych z czerwca, dotyczący ograniczeń w zakresie chemicznej ochrony roślin.

- Przyczynami nieodnowienia zatwierdzenia substancji czynnych jest zatem ich niedopuszczalny wpływ na zdrowie człowieka i środowisko, lecz także brak zainteresowania przedłożeniem wymaganej dokumentacji, lub braki w tej dokumentacji, przez co nie można potwierdzić, że stosowanie danej substancji jest bezpieczne - podkreśla w odpowiedzi Elwira Zdrodowska, zastępca dyrektora Departamentu Systemów Jakości w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Słowem - to firmy dostarczające na rynek środki ochrony roślin są winne postępującym ograniczeniom w chemicznej ochronie roślin.

W ocenie Elwiry Zdrodowskiej, wycofywania zatwierdzenia substancji aktywnych środków ochrony roślin nie można też utożsamiać wyłącznie z realizacją celów Strategii „Od pola do stołu”.

Ale przyznaje - że resort rolnictwa ma kłopot z tą Strategią:

- Nie negując konieczności zapewnienia rolnictwu efektywnych metod ochrony roślin, od szeregu lat dostrzegalna jest potrzeba racjonalizacji stosowania chemicznych środków ochrony roślin, ograniczania ryzyka związanego z ich użyciem oraz stosowania – tam gdzie jest to możliwe – alternatywnych (w tym biologicznych) metod ochrony roślin. Ma to na celu zarówno ograniczenie presji ze strony rolnictwa na środowisko, jak i wynika z troski o zdrowie ludzi - odpowiada Elwira Zdrodowska. - W odniesieniu do celów redukcyjnych dotyczących ilościowego ograniczenia stosowania środków ochrony roślin, ujętych w Strategii „Od pola do stołu”, Ministerstwo dostrzega, że cele te zostały ustalone bez uwzględnienia właściwych podstaw naukowych - dodaje.

- Z tego powodu w ramach dyskusji na forum Unii Europejskiej dotyczącej Strategii „Od pola do stołu” oraz spodziewanej nowelizacji postanowień dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2009/128/WE z dnia 21 października 2009 r., ustanawiającej ramy wspólnotowego działania na rzecz zrównoważonego stosowania pestycydów, Polska stoi konsekwentnie na
stanowisku, że wszelkie zmiany legislacyjne w tym zakresie powinny zostać poprzedzone rzetelną analizą wpływu, uwzględniającą także zapewnienie bezpieczeństwa żywnościowego Unii Europejskiej oraz zachowanie konkurencyjności unijnego rolnictwa - zaznacza zastępca dyrektora Departamentu Systemów Jakości w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Jak podkreśla też w piśmie do PZPRZ Elwira Zdrodowska, resort rolnictwa zdaje sobie sprawę, że drastyczne ograniczenie dostępności środków produkcji rolnej może doprowadzić do ograniczenia jego efektywności. - Ministerstwo dostrzega, że ograniczenie produkcji rolnej w Unii Europejskiej i uzależnienie unijnego systemu żywnościowego od importu żywności, prowadziłoby do wzrostu ryzyka związanego ze zdarzeniami kryzysowymi zakłócającymi łańcuchy dostaw, takimi jak epidemia COVID-19 - zaznacza.

Pytanie więc, jak to się więc wszystko dalej potoczy? Czy mimo wszystko rolnicy mogą liczyć na nowe i przede wszystkim skuteczne substancje czynne w ochronie upraw?

×