Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Wapno zamiast azotu na słomę – czy warto?

Autor:

Dodano:

Rosnące ceny nawozów skłaniają rolników do rezygnacji ze stosowania azotu na ściernisko na rzecz nawozów wapniowych. Pytamy eksperta, profesora Wiesława Szulca, o ocenę poprawności takiej strategii.

Pozostawioną na polu po żniwach słomę można potraktować azotem lub wapnem (możliwe, choć mniej powszechne jest także zastosowanie specjalnych biopreparatów). Zastanawiając się, które rozwiązanie będzie lepsze, można natknąć się na różne, często sprzeczne tezy. Jedna szkoła za priorytetowy składnik niezbędny do sprawnej mineralizacji słomy uznaje nawozy azotowe, druga – wapno. Tegoroczne horrendalne podwyżki cen m.in. nawozów azotowych skłaniają rolników do rezygnacji ze stosowania azotu na ściernisko na rzecz nawozów wapniowych. Zwolennicy tego podejścia twierdzą, że wapno nie tylko przyczyni się do szybkiej mineralizacji słomy, ale również niwelacji toksycznego oddziaływania produktów jej rozkładu. Na pytania o zasadność stosowania na ściernisko wapna odpowiada prof. dr hab. Wiesław Szulc, specjalista w zakresie chemii rolnej z Samodzielnego Zakładu Chemii Rolnej i Środowiskowej Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.

Farmer: Na co zwrócić uwagę w zakresie nawożenia, by uzyskać wymierne korzyści płynące z pozostawienia po zbiorze słomy na polu?

prof.  Wiesław Szulc: Zacznijmy od tego, iż sam fakt pozostawienia i przyorania słomy jest bardzo dobrą decyzją. Niestety w naszym kraju, choć nie tylko, obserwujemy systematyczny spadek zawartości próchnicy w glebie. Dbanie o materię organiczną to jedyny sposób podnoszenia produktywności gleb w Polsce, które w porównaniu do gleb choćby w państwach ościennych charakteryzują się niską urodzajnością. Jednak wprowadzając słomę do gleby niebezpiecznie rozszerzamy stosunek węgla do azotu. W słomie wynosi on w uproszczeniu 100:1, jest zatem bardzo szeroki, w glebie natomiast bardzo wąski – 10:1. Przyorując samą słomę dostarczamy mikroorganizmom glebowym w krótkim czasie bardzo dużą ilość energii, bowiem słoma to węgiel, a węgiel to dla drobnoustrojów energia, która pobudzi je do gwałtownego rozwoju. Do budowy komórek potrzebują jednak także białek, czyli azotu. W tej sytuacji mikroorganizmy „ogołacają” glebę z mineralnych form azotu, co może skutkować niedoborem tego składnika w początkowych stadiach rozwoju roślin ozimych.

Wysokie ceny nawozów zniechęcają rolników do stosowania azotu na słomę i coraz częściej rezygnują oni z jego aplikacji w tym terminie na rzecz wapnowania. Jak ocenia Pan taką strategię?

Jest to złe postępowanie, bowiem zastosowanie jedynie wapna nie przyśpieszy rozkładu słomy. Jednocześnie zaznaczam, iż w naszych warunkach wapnowanie jest zabiegiem koniecznym, niezależnie od tego, czy wapno wprowadzimy do gleby wraz ze słomą, czy w osobnym, niezależnym zabiegu. Warto pamiętać, że poza deficytem wody nieodpowiedni odczyn gleby jest czynnikiem najmocniej ograniczającym plony roślin uprawnych w Polsce. Wapnując glebę kwaśną przyczyniamy się do zmniejszenia populacji grzybów, preferujących środowisko kwaśne, zwiększamy natomiast liczebność bakterii. Jednak bez azotu niemożliwa jest budowa biomasy mikroorganizmów glebowych. Z tego powodu aplikacja azotu na słomę jest jak najbardziej wskazana. Zaleca się, by przyorując słomę, zastosować 50 kg N/ha. Dostarczając azot, zawężamy stosunek węgla do azotu, a bakterie, mając dostęp do obu składników, rozwijają się w sposób zrównoważony. Słoma ulega wówczas mineralizacji i przekształca się w związki próchniczne – na początku tzw. próchnicę pokarmową, zawierającą szereg składników pokarmowych, dostępnych do wykorzystania przez rośliny następcze. Dzięki zastosowaniu azotu przyczyniamy się do szybkiego przebiegu procesu mineralizacji i potem niezwykle istotnej humifikacji, czyli przekształcenia powstałych w procesie mineralizacji prostych związków organicznych do próchnicy.

Z tej perspektywy zastosowanie zarówno nawozów azotowych, jak i wapniowych wydaje się niezwykle istotne. Czy ich aplikację w okresie pożniwnym można „pogodzić”?

Owszem, wykorzystując odpowiednią formę azotu. Jeżeli płodozmian wymusza krótki okres między zbiorem przedplonu a siewem rośliny następczej, a chcemy dokonać zarówno aplikacji azotu, jak i wapnowania, należy wystrzegać się azotu w formie amonowej (np. siarczan amonu). Aby uniknąć strat azotu, w tej sytuacji lepszym wyborem będzie forma saletrzana (np. saletra potasowa, saletra wapniowa).

Jaką kolejność wówczas zachować?

Z punktu widzenia zapobiegania ewentualnym stratom azotu kolejność stosowania nawozów azotowych i wapniowych nie ma dużego znaczenia. Biorąc jednak pod uwagę rozwój mikroorganizmów wskazanym jest, by na glebach kwaśnych najpierw zastosować wapnowanie, następnie słomę wymieszać z glebą, na końcu zaś dostarczyć azot. W ten sposób w pierwszej kolejności stwarzamy odpowiednie warunki do bytowania bakterii w glebie, a później dostarczamy niezbędnego do ich rozwoju azotu w formie szybko działającej, czyli saletrzanej.

Czy istnieją sytuacje, w których można zrezygnować ze stosowania azotu po żniwach?

Tak, w przypadku gdy po żniwach słomę wywozimy z pola. W tej sytuacji ilość resztek pożniwnych jest na tyle mała, że przyorując je wprowadzamy do gleby mniej węgla niż w przypadku resztek pożniwnych wraz ze słomą, wówczas nie dochodzi do tak intensywnego rozwoju mikroorganizmów. Można wtedy ograniczyć się jedynie do zastosowania nawozu wapniowego.

Dziękuję za rozmowę.

 

×