Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Agresywne rządy krów na Korsyce

Autor:

Dodano:

Korsykańskie krowy zyskały w ostatnim czasie międzynarodową sławę. Nie jest to jednak dobra sława, ponieważ zwierzęta te znacznie utrudniają życie mieszkańcom wyspy oraz turystom. Zdarza się również, że bywają agresywne w stosunku do ludzi.

Populację bydła na Korsyce szacuje się na 15 tysięcy sztuk. Tylko połowa z nich należy do hodowców, którzy mają prawo wypasać zwierzęta na zboczach wzgórz, resztę stanowią nieoznaczone zwierzęta nieposiadające właściciela, jak informuje The Times.

Mieszkańcy donoszą o coraz częstszych przypadkach błąkania się krów po wsiach i miasteczkach, gdzie zwierzęta stanowią duże zagrożenie. Mieszkańcy niektórych miejscowości twierdzą, że boją się opuszczać swoje domy. Poza bezpośrednimi atakami na ludzi zdarzają się również przypadki niszczenia mienia, a bydło błąkające się po drogach przyczynia się do wypadków drogowych.

Wszędobylskie bydło duży problem sprawia również plażowiczom, których na Korsyce nie brakuje. Jeden z turystów został ugodzony w szyję, inni zaś byli ścigani prze zwierzęta na drodze. Po kilku takich wypadkach władze wyspy postanowiły rozwiązać problem. Z powodu braku możliwości powstrzymania zwierząt przed wchodzeniem na plaże, postanowiono zakazać korzystania wczasowiczom z części plaż.

Coraz większy problem

W lipcu br., w małej miejscowości Lozzi, 70-letnia kobieta została zaatakowana przez krowę podczas rozwieszania prania we własnym ogrodzie. Kobieta musiała zostać przewieziona do szpitala. Z kolei zwierzę zostało odnalezione i zastrzelone przez myśliwego, jednak jak wylicza burmistrz miasta François Acquaviva w rozmowie z portalem corsematin.com, odbyło się z „uwłaczającym upoważnieniem, pod kontrolą żandarmów oraz za zgodą prefektury i prokuratury”. Zdarza się, że problem rozwiązywany jest mniej oficjalnie. Zgodnie z doniesieniami lokalnego portalu częste są przypadki odnajdywania bydła uśmierconego za pomocą broni palnej.

Zdaniem burmistrza Lozzi sytuację pogarsza susza, która zmusza krowy do wędrówek w poszukiwaniu żywności i wody oraz sprawia, że stają się one bardziej agresywne. Władze usilnie poszukują rozwiązania problemu jednak napotykają wiele barier, najczęściej administracyjnych. Ange-Pierre Vivoni, przewodniczący stowarzyszenia burmistrzów Haute-Corse w regionie północnym, stwierdził, że przepisy dotyczące błąkającego się bydła są prawie niemożliwe do wyegzekwowania, a burmistrzowie ponoszą odpowiedzialność prawną za obrażenia i szkody, jak informuje The Times. „To problem, który trwa i się pogarsza” – jak powiedział Vivoni. Trzy lata temu burmistrz wioski na południe od Bastii stracił cierpliwość i zastrzelił krowę, która ugodziła pracownika rady.

Jako jedną z przyczyn obecnego stanu wskazywane są błędy w systemie dopłat w ramach Wspólnej Polityki Rolnej, które kilka lat temu spowodowały, że „Fikcyjni pasterze brali bydło, ale nie dbali o nie", a kiedy zmieniły się zasady wiele zwierząt pozostawiono bez opieki i nadzoru, jak wskazuje jeden z rolników z rozmowie z lepoint.fr.

×