Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Dargiewicz: Rolnicy ze strefy czerwonej nie mogą być dyskryminowani

Autor:

Dodano:

W rozmowie z naszym portalem Aleksander Dargiewicz z KZP-PTCh „POLPIG” komentuje sytuację producentów trzody ze strefy czerwonej oraz ocenia aktualne perspektywy poprawy koniunktury na rynku.

Tegoroczna fala ognisk ASF zebrała niespotykane dotychczas żniwo. Może nie tyle pod kątem samej liczby ognisk, czy ilości ubitych w nich zwierząt, ale z pewnością pod kątem zasięgu stref czerwonych. W konsekwencji tegorocznych ognisk w obszarze o najsurowszych ograniczeniach znalazła się między innymi część powiatu piotrkowskiego, żuromińskiego, leszczyńskiego i rawickiego, słynących wszak z produkcji trzody chlewnej. Doprowadziło to do sytuacji w której setki, a pewnie i tysiące producentów trzody mają poważne problemy ze sprzedażą tuczników, a jeżeli jest to możliwe, to oferowane im ceny skupu znajdują się znacznie poniżej ceny rynkowej. Doszło wręcz do kuriozalnych sytuacji, kiedy to sieci handlowe odmawiały przyjęcia wieprzowiny pochodzącej z strefy czerwonej, co nie ma żadnego racjonalnego uzasadnienia.

Ten sam tucznik, różne ceny

Zdaniem Aleksandra Dargiewicza, prezesa zarządu KZP-PTCh „POLPIG” potrzebne jest pilne uregulowanie zasad obrotu zwierzętami pochodzącymi ze stref:

- Tu nie chodzi już o to, żeby państwo dopłacało do świń pochodzących ze strefy czerwonej. Skoro mają one taką samą przydatność dla przemysłu, nie powinny być one dyskryminowane poprzez niższe ceny skupu. Zwróćmy uwagę na to, że patrząc w jakim tempie powiększa się zasięg stref czerwonych. Jedyną szansą na zatrzymanie choroby jest skuteczna i bezpieczna szczepionka, jednak na ten moment brak jest jakichkolwiek perspektyw na wyprodukowanie i wdrożenie takowej.  Mam nadzieję że tak się nie stanie, jednak wydaje się że w ciągu najbliższych lat większość krajowej produkcji zostanie objęta strefą czerwoną i trzeba być  gotowym na taki scenariusz. Nie wyobrażam sobie, by większość krajowej produkcji tucznika była dyskryminowana tak jak ma to miejsce obecnie – mówi w rozmowie z naszym portalem prezes „POLPIG”-u.

Czy są perspektywy na poprawę sytuacji na rynku?

Specjalista odniósł się też do sytuacji na rynku wieprzowiny. Jak mówił, pogłoski na temat ożywienia na rynku chińskim niestety nie potwierdziły się:

- Jakiś czas temu pojawiły się doniesienia mówiące o panice na rynku chińskim wywołanej z jednej strony przez ASF, z drugiej zaś przez spadające ceny tuczników. Ówczesne analizy mówiły o tym, że na przełomie sierpnia i września nastąpi spory spadek podaży tuczników w Chinach, patrząc jednak na ceny skupu wydaje się że władze Chin zapanowały nad sytuacją. Co przyniesie czas trudno powiedzieć. Z jednej strony niektóre źródła prognozują że w przyszłym roku pogłowie trzody w Chinach spadnie od 14 do nawet 30 proc. Z drugiej jednak strony Chińczycy wdrażają program intensyfikacji produkcji trzody poprzez wymianę genetyki na bardziej wydajną, co może sprawić że nawet przy spadku pogłowia produkcja trzody w Chinach nie spadnie aż tak znacząco, co nie poprawi sytuacji unijnych eksporterów.

Jak dodaje Dargiewicz, jakiekolwiek realne ożywienie na rynku może nastąpić dopiero na początku przyszłego roku. Pytanie, ilu krajowych producentów trzody doczeka lepszych czasów.  

×