Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Fakty i mity o uprawie roli z Top Farms

Autor:

Dodano:

Tematem uprawy roli zgodnej z ideami biologizacji otwieramy cykl „Fakty i mity z Top Farms”, w którym będziemy przekazywać agrotechniczną wiedzę zdobywaną przez lata w jednym z największych przedsiębiorstw rolnych w Polsce.

Naszym rozmówcą jest pan Paweł Kaczmarek, członek zarządu Top Farms Wielkopolska. Zgodnie z promowaną przez przedsiębiorstwo ideą biologizacji, wpisującą się w założenia szeroko pojętego rolnictwa zrównoważonego, jednym z ogniw biologizacyjnego łańcucha jest odpowiednia, konserwująca uprawa roli. W Top Farms uprawa roli jako narzędzie biologizacji ma spełniać trzy główne założenia:
• zgodność z zasadą, by uprawiać tak mało jak to możliwe, ale tak dużo jak to konieczne,
• głębokie spulchnianie gleby bez jej odwracania poprzez np. głęboką uprawę kultywatorem bądź głęboszowanie;
• stosowanie uprawek konserwacyjnych, polegających na rozdrabianiu resztek pożniwnych i biomasy międzyplonów i płytkim mieszaniu ich z glebą.

Fakt czy mit #1: Bez pługa się nie da. Orka jest warunkiem uzyskania wysokich plonów.

Paweł Kaczmarek: Zdecydowanie jest to mit. Poprzez orkę wierzchnią warstwę gleby, gdzie panują warunki tlenowe, wrzucamy w głąb, gdzie panują warunki beztlenowe; z kolei warstwa posadowiona głębiej zostaje wyrzucona w warunki tlenowe. Wskutek takiego działania mikroorganizmy trafią w zupełnie inne, nieodpowiednie dla siebie warunki, co zaburza życie biologiczne w glebie. Jego odbudowanie jest trudne i czasochłonne. Orka niszczy naturalnie powstałe, trwałe i stabilne agregaty glebowe. Ponadto nadmiernie napowietrza glebę i dostarcza do niej znaczne ilości tlenu, który sprzyja procesom utleniania i doprowadza do spalania cennej i pożądanej materii organicznej. Napowietrzenie doprowadza także do dużych strat wody z gleby. Rzeczywiście orka „porządkuje” pole, ułatwia gospodarowanie resztkami i wykonywanie prac takich jak siew, sadzenie bądź redlenie (w przypadku ziemniaków). Sumując jednak negatywy tego zabiegu, trzeba przyznać, iż globalnie i długoterminowo jest on destrukcyjny.
Stosowane w Top Farms alternatywne założenie, czyli głębokie spulchnianie bez odwracania gleby nie przyczynia się do spalania materii organicznej, a jednocześnie pozwala na swobodny rozwój korzeni roślin i osiągnięcie takiego samego celu, jaki miałaby spełnić orka. Biorąc pod uwagę, iż rezygnacja z pługa sprzyja powstawaniu naturalnych agregatów glebowych, rozwojowi populacji dżdżownic i grzybów, których strzępki poprzez mikoryzę niejako powiększają zasięg systemów korzeniowych roślin, takim postępowaniem osiągniemy nawet więcej niż orką. Plon w znacznym stopniu „pochodzi” z gleby, a zatem zdrowa gleba to zdrowe i bujne rośliny.

Fakt czy mit #2: Nie da się uprawiać bezorkowo bez zwiększonego zużycia glifosatu i innych pestycydów.

Paweł Kaczmarek: Tej hipotezy nie da się rozstrzygnąć jednoznacznie. Poprzez kompleksowe podejście do rolnictwa zrównoważonego i odpowiednie manipulowanie płodozmianem możemy znacznie ograniczyć zużycie środków ochrony roślin. Zanim w Top Farms wdrożyliśmy zasady biologizacji, na 2500 hektarów co roku zużywano 2 tony glifosatu wyłącznie w celu zwalczania perzu. Po kilku latach wprowadziliśmy zasadę, by po zbiorze zbóż, a przed siewem roślin jarych (np. kukurydza, buraki cukrowe), wysiewać międzyplony. Doszliśmy bowiem do wniosku, iż pole nieobsiane od żniw do siewu roślin jarych kilka miesięcy później stanowi wręcz idealne stanowisko do ekspansji chwastów. Rośliny rosnące w międzyplonie skutecznie tłumią perz i inne niepożądane gatunki na zasadzie konkurencji, bez konieczności stosowania glifosatu. W mieszankach międzyplonowych stosujemy jedynie rośliny jare; wówczas zamiast niszczyć je herbicydem na wiosnę, pozwalamy ściąć je mrozowi, a obumarła biomasa międzyplonu zacienia glebę i ogranicza kiełkowanie chwastów aż do siewu roślin następczych.
Zauważmy, iż pewne kosztowne w zwalczaniu chwasty na plantacji buraka cukrowego można łatwo i tanio kontrolować w zbożach. W ten sposób odpowiednie manipulowanie płodozmianem pozwoliło nam na eliminację drogich zabiegów herbicydowych. Uważam, że jesteśmy w stanie tak zarządzać polami, by nie zużywać środków ochrony roślin więcej ani drożej. Jednocześnie nie sądzę, by w uprawie bezorkowej możliwa była całkowita rezygnacja ze stosowania glifosatu.

Fakt czy mit #3: Wdrożenie praktyk uprawy konserwującej wymaga dużych inwestycji.

Paweł Kaczmarek: Niezależnie od wielkości gospodarstwa jesteśmy w stanie wprowadzić praktyki regeneracyjne bez zwiększania wydatków, a jedynie zmieniając zarządzanie nimi. Oto kilka przykładów z praktyki Top Farms: zaczynając przygodę z rolnictwem regeneracyjnym przestaliśmy inwestować w twarde wapna o niskiej reaktywności; tę samą kwotę przeznaczyliśmy za zakup co prawda mniejszej ilości nawozu w ujęciu objętościowym, ale postawiliśmy na wapna bardziej miękkie i reaktywne. Naszym założeniem stała się aplikacja nawozów organicznych przynajmniej raz w rotacji na danym polu. By w ostatecznym rozrachunku nie zwiększać nakładów na nawozy, zmniejszyliśmy zużycie nawozów syntetycznych. Obniżyliśmy normę wysiewu, a zaoszczędzone dzięki temu na każdym hektarze pieniądze przeznaczamy na zakup mieszanek międzyplonowych. Kiedyś 50 proc. pól w gospodarstwie uprawiane było w systemie orkowym, który jest znacznie bardziej kosztochłonny niż na przykład strip-till - teraz pług używany jest jedynie na 10-15 proc. areału. Do tych samych aspektów uprawy staramy się podchodzić w inny sposób. Zwracamy uwagę na czynniki nienakładowe. Jako przykład podam terminowość zabiegów. Możemy przygotować glebę pod zasiew buraków cukrowych zaraz po zbiorze zbóż, możemy to również zrobić później – będzie to kosztowało dokładnie tyle samo, ale gleba uprawiona wcześniej będzie bardziej sprzyjała rozwojowi buraków niż ta uprawiona „na świeżo”.
Każdy w swoim gospodarstwie ma pewien park maszynowy i zmiana w systemie uprawy nie jest kwestią kosztów ani nakładów, a mentalności. Można wprowadzić praktyki rolnictwa zrównoważonego przy wykorzystaniu tych samych zasobów, tego samego parku maszynowego, tych samych roślin w płodozmianie. Gdyby nasze działania w Top Farms nie przynosiły efektów, lecz generowały straty, nie kontynuowalibyśmy ich. Pola, gdzie od lat stosowana jest uprawa konserwująca „mają potencjał” a roślinom „chce się żyć”. Osoby związane z rolnictwem od lat wiedzą to intuicyjnie.

W kolejnej części „Faktów i mitów z Top Farms” będziemy mierzyć się z różnymi, często sprzecznymi opiniami dotyczącymi międzyplonów. Zachęcamy Was do zadawania pytań i dyskusji w komentarzach.

×