Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Drogie nawozy, więc obornik na pole. Tylko skąd go wziąć?

Autor:

Dodano:

Farmer.pl zapytał o to Grzegorza Pudę, ministra rolnictwa i rozwoju wsi. Co usłyszeliśmy?

Grzegorz Puda, minister rolnictwa i rozwoju wsi zwrócił się wczoraj z apelem do wszystkich rolników, żeby – w obliczu obserwowanego aktualnie niebotycznego wzrostu cen nawozów mineralnych - zaczęli już teraz myśleć, w jaki sposób można zgromadzić i zastosować w przyszłości nawozy naturalne, typu obornik, gnojowica czy te wytwarzane z odpadów.

- Jesteśmy w momencie, w którym nie ma co teraz mówić o emisjach w rolnictwie. Raczej należałoby się zastanowić w jaki sposób z produkcji zwierzęcej wykorzystać jak najwięcej tych naturalnych nawozów, które mogą nam trochę zdywersyfikować to ryzyko nawozowe w naszym kraju – stwierdził.

Wtórował mu Janusz Wojciechowski, Komisarz UE ds. rolnictwa: niezbędny jest powrót do szerszego wykorzystania obornika, jako tradycyjnego sposobu nawożenia gleby. (…) Obecnie obserwowany kryzys na rynku nawozów jest sygnałem, że musimy bardziej uniezależnić nasze rolnictwo na ile to jest możliwe od zewnętrznych dostaw – stwierdził.

„Pan Grzegorz P. każe gromadzić obornik, tylko zadać pytanie: z czego mamy gromadzić, jak z roku na rok hodowli jest coraz mniej?”

„Szersze wykorzystanie obornika? A czy jakikolwiek się gdzieś marnuje? Od zawsze 100% obornika jest wykorzystane”

„Skąd (…) tyle obornika, jeśli pogłowie świń spadło z 18 mln do 10 mln, a poza tym promowali hodowlę na kracie, a nie na głębokiej ściółce?”

„Miałem i jeszcze mam dużo obornika. Ale to będzie ostatni rok, bo musze spełniać warunki bioasekuracji, jak duże fermy przemysłowe, a takich nie jestem w stanie spełniać i dlatego likwiduje mój cykl zamknięty, gdzie produkowałem zdrową wieprzowinę bez antybiotyków i innych dodatków. Chcą aby stosować obornik a niszczą rodzinne gospodarstwa.”

„30 lat temu, gdy zaczynałem gospodarzyć, tuczniki kosztowały 3 zł. Po 20 latach wciąż były po 3 zł, wiec trzeba było to w końcu zlikwidować (…) A obornik to chyba będziemy importować z Danii, Niemiec, Holandii i Belgii.”

„Ja jako hodowca bydła około 25 DJP co rok muszę robić plan nawozowy, około 300 zł kosztów, bo żaden ODR za darmo tego nie robi, do tej pory obornik był be.. gnojowica be.. za dużo go stosujemy, drogi brudzimy, smrodzimy, a tu nagle obornik dobry i już zwierzęta nie przyczyniają się do ocieplania klimatu…”

„Ludzie zlikwidowali hodowlę, bo ceny żywca marne, a teraz mamy się wykrwawiać dla obornika. Szkoda słów.”

To tylko niektóre komentarze czytelników pod naszym wczorajszym artykułem. Farmer.pl zapytał na konferencji bezpośrednio ministra Pudę, jak rolnicy mają gromadzić obornik, skoro produkcja zwierzęca w naszym kraju podupadła w ostatnich czasach?

- Myślę, że już niedługo będziemy mogli przedstawić pewien plan działania dla rolników, którzy chcą gromadzić i przetwarzać obornik, poprzez granulowanie, suszenie, (…) w celu jego dalszej odsprzedaży – stwierdził minister.

Jak zauważył, z pewnością będzie to jednak proces rozciągnięty w czasie, gdyż nie zdążymy tyle, ile potrzeba obornika wyprodukować naraz. – W Polsce te ilości obornika cały czas maleją, myślę, że to będzie jeden z tych powodów (wspomniany wyżej plan działania dla rolników – przyp. redakcji), dla których będzie można go stosować więcej, bardziej wydajnie, w postaci bardziej dostosowanej do dzisiejszego rynku – dodał minister Puda.

Jak poinformował również: - W tej chwili mamy już zarejestrowanych 700 rodzajów nawozów organiczno-mineralnych lub organicznych i 800 środków wspomagających. Są to środki uzyskiwane również z osadów ściekowych i pofermentacyjnych. Ta lista wszystkich tych środków będzie w najbliższym czasie opublikowana na stronie www ministerstwa. Z tego typu nawozów, czy osadów rolnicy będą mogli skorzystać i namawiamy wszystkich, aby w tych trudnych czasach (…) stosować również tego typu nawozy, oczywiście oprócz obornika czy gnojowicy.

- Hodowla w Polsce rzeczywiście zmniejszyła się, zwłaszcza w tych dwóch rodzajach produkcji, które tradycyjnie dostarczały obornik czyli w produkcji bydła i trzody chlewnej, jak również zmieniły się metody produkcji: nastąpiła intensyfikacja produkcji bez obornika. Ja chcę zadeklarować ze strony Komisji Europejskiej pełną otwartość na tego typu ekoprogramy, które będą premiować rolników z dobrostanem zwierząt, z niewielką hodowlą, ale prowadzoną tradycyjnie na słomie, z naturalną produkcją obornika używanego we własnych gospodarstwach – stwierdził natomiast obecny także na konferencji Janusz Wojciechowski Komisarz UE ds. rolnictwa.

- Ktoś powie, że to jakieś dawne praktyki. Ale to dobre praktyki. I myślę, że wiele rodzinnych gospodarstw chętnie z tego skorzysta, jeśli się coś takiego zaproponuje i oczywiście wesprze odpowiednią zachętą finansową. Wielu rolników do tego wróci. Mniejsze gospodarstwa, które nie są w stanie płacić takich cen za nawozy mineralne, jakie ostatnio występują na rynku bardzo dobrze mogą się tutaj obronić, przechodząc do tego typu, naturalnej, znanej od pokoleń hodowli. (…) Nowoczesność w rolnictwie może polegać czasem na powrocie do praktyk z przeszłości – dodał Komisarz Wojciechowski.

×