Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Wzrost areału kukurydzy to zapowiedź kłopotów w ochronie

Autor:

Dodano:

Wraz ze wzrostem areału kukurydzy oraz postępującymi zmianami klimatu przybywa zagrożeń, które znacząco obniżają wysokość i jakość plonu. Ubywa substancji czynnych do ochrony tej rośliny, a Zielony Ład wymusza większe stosowanie metod niechemicznych. Jak w przyszłości będzie wyglądała ochrona tego gatunku?

Czy unijne restrykcje oraz zmiany klimatu wpłyną  na efektywność ochrony kukurydzy? Jaka przyszłość dla tej uprawy? Które z patogenów nabierają rosnącego znaczenia gospodarczego? Jak zmieni się podejście do ochrony tej uprawy w kontekście założeń Zielonego Ładu? 

O tym między innymi będzie wykład wygłoszony przez prof. Pawła Beresia z IOR-PIB w Poznaniu, TSD Rzeszów podczas tegorocznej edycji Narodowych Wyzwań w Rolnictwie. 

Zachęcamy do wzięcia czynnego udziału w tym wydarzeniu. 

Sprawdź agendę oraz zarejestruj się już dziś!

Kukurydza rośliną przyszłości, co z ochroną?

-W Polsce, kukurydza to druga najważniejsza roślina rolnicza zaraz po pszenicy. Jej areał to już ponad 1,7 mln ha. jest z czego się cieszyć, bo to w dużej mierze zasługa hodowców, którzy wprowadzają na rynek coraz wydajniejsze odmiany, coraz lepiej dostosowane do zmieniających się warunków, ale to także ciężka praca tych wszystkich, którzy zajmują się szeroko rozumianą agrotechniką. Jeżeli ceny za surowiec kukurydziany będą korzystne, a przemysł zacznie się jeszcze bardziej opierać o różne półprodukty wytwarzane z kukurydzy (choćby skrobię), to można oczekiwać dalszego wzrostu powierzchni jej zasiewów - tłumaczy prof. Bereś. 

Więcej kukurydzy, większa presja patogenów

Jak argumentuje dalej ekspert rosnący areał uprawy kukurydzy, to także rosnąca liczebność i szkodliwość agrofagów. Choć kukurydza na tle innych roślin rolniczych jest najmniej schemizowana (tylko 0,75 kg s.cz./ha), to jednak presja ze strony organizmów szkodliwych będzie rosła. To kwestia czasu, że trzeba będzie wdrażać ochronę roślin na jeszcze większą skalę, już nie tylko przeciwko chwastom, ale także i szkodnikom oraz chorobom. Już teraz choćby rosną straty wywołane przez obecność na plantacjach omacnicy prosowianki, stonki kukurydzianej, drutowców, ploniarki zbożówki, czy też fuzariozy kolb i łodyg oraz głowni guzowatej. Zmiany klimatyczne zapewne przyniosą i tu zmiany, choćby wzrośnie znaczenie gospodarcze innych gatunków i nie ma co ukrywać - pojawią się nowe, w tym jest ryzyko dotarcia do Polski nowych organizmów ciepłolubnych, w tym inwazyjnych i kwarantannowych. Choć kukurydza uważana jest za roślinę prostą w uprawie, to niektóre gatunki są w stanie zabrać rolnikowi nawet powyżej 2,5 tony ziarna z hektara, znacząco obniżyć jakość plonu, skazić go mykotoksynami, a w ekstremalnych sytuacjach zniszczyć cały plon.

Ubytki w substancjach czynnych niosą pewne konsekwencje

Zdaniem prelegenta ponieważ idą zmiany w podejściu choćby do ochrony roślin, które wnosi Zielony Ład konieczne będzie stałe aktualizowanie programów ochrony roślin wraz ze zmieniającą się liczbą dostępnych substancji czynnych chemicznych środków ochrony roślin. Już teraz choćby wycofano z ochrony kukurydzy przed agrofagami takie substancje czynne jak: tiuram, metiokarb, tiachlopryd, propikonazol, metoksyfenozyd, bromoksynil. Kolejne wkrótce także znikną np. epoksykonazol. Niepewny jest los innych.

Znaczenia nabierać może walka biologiczna

 W swoim wystąpieniu prof. Bereś także omówi możliwości ochrony biologicznej, która stosunkowo dobrze rozwija się w przypadku tej uprawy. - Będzie siłą rzeczy rosło wdrażanie metod niechemicznych w ochronie roślin, w tym walki biologicznej opartej na mikro i makroorganizmach. Kukurydza na tle innych roślin rolniczych od wielu lat jest dobrym przykładem rozwoju tej metody ograniczania niektórych gatunków szkodników. Ostatnio pojawiły się kolejne biologiczne rozwiązania, ale patrząc na to, co już ma do dyspozycji Zachód, to jeszcze wiele wiele jest do nadrobienia. Kwestią, która na ten moment mocno ogranicza pojaw w Polsce biopreparatów, jest rynek zbytu, gdyż firmy patrzą na opłacalność wdrażania swoich produktów na nowe rynki (rejestracja jest bardzo droga). Możliwe, że gdyby wzorem niektórych innych krajów także i w Polsce pojawiły się dopłaty do walki biologicznej, to pojaw nowych rozwiązań byłby szybszy. Trzeba jednak jasno sprecyzować - na ten moment, nie da się każdej substancji czynnej zastąpić odpowiednikiem biologicznym. Chwasty są tu doskonałym przykładem. Mało tego, nie każdy gatunek da się zwalczać biologicznie - dodaje na koniec prelegent. 

 

 

×