Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Pszczoła: Obniżając emisję metanu poprawiamy ekonomikę produkcji

Autor:

Dodano:

Obniżenie poziomu emisji metanu jest korzystne z punktu widzenia ekologicznego, jak i z ekonomicznego. Obniżając emisję metanu poprawiamy jednocześnie ekonomikę produkcji, jak informował dr Marcin Pszczoła podczas konferencji Narodowe Wyzwania w Rolnictwie.

Dyskusje na temat emisji gazów cieplarnianych wzbudzają skrajne emocje. Jednak jak wskazał dr hab. inż. Marcin Pszczoła z Katedry Genetyki i Podstaw Hodowli Zwierząt Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu podczas konferencji Narodowe Wyzwania w Rolnictwie na temat ten warto patrzeć nie tylko pod kątem ekologii, ale i ekonomii.

– UE stawia sobie szczytne cele zrównoważonego rozwoju jak zażeganie głodu na świecie czy poprawa zdrowia. Jest też taki cel jak działania w dziedzinie klimatu. Dlaczego w tym temacie trzeba działać? Co się takiego dzieje, że to działanie zostało przewidziane w celach strategicznych UE? – pytał.

– Raport IPCC z 2021 r. wykazał, że wzrost temperatury jest w zasadzie liniowo związany ze stężeniem CO2. Dwutlenek węgla kumuluje się w atmosferze, czyli to co dziś wyprodukujemy zostanie z nami przez kolejne 100 lat, więc to jest problem, z którym będą się mierzyć kolejne pokolenia, a my mierzymy się z tym co nam zaserwowali nasi przodkowie. Dalsze scenariusze przewidują dalszy wzrost stężenia CO2 i wzrost temperatury. Oczywiście prowadzone są działania mające ograniczyć emisję – mówił dr Pszczoła.

Czy krowy wpływają na klimat?

Zgodnie z zaprezentowanym przez prelegenta udziałem emisji metanu w USA, rolnictwo odpowiada za ok. 9 proc. emisji tego gazu. W Europie jest to ok. 10 proc., w tym ok. 3 proc. wynikają z fermentacji jelitowej, 5 proc. z emisji z gleb, zaś 2 proc. z zarządzania odchodami.

– Gdy pojawia się fermentacja jelitowa, to od razu pojawiają się krowy. Stąd kolejne pytanie – czy krowy mają wpływ na klimat? Produkują one metan, więc można uznać, że mają, jednak są również opracowania, które stwierdzają, że nie mają wpływu. Wynika to z biogenicznego cyklu węgla, zgodnie z którym krowa uwalnia metan, który jest rozkładany w atmosferze w ciągu 12 lat do CO2, a ten jest fotosyntetyzowany przez rośliny, które z kolei są zjadane przez krowy i cykl się zamyka, więc nie ma problemu. Jeśli jednak spojrzymy nieco szerzej to okaże się, że do zapewnienia krowie paszy potrzebne są nie tylko rośliny, ale i nawozy itd., więc CO2 emitowany jest również z innych źródeł. Do tego dochodzi gospodarka odchodami z produkcji zwierzęcej, jako kolejne źródło metanu, oraz wylesianie pod pastwiska, które ogranicza możliwości wiązania CO2. Jak to wszystko zsumujemy to odpowiedź nie jest taka prosta – podkreślił prelegent.

Krowa produkuje ok 128 kg metanu rocznie, co powoduje, że przy zrównoważonym celu rozwoju dotyczącym działań w dziedzinie klimatu często pojawia się bydło, zaznaczył dr Pszczoła dodając, że pojawiają się one w różnych aspektach, choć głównie negatywnych. Nie brakuje również osób upatrujących rozwiązania problemu klimatycznego w wyeliminowaniu hodowli bydła, jednak uwzględniwszy inne z założeń, to dotyczące zażegnania głodu na świecie, i wielkość światowej populacji łatwo dojść do wniosku, że rozwiązanie problemu głodu nie będzie możliwe, jeśli pozbawimy się jednej z głównych gałęzi dostarczania białka dla ludzi, jak podkreślił.

Zdaniem dr. Pszczoły rozwiązaniem może być utrzymanie hodowli bydła przy jednoczesnym obniżeniu poziomu produkcji metanu. W ocenie prelegenta, za takim rozwiązaniem przemawia nie tylko podejście ekologiczne, ale i ekonomiczne, ponieważ na produkcję metanu krowy zużywają od 2 do 12 proc. energii z paszy.

Sposoby na obniżenie emisji metanu

Prelegent przedstawił sposoby na ograniczenie poziomu emisji metanu i podzielił je na trzy kategorie – żywienie, zarzadzanie, genetyka.

– Jeżeli chodzi o żywienie to kluczowa jest odpowiednia kompozycja dawki pokarmowej. Im więcej koncentratu, im więcej energii, a mniej pasz objętościowych, tym emisja metanu jest niższa. Jeżeli spojrzymy na dodatki paszowe, to są dostępne takie, które powodują obniżenie poziomu emisji metanu, m.in. taniny. Są jeszcze substancje chemiczne, tzw. inhibitory metanogenów. Sztandarową substancją z tej grupy jest 3-NOP, którego skuteczność osiąga od 20 do 40 proc. Niestety metody te nie są trwałe – mówił dr Pszczoła. – Jeżeli chodzi o zarządzanie to mamy na myśli głównie zarządzanie odchodami. Ważne, żeby zostało to odpowiednio przeprowadzone, tak aby technologiczne rozwiązania nie pozwalały na wydostawanie się metanu do atmosfery. Testowane są również szczepionki powodujące zmniejszenie populacji metanogenów w żwaczu – dodał.

Najwięcej uwagi prelegent poświęcił jednak możliwościom związanym z pracą hodowlaną.

Pierwszą jest wzrost produkcyjności. Jak zaznaczył dr Pszczoła, produkcja metanu na krowę na rok rosła na przestrzeni lat. Jednak równocześnie rosła wydajność krów, więc produkcja metanu na kg mleka ostatecznie jest niższa.

Kolejnym sposobem jest wzrost długowieczności krów. Prelegent podkreślił, że krowa produkuje metan jeszcze przed rozpoczęciem pierwszej laktacji, zaciągając w ten sposób pewien „dług” wobec środowiska.

– Dług ten spłacany jest mlekiem w kolejnych latach. Im dłużej krowa żyje, tym ten początkowy dług rozłożony jest na większą liczbę lat i sumarycznie w ciągu życia na ilość wyprodukowanego mleka ilość metanu będzie mniejsza – stwierdził dr Pszczoła, dodając, że zdrowotność, odpowiednie zarządzanie stadem oraz praca hodowlana nakierowana na długowieczność, pozwalają zmniejszyć poziom emisji metanu na kg mleka.

Ważne jest również wykorzystanie paszy. Jak podkreślił dr Pszczoła, lepsze wykorzystanie paszy to mniejsze straty energii, więc postęp hodowlany skutkujący lepszym wykorzystaniem paszy przyniósłby korzyść nie tylko dla hodowli, ale i środowiska.

Kolejną możliwość ograniczenia emisji metanu może dać selekcja bezpośrednia. Jednak do tego konieczne jest wcześniejsze wykonanie pomiarów.

– Pomiary metanu są dość problematyczne. W naszym badaniu zainstalowaliśmy w robocie udojowym urządzenie badające skład powietrza, dzięki któremu byliśmy w stanie każdą krowę ocenić indywidualnie i jeżeli produkowała dużo metanu zastanowić się czy ma to związek z jej genotypem – mówił dr Pszczoła dodając, że odziedziczalność poziomu emisji metanu to nawet 0,25 – Około 25 proc. różnic pomiędzy tymi krowami wynika z różnic genetycznych, co daje podstawy do wniosku, że możemy obniżać poziom emisji metanu poprzez selekcję bezpośrednią – dodał.

Do tego potrzebna jest jednak populacja referencyjna i selekcja genomowa.

– Populacja referencyjna to grupa osobników, które są zgenotypowane, i dla których mamy obserwacje fenotypowe. Na tej podstawie przeprowadzamy analizy i tworzymy tzw. klucz SNP, dzięki czemu oceniamy populację, która jest tylko zgenotypowana. Jednak zazwyczaj mamy do czynienia z buhajami, natomiast selekcja genomowa pozwala na to czego wymagają nowe cechy, tj. obserwacje na pojedynczych krowach, a nie wiele obserwacji na córkach. Dlatego trzeba tworzyć żeńskie populacje referencyjne, czyli genotypować i pozyskiwać informacje fenotypowe od krów będących w produkcji – mówił dr Pszczoła. – W Polsce mamy populację referencyjną krów w zakresie metanu, stworzoną na UP w Poznaniu. Jest to ok. 500 krów, czyli za mało. Dzisiaj była dzisiaj mowa o 10 tys. krów, żeby ten program miał sens. 500 sztuk było dobre do badań, żeby oszacować współczynnik odziedziczalności, natomiast potrzebujemy takich krów zdecydowanie więcej – dodał.

– Obniżenie poziomu emisji metanu jest korzystne z punktu widzenia ekologicznego, jak i z punktu ekonomicznego. Obniżając emisję metanu poprawiamy jednocześnie ekonomikę produkcji – podsumował dr Pszczoła.

Zachęcamy do obejrzenia retransmisji całego wydarzenia: Konferencja Narodowe Wyzwania w Rolnictwie 2021

 

×