Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Rolnicza jesień życia w Danii

Autor:

Dodano:

Żaden rolnik na świecie nie produkuje tyle zboża, co rolnik duński - 1500 kg, w przeliczeniu na obywatela swego kraju! Większość tego zboża spasa i przetwarza w produkty zwierzęce. W sumie zapewnia on żywność dla 350 osób, co prowadzi do konieczności eksportowania 70% produkcji rolnej. Ale kiedyś trzeba zakończyć aktywną działalność, przekazać warsztat następcy, przejść na zasłużony wypoczynek. I co potem?

Duńczycy organizują się w kluby

W 1995 roku żony kilku rolników rozniosły wieść o istnieniu klubu seniora w niektórych fabrykach… Porozumiały się ze swymi mężami i zgodnie uznano, że idea warta jest zaszczepienia na grunt wiejski. A potem już działano według sprawdzonej w tym kraju zasady: brakuje ci czegoś, nie czekaj aż „władza” to zrobi, lecz zrób to sam! I tak w roku 1996 spontanicznie utworzono pierwszy klub, krótko potem – drugi, a wiosną następnego roku większa grupa inicjatywna zaprosiła zainteresowanych na dwudniowe seminarium w szkole rolniczej w Tune, która prowadzi kursy dokształcające dla rolników po to, by zainspirować nowe kręgi zainteresowanych. Zgłosiło się 48 osób i w przeciągu dwóch lat w kraju powstały 24 kluby. Na wspomnianym seminarium zgłoszono m.in. wniosek o konieczności utrzymywania stałego kontaktu między klubami. W rezultacie tego powstało krajowe stowarzyszenie klubów seniora. Jego sekretarzem (i skarbnikiem zarazem) został Jakob Kjær, który godność tę piastuje do dzisiaj. Od niego właśnie pochodzi lwia część wykorzystanych tu informacji.

Krajowe stowarzyszenie klubów

Powstanie krajowego stowarzyszenia dało możliwość koordynacji dalszych poczynań, wymiany uwag i doświadczeń. Sekretarz zbierał wnioski, porządkował je i przedstawiał na kolejnych spotkaniach zarządu stowarzyszenia. Opracowano ramowy statut dla lokalnych klubów. Zainteresowani mogli wybrać między utworzeniem sekcji seniorów przy organizacji rolniczej albo – utworzyć zupełnie samodzielny klub. Większość zdecydowała się na tę drugą formę, choć klub i organizacja rolnicza ze sobą współpracują i uzupełniają w działalności na rzecz wsi; np. kluby często organizują spotkania w siedzibie organizacji rolniczej. Stowarzyszenie zaczęło niebawem wydawać kwartalny biuletyn informacyjny. Można w nim przeczytać o działalności klubów, co wpływa inspirująco na działalność ogółu klubów. Co roku, jeden z numerów biuletynu zawiera adres i nr telefonu aktualnych prezesów oraz sekretarzy wszystkich klubów w kraju, co bywa wykorzystywane np. przy ustalaniu szczegółów wyjazdu do obiektów położonych w innej części kraju. Ostatnio zarząd stowarzyszenia sporządził wykaz osób w kraju, które za umiarkowaną opłatą (lub nawet bezpłatnie) skłonne są przeprowadzić prelekcję w lokalnym klubie. Są to z reguły doradcy rolników, osoby zaufania publicznego (często w stanie spoczynku), przykładowo byli ministrowie, szefowie organizacji i instytucji rolniczych. Mocniejsze kluby sięgają po zawodowych wykładowców, artystów…

Stowarzyszenie co roku organizuje dwudniowe walne zebranie, w którym uczestniczy po dwóch delegatów każdego klubu lokalnego. Jeśli istnieje fizyczna możliwość, w zgromadzeniu może uczestniczyć więcej osób, ale nie mają oni prawa głosu, a ponadto ponoszą wyższe koszty uczestnictwa. W ubiegłym roku delegaci płacili tysiąc koron, dodatkowi goście -1300 koron (2 DKK= ok.1 PLN). Klubowicze chętnie uczestniczą w tym dorocznym wydarzeniu: oprócz 110 delegatów przybyło 105 gości. Czy za uczestnictwo płacą z własnej kieszeni? „Niektórzy – tak, odpowiada sekretarz zrzeszenia - choć wszystko zależy od sytuacji ekonomicznej klubu, m.in. od tego, jak wykorzystał niżej wspomnianą, pomoc z zewnątrz”. Wśród gości są nierzadko całe zarządy, co jest traktowane jako forma wyróżnienia za pracę społeczną. Delegaci wybierają przewidzianą statutem liczbę członków zarządu i rewidenta (który też kontroluje losowo wybrane kluby lokalne). Co roku zmienia się tylko część władz, co mniej zakłóca rytm pracy zarządu stowarzyszenia (podobna zasada obowiązuje w klubach). Zarząd, składający się tylko z czterech osób, wybiera spośród swego składu przewodniczącego. „Parzysta liczba członków wynika z geograficznego podziału klubów w kraju; nie przysparza to żadnych problemów, gdyż spraw nie rozstrzygamy poprzez głosowanie, lecz w demokratycznej dyskusji” - mówi Jakob Kjær. Kluby kierują się w swej działalności własnym statutem. Różnice w statutach klubów dotyczą wielu szczegółów, np. sposobu wyboru przewodniczącego, wysokości składki członkowskiej i samego członkostwa. To ostatnie dotyczy traktowania członków-małżonków. Zaleca się, by każdy z małżonków podpisał odrębną deklarację i płacił swą składkę; wówczas sytuacja jest bardziej przejrzysta w przypadku śmierci któregoś z małżonków. Roczna składka członkowska wynosi około 75 DKK. Obecnie, w klubie liczącym 200 członków jest około 80 małżeństw, resztę stanowią osoby samotne. 

Finanse i działalność

Na pokrycie kosztów działalności krajowego stowarzyszenia łożą lokalne kluby (100 euro rocznie). Zarząd stara się utrzymywać te koszy na minimalnym poziomie. Temu służy, przykładowo to, że wspomniany biuletyn informacyjny wysyłany jest do lokalnych klubów w jednym egzemplarzu (by obniżyć koszty przesyłki): osoba otrzymująca biuletyn, powiela go i dostarcza co najmniej każdemu członkowi zarządu. W miarę, jak kluby zdobywały społeczne uznanie, pojawiła się możliwość ubiegania o dofinansowanie z nadwyżki totalizatora sportowego i loterii państwowej. Nadwyżką dysponuje ministerstwo spraw socjalnych. Raz w roku, w marcu, krajowe stowarzyszenie składa tam umotywowany wniosek i z reguły otrzymuje wsparcie na działalność socjalną. 25% otrzymanych środków pozostaje w stowarzyszeniu na potrzeby administracyjne i pomoc w organizacji walnego zgromadzenia, a większość z tych środków kieruje się do klubów – na wsparcie ich działalności. Wysokość otrzymanych przez klub środków jest proporcjonalna do liczby jego członków w wieku powyżej 65 lat. W roku 2008 przeciętne wsparcie dla klubu wynosiło tysiąc euro.

Aby uzyskać wsparcie, o którym mowa, klub musi spełnić kilka warunków:

- w statucie musi być wyraźny zapis, że celem klubu jest „działalność na rzecz aktywnego i pożytecznego spędzania czasu przez osoby w trzecim wieku: starszych rolników, byłych rolników, a także inne osoby zamieszkałe na terenie działania klubu”;

- klub musi być finansowo samodzielny, tzn. prowadzić własną rachunkowość, niezależną od związku rolników bądź innej organizacji wiejskiej i decydować o wydatkowaniu pieniędzy klubu, zgodnie z wolą walnego zgromadzenia członków. I wreszcie – że w przypadku rozwiązania klubu, cały jego majątek zostanie wykorzystany na rzecz osób starszych w rejonie działania rozwiązanego klubu. Można więc powiedzieć, że ministerstwo znalazło w klubach doskonałą pomoc w dotarciu do ludzi potrzebujących wsparcia, żyjących daleko od stolicy!

Działalność podejmowana przez kluby jest bardziej wszechstronna aniżeli zawodowych organizacji rolniczych, które zajmują się głównie doradztwem rolniczym, w coraz większym stopniu odpłatnym. Klub poświęca więcej uwagi zagadnieniom socjalnym a także kulturalnym, co znajduje swój wyraz w tematyce prelekcji, wyjazdach do muzeum bądź teatru, organizowaniu wycieczek krajowych a także zagranicznych. Z tego powodu wielu starszych, choć wciąż aktywnych rolników należy zarówno do organizacji rolniczej, jak i do klubu seniora, by korzystać z szerokiej oferty programowej tych ostatnich. Kiedyś organizacje rolnicze prowadziły bardziej różnorodną działalność, teraz skupiają się niemal wyłącznie na zagadnieniach zawodowych.

Co interesujące, gdy organizacje rolnicze - ze względów ekonomicznych - zmuszone są łączyć się w coraz większe jednostki, w klubach obserwuje się tendencję przeciwną. Klub bowiem lepiej spełnia swą rolę, gdy zachowuje kameralność, gdy wszyscy się znają, sąsiad przypomina drugiemu o ciekawym spotkaniu i gdy wzajemnie się podwożą… Poza tym, łatwiej prowadzić małą grupę, mówić do niej na świeżym powietrzu, wybrać się do muzeum, czy nawet – na zwiedzanie nowo wybudowanej obory. Trzeba tu dodać, że duńska wieś jest mocno rozproszona: większość tradycyjnych farm stoi przy swoich polach. Kameralną atmosferę trudno wytworzyć w dużym zespole, liczącym kilkaset osób. Aktualnie w Danii działa 60 klubów seniora o przeciętnej liczebności 200 członków. Znane są więc przypadki, że klub podzielił się na dwie części, a w ślad za tym… szybko wzrosła liczebność każdego z nich! Stały się bowiem atrakcyjniejsze, bardziej operatywne.

Klub nie ma obowiązku przesyłania szczegółowych sprawozdań ze swej działalności do krajowej centrali (z tego zarząd jest rozliczany przez coroczne walne zgromadzenie członków klubu). Jeśli jednak korzystał z wcześniej wspomnianego wsparcia ze środków publicznych, musi się z niego rozliczyć. Poza tym kluby wysoko cenią sobie, gdy pisze się o nich w krajowym biuletynie. Z własnej inicjatywy przesyłają więc do centrali programy swej działalności i relacje z realizacji ciekawszych imprez, a publikacja tych materiałów działa inspirująco na pozostałe kluby. Krajowe zrzeszenie nie prowadzi własnej strony internetowej. Pan Jakob przyznaje, że jest tradycjonalistą, co nie dziwi zważywszy, że właśnie stuknęła mu 80-ka. Na co dzień jednak posługuje się pocztą elektroniczną. Zrzeszenie jest członkiem podobnej organizacji europejskiej, która swą aktywnością, niestety, nie dorównuje organizacji duńskiej… …

Jeden z klubów

Związek rolników z siedzibą w Vojens obejmuje swą działalnością kilka wcześniej istniejących „małych” związków. Na terenie jednego z takich byłych związków rolniczych działa klub zlokalizowany w Nørre-Rangstrup. Klubowi przewodniczy Carsten Juelsgaard Madsen, który w okresie swej aktywnej działalności był szefem związku rolników. Carsten sprzedał swe gospodarstwo synowi (a ściślej – pasierbowi) i u niego dorabia sobie prowadząc całokształt prac związanych z produkcją roślinną. Młody następca może więc skupić się na modernizacji i poszerzeniu dotychczasowej chlewni; zmierza do powiększenia stada do 600 loch SPF, od których sprzedaje prosięta. Wciąż bardzo aktywny Carsten mieszka z żoną w nowo wybudowanym domku, bliżej miasta i… hali sportowej, bez której wręcz nie może żyć! Prowadzony przez niego klub seniorów liczy 140 członków i na bieżący rok zaplanował osiem spotkań, z których większość już zrealizowano. Hasłowo przedstawione tematy pozwalają zorientować się w problematyce działalności klubu:

-prelekcja b. dyrektora centralnego ośrodka prowadzącego kursy dla rolników działających w samorządach nt „Szacunek do pracy rolnika”,

-wizyta w lokalnej stacji telewizyjnej w Kolding. Uczestnicy zapoznali się z procesem przygotowywania dziennika wieczornego a następnie – przy kawie – obejrzeli końcowy rezultat tych działań,

- pięciodniowa autokarowa wycieczka do Polski: Szczecin, Poznań, Centrum Wystawowo-Szkoleniowe w Sielinku…,

- Całodniowa wycieczka w okolice Billund: zapoznanie się z funkcjonowaniem lokalnego lotniska a następnie zwiedzanie terenu b. kopalni węgla brunatnego w Søby: lustracja efektów rekultywacji tych terenów dla celów rekreacyjnych,

- Popołudniowy spacer z przewodnikiem po okolicznych osobliwościach przyrodniczych; podwieczorek na łonie natury,

-Całodzienna wycieczka na wysepkę För (po niemieckiej stronie granicy),

- „Święto opadających liści”. Wspólna kolacja w zajeździe ze śpiewem okolicznościowych pieśni i tańcami.

- Walne zgromadzenie zaplanowano na 7 stycznia 2009 roku.

Na rok przyszły klub zaplanował m.in. kurs angielskiego i obsługę cyfrowego aparatu fotograficznego. Są to więc zagadnienia, w które - zajęty codziennymi obowiązkami produkcyjnymi - rolnik nie miał możliwości się wgłębiać. Każdy z pięciu członków zarządu pełni określoną funkcję. Poza prezesem i wiceprezesem jest więc skarbnik, sekretarz i osoba przyjmująca zgłoszenia na wszelkie imprezy. Roczny plan pracy mieści się na 1 stronie maszynopisu; oprócz tematu podano tam koszt uczestnictwa, ostateczny termin zgłoszeń na każdą z imprez i przypomniano numery telefonów członków zarządu. Składka członkowska jest tu symboliczna (50 DKK), gdyż koszty organizacji każdej imprezy ponoszą uczestnicy.

Gdy opowiadam komuś w Polsce o duńskich klubach rolnika-seniora, z reguły widzę reakcję bagatelizującą całą sprawę: „Co w tym wielkiego; przecież to proste”… Osobiście uważam, że nie aż tak proste, jak się z marszu wydaje, ale – możliwe do wykonania. Również u nas! Może więc spróbować tworzyć polską wersję takich klubów?

×