Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Kłopoty rolnictwa przez niski eksport

Autor:

Dodano:

Jan Krzysztof Ardanowski mówi o straconych szansach na wzrost eksportu polskiej żywności. Wielu polskich rolników twierdzi, że jeżeli nie uda się zwiększyć eksportu polskiej żywności, to biorąc ograniczenia rynku wewnętrznego, jego chłonności, spadku zamożności społeczeństwa, to polskie rolnictwo będzie miało spore problemy.

Nie tylko nie będziemy mogli rozmawiać o rozwoju rolnictwa, ale będziemy skazani na „zwijanie” produkcji rolniczej. Dlatego szukanie nowych możliwości eksportu powinno być priorytetem wszystkich instytucji publicznych, i przedsiębiorców oczywiście – mówi Jan Krzysztof Ardanowski. 

Trochę uspokoiło nas zwiększenie eksportu żywności w 2008 roku, z 10 do 11 miliardów euro, ale to wynikło bardziej z poprawy kursu złotówki do euro i dolara niż poprawy konkurencyjności eksportu – twierdzi doradca prezydenta ds. rolnictwa i dodaje, że niestety ostatnie miesiące pokazują, że dynamika eksportu znacznie spada. Dlatego szukamy sposobów jak poprzez promocję polskiej żywności dotrzeć do nowych rynków oraz utrzymać się na dotychczasowych – kontynuuje Ardanowski. 

Zdaniem uczestników zespołu ds. promocji przy Radzie ds. Wsi i Rolnictwa, potrzebna jest aktywna rola polskich placówek dyplomatycznych, gdyż to one mają obowiązek wspierać działania  przedsiębiorców. 

Niestety nie jest z tym najlepiej. Wiele polskich placówek dyplomatycznych w żaden sposób nie zajmuje się szukaniem nowych rynków zbytu dla polskiej żywności. Niektórzy uważają nawet, że byłaby to promocja Polski jako kraju zacofanego, kraju rolniczego, a powinniśmy promować coś innego – narzeka Jan Krzysztof Ardanowski.

O tym, że nie jest dobrze chce podać bardzo konkretny przykład – kontynuuje J. K. Ardanowski: w czerwcu w Warszawie raz do roku organizowana jest narada dyplomacji. Byli przedstawiciele naszych placówek dyplomatycznych z całego świata. Dyskutowano o wszystkim: o polskiej historii, roku szopenowskim, promocji polskiej kultury. Nigdzie w żadnym punkcie nawet słowa o promocji polskiej żywności. Dwa lata temu na takim spotkaniu była prezentacja ministerstwa rolnictwa i ci ludzie byli zadowolenie, że ktoś z Polski dostarczył im praktycznej wiedzy, przydatnej do pracy dyplomatycznej. To jest jeden z przykładów, że nie wykorzystujemy możliwości, którymi dysponujemy – twierdzi prezydencki doradca.  

Mówi się o strategii promocji polskiej żywności od lat, ale jej ciągle nie ma i trudno powiedzieć kiedy będzie. Wciąż są rozbieżność między ministerstwem spraw zagranicznych, gospodarki i rolnictwa,  kto ma się praktycznie zająć tą promocją. Dlatego minister rolnictwa nie ma wyjścia i musi wziąć sprawy w swoje ręce – podsumowuje Jan Krzysztof Ardanowski. 

Tymczasem z danych Ministerstwa Finansów wynika, że przez pierwsze cztery miesiące br. przywieziono do Polski ponad 157 tys. ton wieprzowiny. W analogicznym okresie ub.r. import wieprzowiny był niższy o ponad 40 tys. ton. Najwięcej mięsa wieprzowego importujemy z Niemiec i Danii, w sumie ponad 100 tys. ton w okresie styczeń – kwiecień.
Zmalał także eksport tego mięsa. W tym roku sprzedaliśmy go zagranicę kraju 51 tys. ton, gdy w roku ubiegłym 82 tys. ton.
Wołowina od lat importujemy niewiele. W ubiegłym jak i w tym roku import wyniósł ok. 2 tys. ton.
W zasadzie tyle samo co w roku ubiegłym przez pierwsze cztery miesiące tak i teraz sprowadziliśmy do kraju produktów mleczarskich. Import wyniósł odpowiednio 50 i 52 tys. ton. Najwięcej wyrobów mleczarskich przywozimy z Niemiec oraz Danii i Francji.
W handlu zbożami wyszliśmy na plus. W okresie styczeń – kwiecień br. sprowadzono do kraju 385 tys. ton a wyeksportowano ponad 900 tys. ton.

źródło: farmer.pl

×