Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Rząd zajmie się GMO

Autor: ranacz

Dodano: 15-07-2009 11:31

Zwolennicy i przeciwnicy uprawy roślin transgenicznych znowu starli się na argumenty. Podczas posiedzenia Senackiej Komisji Rolnictwa główne role odegrali: wśród zwolenników uprawy roślin GMO prof. Tomasz Twardowski; wśród przeciwników takich upraw prof. Ewa Rembiałkowska.

Bitwą na argumenty dowodził senator Jerzy Chróścikowski.

Kolejna dyskusja wokół roślin transgenicznych była spowodowana tym, że w najbliższy czwartek komitet stały Rady Ministrów ma się zająć projektem ustawy o organizmach modyfikowanych genetycznie.

Chróścikowski należy do grona przeciwników upraw transgenicznych. Senator przypomniał otwierając dyskusję, że człowiek nie może zapanować nad biologią życia. Nie ma gwarancji, że organizmy modyfikowane genetycznie nie uwolnią się do środowiska – mówił Chróścikowski. Senator narzekał, że minister rolnictwa nie odpowiedział komisji pisemnie i nie przedstawił swojego stanowiska w sprawie GMO.

Obecny na posiedzeniu komisji Janusz Zaleski, wiceminister środowiska, przypomniał, że w sprawie regulacji prowadzenia upraw GMO, zapisy do projektu ustawy wniósł resort rolnictwa. Zaleski powiedział, że projekt ustawy niebawem zostanie skierowany do prac sejmowych.

W Polsce prawo dotyczące GMO jest przestarzałe. Obowiązuje to z czerwca 2001 r. i w żadne sposób nie przystaje do rzeczywistości – mówił Zaleski. Nowe prawo „genetyczne” ma regulować m.in. prowadzenie zakładów inżynierii genetycznej, zamierzonego uwolnienia organizmów GMO do środowiska w celach doświadczalnych, wprowadzenia do obrotu organizmów transgenicznych i uprawy takich roślin.

Zostanie dokonany podział zadań kontrolnych wobec GMO pomiędzy Państwową Inspekcję Pracy, Państwową Inspekcję Sanitarną, Inspekcję Ochrony Środowiska, Inspekcję Handlową, PIORiN i IJHARS oraz Inspekcję Weterynaryjną.

Prawo o organizmach genetycznie modyfikowanych po raz pierwszy będzie regulowało prowadzenie upraw roślin transgenicznych. To prawo jest zbieżne z tym co przedstawiają unijne zalecenia Komisji Europejskiej. Uprawa roślin GMO będzie wymagał zgłoszenia do wojewódzkiego inspektora ochrony roślin i nasiennictwa. W projekcie przewidziano konieczność zachowania odpowiedniej izolacji przestrzennej (pasów ochronnych) między uprawami konwencjonalnymi, ekologicznymi i uprawami GMO. Minister rolnictwa będzie miał możliwość wprowadzenia czasowego ograniczenia lub zakazu uprawy określonych roślin genetycznie zmodyfikowanych, gdy pojawią się nowe informacje dotyczące zagrożenia ze strony organizmów GMO.

Projekt przewiduje możliwość tworzenia stref wolnych od upraw roślin transgenicznych. Strefę taką będzie mogła utworzyć grupa rolników z własnej inicjatywy.

Projekt ustawy był trzy krotnie konsultowany z Komisją Europejską.

Nowe przepisy są znane od kilku miesięcy i nie zaszły w nich żadne zmiany, gdyż Rząd trzykrotnie konsultował je z Komisją Europejską.

Jednak wymiana argumentów przeciwników i zwolenników ciągle budzi emocje.

Prof. Twardowski, zwolennik efektu GMO powiedział, że nie ma alternatywy dla inżynierii genetycznej - od biotechnologii nie da się uciec.

Przypomniał, że organizmy GMO są powszechne w środowisku. I tak zawiera je 90 proc. pasz, 70 proc. produktów w supermarkecie, wszystkie hormony. Są one np. w syropie kukurydzianym czy też w szynce w postaci sojowego izolatu białkowego. Uprawa roślin GMO prowadzona jest na 300 mln ha, przez miliony rolników.

Nie ma jednoznacznych, twardych wyników o tym, że wpływ organizmów GMO na środowisko i życie jest negatywny powiedział Twardowski.

Kukurydzya MON 810, która jest rośliną modyfikowaną genetycznie produkuje toksyczne białko Bt. Mniej tego białka jest wprowadzane do środowiska w porównaniu z klasyczną technologią ochrony roślin z zastosowaniem bakterii Bacillus thuringiensis – mówił profesor.

Twardowski zauważył, że pozytywne opinie na temat uprawy roślin genetycznie modyfikowanych wydało wiele organizacji w tym Europejska Organizacja Bezpieczeństwa Żywności i jej amerykański odpowiednik.

Postęp biotechnologii stwarza szansę rozwoju ekonomicznego. W naszym kraju przemysł biotechnologiczny jest bardzo ograniczony, a zatem nie są tworzone miejsca pracy, natomiast istnieje duży rynek konsumentów liczący 38 mln osób.

Należy zwrócić uwagę na to, że nawet najbardziej wyrafinowana nauka – w przypadku biotechnologii – jest „przekładana” na zwykłe produkty, takie artykuły, jak np. farmaceutyki, środki piorące czy też zupy instant – mówił prof. Tomasz Twardowski, szef Polskiej Federacji Biotechnologii. Biotechnologia to wzrost produkcji – o czym mało kto mówi – kontynuował.

W zgodnej opinii naukowej analiza krok-po-kroku i merytoryczny nadzór nad GMO przez administrację są niezbędne - dodał Twardowski.

Argumenty przeciw GMO, przedstawiane przez prof. Rembiałkowską, są także argumentami Koalicji Wolnej od GMO.

Wiele badań i obserwacji wskazuje na poważne zagrożenie ze strony produkcji GMO dla rolnictwa tradycyjnego i ekologicznego – mówiła natomiast Rembiałkowska. Wzorem innych krajów, takich jak Francja, Niemcy, Austria i Węgry, powinniśmy zakazać uprawy kukurydzy MON 810 firmy Monstanto – nawoływała prof. Tylko w ten sposób możemy uratować wysokie walory polskich obszarów wiejskich i produkowanej tam żywności – kontynuowała.

Stanowisko Rządu jest obłudne – grzmiała Rembiałkowska. Z jednej strony ministrowie mówią, że chcą Polski wolnej od GMO, a z drugiej otwierają nasz kraj na komercyjne uprawy GMO – mówiła profesor. Jej zdaniem ustawa będzie stwarzała konflikty społeczne, a decyzje sejmików samorządowych, które opowiedziały się przeciw GMO nie zostały uszanowane.

Profesor Rembiałkowska, która jest pracownikiem naukowym Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego twierdzi, że nie jest możliwa koegzystencja upraw z uprawami GMO. Środowisko nie zna barier. W środowisku występuje hybrydyzacja i rośliny dziką żyjące nabierają cech roślin modyfikowanych genetycznie i powstają super chwasty odporne na środki chemiczne – mówiła Ewa Rembiałkowska. Zauważyła, że po 10 latach stosowania roślin transgenicznych w USA zanieczyszczenie upraw tradycyjnych sięga 80 proc.

Zdaniem pani profesor w wyniku wprowadzenia upraw GMO mogą powstawać nowe nieoczekiwane sekwencje DNA i w rezultacie nowe nieznane białka. Mogą one być alergenami i truciznami. Jako przykład profesor podała L-tryptofan produkcji japońskiej wytwarzany za pomocą białka bakterii genetycznie modyfikowanych, który zabił 100 osób w USA.

Technologia GM nie rozwiąże problemów rolnictwa i głosu na świecie – uważa naukowiec z SGGW.

Rembiałkowska powiedziała, że jest dużo badań, które mówią o tym, że działania GMO jest szkodliwe i toksyczne. Wskazała na badania dr. Arpada Pusztaia, który stwierdził mniejszą wartość odżywczą ziemniaków GMO oraz uszkodzenia układu odpornościowego u szczurów karmionych ziemniakami GMO.

Naukowcy, którzy są za i przeciw zgodzili się, że nie ma jednoznacznych badań potwierdzających opinie za i przeciw uprawom GMO.

Jednak, kiedy tak jest, naukowiec powinien wyrazić powściągliwość wobec GMO i ja ta czynię.

Spotkanie w Senacie nie było ostatnią wymianą zdań na temat biotechnologii. Przeciwnicy i zwolennicy upraw GMO niejednokrotnie powołują się na te same wyniki badań i opinie tych samych instytucji wzmacniając swoje argumenty, z tym że obie strony inaczej je interpretują.

Organizm genetycznie zmodyfikowany określany też jako organizm transgeniczny to organizm inny niż organizm człowieka, w którym materiał genetyczny został zmieniony w sposób nie zachodzący w warunkach naturalnych wskutek krzyżowania lub naturalnej rekombinacji. Taką definicję organizmów GMO przytacza Ministerstwo Środowiska.

źródło: farmer.pl

×