Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Trudne kontrakty wołowe

Autor:

Dodano:

Polska nadal nie wykorzystuje ogromne potencjału jaki ma w produkcji wołowiny. Z jednej strony zbyt duże rozdrobnienie hodowli utrudnia organizację skupu i podnosi jego koszty, z drugiej strony rolnicy nie chcą łączyć się umowami z zakładami mięsnymi.

Nie da się ukryć, że wołowina jest mięsem przyszłości. Po kryzysie jaki przyszedł dla tej produkcji pod koniec poprzedniego wieku, konsumenci nie boją się choroby bydła BSE i coraz chętniej sięgają po to mięso. Weterynarze zrobili kawał dobrej roboty a badania bydła dają konsumentom bezpieczeństwo żywnościowe. Na razie mięso pochodzące od ras mięsnych lub ich mieszańców to drogi towar, bo też koszty jego pozyskania oraz koszty produkcji są wysokie.

DOBRA OFERTA
Przemysł mięsny oferuje sporo. Chce współpracować z hodowcami i grupami producenckimi w oparciu o umowy wieloletnie. Chce realizować programy hodowlane. Daje gwarancje obiektywnego systemu oceny poubojowej. Zakłady wiążące się długoterminowymi umowa z rolnikami odbierają bydło z gospodarstwa, łącznie z brakowanymi krowami, które podciągają pod tą samą umowę o współpracy.
Problemem rolników jest niskie zaufania do systemu oceny EUROP. System oceny wymaga zmian, o czym związek postuluje od dawna – mówi Jerzy Wierzbicki, prezes Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego. Kupujący opas zabiera go, a po kilku dniach informuje o wynikach oceny poubojowej. Tusze powinny być klasyfikowane przez niezależną inspekcję, a oceniający nie może być pracownikiem zakładu – dodaje. Dla grup producentów które mają wątpliwości rozwiązaniem jest wysyłanie swojego klasyfikatora, nie ma z tym problem, zakłady to akceptują.

Wierzbicki uważa, że długoletnie umowy kontraktacyjne proponowane przez zakłady są niedoskonale, ze względu na to, że za zobowiązanie do wykonania dostawy rolnik nie otrzymuje gwarancji , że sprzeda po najlepszej cenie rynkowej. Skup za pośrednictwem handlowców jest dla zakładów mięsnych jest tańszą formą pozyskania opasów niż własne punkty skupu. Kontraktacja żywca wołowego idzie powoli, ale mamy nadzieję, że firmy z Sokołowa, Morlin czy Łukowa i inne przetrą szlaki i w kontraktacja żywca będzie coraz powszechniejszą formą umowy pomiędzy producentem a zakładem przetwórczym. Udział dostaw bezpośrednich będzie rósł wraz z dostosowaniem się producentów żywca do wymagań rynku tj. produkcji i sprzedaży partii handlowych, np. 10 sztuk z jednego miejsca, poprzez odpowiednią organizację produkcji i wzrost powiązań pomiędzy rolnikami. Na dziś najważniejszym w mojej ocenie stymulatorem zmian do umów kontraktacyjnych, jest usprawnienie systemu informowania rolnika jaką ocenę w klasyfikacji EUROP uzyskała każda dostarczona przez niego sztuka żywca – mówi Wierzbicki. Rzetelna informacja o tym jaką klasę wyprodukował będzie motywować producenta do przechodzenia na lepszy materiał genetyczny, lepsze krzyżówki – dodaje.

DOBREGO OPASA KUPIĘ
Brak programów hodowlanych i żywieniowych skutkuje dużą przypadkowością w produkcji żywca wołowego. Opasy, które trafiają do zakładów charakteryzują się dużą przypadkowością. W Łukowie średnio rocznie jako niezdatne do spożycia uznaje się ponad 150 sztuk bydła, co daje ok. 0,3 proc. wszystkich ubijanych zwierząt w zakładach. Największy udział wśród niezdatnych do spożycia sztuk stanowią krowy. W ostatnim roku było to 121 sztuk z czego większość to krowy (73 proc.). Rolnicy często oddają je na ubój jeszcze w trakcie leczenia.
Przy dużym rozdrobnieniu produkcji zakłady mięsne muszą korzystać z usług pośredników podczas skupu bydła. 80 proc. skupu w Zakładach Mięsnych Łmeat w Łukowie pochodzi nie bezpośrednio od rolników, ale właśnie od pośredników. Taka struktura istnieje w większości zakładów, które przetwarzają ten rodzaj mięsa – mówi Witold Choiński, szef Polskiego Mięsa. Rynek bardzo powoli dojrzewa w zakresie współpracy na linii rolnicy – przetwórcy, choć nie ulega wątpliwości, że jest coraz lepiej – dodaje.

Niewątpliwie wołowina jest mięsem przyszłości. W samej Unii Europejskiej deficyt tego mięsa określany jest na pół miliona ton rocznie. Warto podkreślić, że produkcja tego mięsa jest bardziej stabilna niż produkcja wieprzowiny. Nie ma aż tak dużych huśtawek cenowych. Unia Europejska wycofała się z dopłat eksportowych do żywych cieląt w związku z tym produkcja wzrosła także u nas – mówi Choiński. Nie widzę możliwości zrezygnowania ze skupu bydła za pośrednictwem pośredników, gdyż rynek i sami rolnicy nie są do tego przygotowani. Gdyby nie pośrednicy ciężko byłoby zakładom mięsnym pozyskać surowiec – dodaje szef Polskiego Mięsa – jest zbyt duże rozdrobnienie produkcji.

DOBRE CO TŁUŚCIEJSZE
Największe zainteresowanie odbiorców zagranicznych stanowią tusze, które uzyskały w ocenie poubojowej status „dobra”. Trudno sprzedają się tusze w niższych klasach. W strukturze ubijanych buhajów tylko 40 proc. stanowią przynajmniej klasę R. Firmy handlowe preferują tusze wołowe o wysokim odtłuszczeniu. Sztuki bydła, które uzyskują otłuszczenie poniżej 3 sprzedają się trudno. Średnio w uboju ok. połowy tusz z buhajów odpowiada tym kryteriom. Co ciekawe na krajowym rynku lepiej sprzedaje się chuda wołowina, zaś zagranica woli tusze poprzerastane tłuszczem. Ważna jest też waga tuszy. Najchętniej i do po dobrej cenie kupowane są te o wadze od 315 do 430 kg. Przy zbyt niskiej wadze gorszy jest udział mięsa w stosunku do kości, a tusze o zbyt wysokich wagach traktowane są przez odbiorców jako pochodzące z opasów zbyt starych.

WIĘKSZA SKALA
Przemysł mięsny oczekuje przemyślanej i przewidywalnej produkcji opasów. Hodowcy, którzy zwiększą skalę produkcji będą mogli sprzedawać opasy bezpośrednio do zakładów mięsnych. Sprzedaż odbywać się będzie wtedy z pominięciem pośredników. Istotny jest dobór ras. Rozpowszechnienie bydła mięsnego lub ras mieszańcowych wyjdzie na dobre nie tylko przetwórcom, ale także hodowcom. Zakłady chętnie kupują sztuki ze skłonnością do odtłuszczania się te z predyspozycjami do marmurkowatości mięsa. W Polsce takie wymogi spełniają rasy hereford oraz angus. Inne rasy, takie jak limosine, charolaise i piemontese powinny być specjalnie żywione, żeby dały oczekiwany typ wołowiny, która będzie odpowiednio odtłuszczona. Zdaniem przetwórców produkcja opasów w gospodarstwie powinna trwać do 24 miesięcy, gdyż tusze z takich sztuk sprzedają się najlepiej. Wspomniany Łmeat ubija średnio ok. 14 proc. bydła, które jest w wieku powyżej 2 lat. To mięso firma musi sprzedawać taniej. 

Stanisław Skrzypek, prezes Agraimpex
Dobre czasy nadejdą dla tych, którzy produkują wołowinę. Nadal istnieje duża różnica w cenie mięsa wołowego pomiędzy Polską a krajami Unii Europejskiej. Jeżeli spojrzymy na półki w sklepach to łatwo można dostrzec, że w Polsce wołowina jest tańsza od tej na zachodzie. Jest co robić. Duzi producenci wołowiny mogą spokojnie spoglądać w przyszłość. Znajdą oni zbyt na swoją produkcję. W Polsce potrzebna jest integracja pionowa w produkcji wołowiny. Integracja pionowa, to nic innego, jak budowanie podmiotów produkcyjno-handlowych, w których udziały będą mieli zarówno rolnicy, zakłady przetwórcze jak i operatorzy. Tylko wtedy, gdy wszystkim będzie zależało na produkcji wołowiny dobrej jakości będzie można zarobić. Konieczne jest powiązanie dużych rolników, produkujących nie mniej niż 100 sztuk bydła z pozostałymi graczami na rynku. Zbyt na mięso w Europie i poza nią jest.

Ryszard Smolarek, prezes ZM Łmeat Łuków SA
Zakłady w Łukowie sprzedają na eksport 90 proc. przerabianego mięsa wołowego. Ciągle budujemy bazę surowcową. Kilka lat temu mieliśmy zawarte 22 umowy z rolnikami dostarczającymi bydło. Obecnie takich umów mamy ponad 940. Ten wzrost to miedzy innymi efekt słabej rentowności produkcji mleka. Mimo to, z umów kontraktacyjnych pozyskujemy nadal tylko 20 proc. surowca wołowego. Reszta skupu to dostawy od pośredników. Tworzymy specjalne programy, które mają zachęcać rolników do współpracy z nami. Odbieramy sami bydło z gospodarstw. Jednak, żeby produkcja się sprzedała musi spełniać określone parametry. Zagraniczni odbiorcy mięsa przyjeżdżają do nas, chodzą po chłodni i sami decydują, które tusze kupują. Handlujemy także pod presją sieci handlowych, które tak naprawdę kredytują się z naszych pieniędzy. Płacą za mięso po 6 – 8 tygodniach. Ich marże sięgają 15 – 17 proc. Realizujemy program dla hodowców, który nazwaliśmy „Bliżej siebie”.

Zmiany struktury skupu w latach 2007 – 2009 w ZM Łmeat Łuków SA

Skup bydła w szt.

2007

2008

2009(1 i 2 m-c)

Od pośredników

43 030

53 096

7 451

Od rolników

13 473

13 692

2 297

razem

56 503

66 788

9 748

Struktura oceny poubojowej (w systemie Europ) buhajów ubitych w ZM Łmeat Łuków SA (szt.)

Klasy EUROP

2007

2008

2009(1 i 2 m-c)

E – doskonała

88

81

44

U – Bardzo dobra

1993

1265

278

R – dobra

9998

11488

2101

O – średnia

15 856

21 722

3533

P – słaba

104

57

11

Źródło: FARMER 16/2009

×