Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Spółdzielnia chmielowa

Autor: Mira Dzięgielewska

Dodano: 02-02-2007 10:23

Choć istnieją zaledwie rok, już są przekonani, że tylko działając wspólnie, mogą coś znaczyć na rynku. Jest więc szansa na dalszy rozwój Lubelskiej Spółdzielczej Grupy Producentów Chmielu

Najmniej korzyści z rozwoju produkcji piwa w Polsce mają rolnicy uprawiający chmiel. Ponieważ plantacje zakłada się przeciętnie na 20 lat, szybkie przestawienie się na inną branżę jest wyjątkowo trudne. Szansą dla producentów chmielu może być ścisła branżowa współpraca w ramach grupy, pod warunkiem jednak, że przystąpi do niej większość producentów.

Sama idea zrzeszenia się producentów chmielu zrodziła się na Lubelszczyźnie jeszcze w 1990 r., kiedy to powstało Lubelskie Zrzeszenie Plantatorów Chmielu. Przystąpiło do niego 113 rolników z 5 powiatów z okolic Lublina. Uprawiali wspólnie 200 ha chmielu. Zrzeszenie to skupiało się jednak na szkoleniach i nie prowadziło działalności gospodarczej. Rolnicy co prawda umawiali się między sobą co do formy i cen zbytu, ale były to umowy nieformalne i nie każdy ich przestrzegał. Życie wymusiło na nich powołanie nowej struktury.

W 2004 r. część członków zrzeszenia uznała, że należy zmienić formę funkcjonowania i wystąpić z wnioskiem o wpis do rejestru grup producentów rolnych. Jednak tylko 31 plantatorów wyraziło chęć przystąpienia do nowej struktury, bowiem wiązało się to z koniecznością zadeklarowania wspólnej sprzedaży plonów poprzez grupę. Tymczasem część producentów była już związana umowami z konkretnymi odbiorcami, inni nie chcieli przyjmować na siebie żadnych zobowiązań.

Najwytrwalsi nie dali jednak za wygraną i w październiku 2005 r. formalnie zarejestrowali Grupę Producentów Chmielu „Chmielarz”. Rolnicy liczyli m.in. na to, że będąc spółdzielnią, mając tym samym zabezpieczenie majątkowe i oferując większe partie towaru, staną się atrakcyjniejszym partnerem dla firm skupujących chmiel. Ale nie było to takie łatwe.

– Oferowaliśmy chmiel wielu różnym podmiotom zajmującym się skupem – opowiada Zdzisław Wójciak, prezes zarządu. – Okazało się jednak, że postanowiono stworzyć na rynku blokadę, która zniechęci nas do funkcjonowania w grupie. Bez problemu odbierano chmiel od okolicznych indywidualnych plantatorów, a od nas nie. W efekcie, choć skup zaczyna się w październiku, my zostaliśmy z chmielem do stycznia następnego roku.

Po długich staraniach udało im się wreszcie sprzedać całość zbiorów, ale po cenie niższej od tej, jaką  uzyskali indywidualni dostawcy. W tym roku już wcześniej przeprowadzili wstępne rozmowy z podmiotami skupującymi.

– Klimat rozmów był zupełnie inny niż rok temu. Zostaliśmy jako grupa zauważeni i docenieni – podkreśla Zdzisław Wójciak. – Otrzymaliśmy już wstępne propozycje podpisania umów na kilka lat. Nie mieliśmy także problemów ze sprzedażą chmielu, a ceny uzyskaliśmy o 2–3 zł wyższe na kilogramie niż rok temu (lubelski – 11 zł/kg, marynka – 12 zł/kg, magnum – 14 zł/kg).

Szukając odpowiednich pomieszczeń na składowanie chmielu, członkowie grupy dotarli do Agencji Rezerw Materiałowych, która przejęła obiekty po zlikwidowanej jednostce wojskowej.

– Sytuacja jest dla nas bardzo korzystna, ponieważ wydzierżawiamy magazyny tylko na okres składowania, czyli na 1–2 miesiące w roku – opowiada Zdzisław Wójciak.

W pierwszym roku wszelkie koszty związane z funkcjonowaniem spółdzielni grupa pokrywała z własnych funduszy, na które składało się wpisowe i udział (w tym przypadku jest to kwota uzależniona od powierzchni uprawianego chmielu).

– Oficjalna rejestracja grupy dała nam również możliwość starania się o dofinansowanie – opowiada prezes. – Złożyliśmy wszystkie niezbędne dokumenty w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa i otrzymaliśmy decyzję o przyznaniu wsparcia. Pierwsze pieniądze dostaniemy jednak dopiero po roku. Ponieważ w pierwszym roku nasz obrót wyniósł milion złotych, powinniśmy otrzymać 50 tys. na naszą działalność.

Na Lubelszczyźnie jest ponad tysiąc producentów chmielu. Członkowie „Chmielarza” liczą, że już wkrótce dołączą do nich kolejni rolnicy i wspólnie stworzą siłę, z którą odbiorcy będą musieli się liczyć.

Źródło" Farmer" 22/2006

×