Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Drogie suszenie

Autor: Arkadiusz Artyszak

Dodano: 06-02-2007 11:21

Dosuszanie kukurydzy o wilgotności powyżej 30 proc. jest nieopłacalne. Zawartość wody w ziarnie zależy od odmiany, a przede wszystkim od pogody przed zbiorem.

Z analizy przedstawionej przez prof. Tadeusza Michalskiego z Akademii Rolniczej w Poznaniu, a jednocześnie Prezesa Polskiego Związku Producentów Kukurydzy, wynika, że głównymi czynnikami ograniczającymi zwiększanie areału uprawy kukurydzy na ziarno w naszym kraju są wzrost cen nośników energii i rosnące koszty suszenia. Z tego powodu opłaca się suszyć tylko ziarno o wilgotności do 30 procent. Koszt produkcji 1 tony kukurydzy bez suszenia waha się, wg wyliczeń prof. Tadeusza Michalskiego, od 240 do ponad 340 zł, zależnie od wielkości plonów. Aby w uprawie kukurydzy uzyskać dochód rolniczy, jak w pszenicy ozimej konsumpcyjnej, koszty suszenia muszą się zmieścić od 459 zł na hektar (przy plonie 7 t kukurydzy z hektara) do niecałych 2000 zł na hektar (przy plonie 11 t/ha). Dla porównaniu przyjęto, że pszenica daje z hektara 6 ton ziarna. Maksymalne koszty suszenia, które rolnik może ponieść, wyliczono jako różnicę pomiędzy dochodem rolniczym w uprawie kukurydzy (bez kosztów suszenia) a  uprawą pszenicy. Na przykład dla plonu 7 t kukurydzy z hektara wynoszą one: 1218 – 759 = 459 zł/ha. W związku z tym maksymalny koszt suszenia tony mokrego ziarna (o wilgotności 30 proc.) powinien mieścić się pomiędzy 53 (7 t/ha) a niecałe 150 zł (11 t/ha). Do wyliczeń prof. Tadeusz Michalski przyjął cenę skupu pszenicy w wysokości 440 zł, bo trudno uznać, aby tegoroczne ceny dochodzące do 600 zł były normalne i mogły się ponownie powtórzyć.

Duże nadzieje rolnicy wiążą z pracą hodowców kukurydzy. Powinni oni dążyć do uzyskiwania jak najmniejszej zawartości wody w zbieranym ziarnie, a celem nadrzędnym musi być wczesność odmiany. Im wcześniejsze odmiany, tym pewniejszy efekt produkcyjny. Jednocześnie trzeba zwrócić uwagę na tempo oddawania wody z ziarna, które powinno być jak największe.

Regionalne różnice
Możliwe jest, zdaniem ekspertów, rozszerzanie uprawy kukurydzy na ziarno na północ kraju. Warunkiem jest odpowiedni dobór odmian. Plony mogą być nawet większe, a indeks plonowania jest podobny jak w Polsce centralnej i południowo-zachodniej. Indeks plonowania to iloczyn plonu i dwukrotnej zawartości suchej masy w ziarnie, podzielony przez 100. Informuje on o zdolności odmiany do produkcji wysokiego plonu suchej masy.

Średnio w latach 2003–2005 w regionie północnym (Kujawsko-Pomorskie, Pomorskie i Warmińsko-Mazurskie) średnie plony 6 odmian kukurydzy Airbus, Balist, Birko, Orient, PR39G12 i PR39H32 wyniosły 10,5 tony z hektara przy wilgotności 33 proc., gdy w regionie południowo-zachodnim (Opolskie, Dolnośląskie) – 9,8 tony z hektara przy wilgotności 26 procent.

Plon ziarna kukurydzy uprawianej na północy zależy przede wszystkim od wystarczającej ilości ciepła w okresie wegetacji, a jego wysokość jest uzależniona odwrotnie proporcjonalnie od uwilgotnienia gleby (im mniejsze uwilgotnienie, tym większe plony). Natomiast na południowym i środkowym zachodzie kraju plon w małym stopniu zależy od ilości ciepła, ale jest uzależniony wprost proporcjonalnie od uwilgotnienia gleby (im większe uwilgotnienie, tym większe plony).

Inne problemy
Z innych zadań, przed którymi stoją hodowcy kukurydzy, można wymienić konieczność zmniejszenia wrażliwości kukurydzy na chłody wiosenne i szybkie początkowe tempo wzrostu. Ważną cechą jest także zwiększenie tolerancji kukurydzy na suszę poprzez zmniejszenie transpiracji i rozbudowanie systemu korzeniowego. Z powodu konieczności opóźniania zbiorów kukurydzy ważne stają się takie cechy, jak odporność na fuzariozę łodyg i kolb, opadanie kolb i wyleganie.

Nowym zagrożeniem dla kukurydzy jest zachodnia kukurydziana stonka korzeniowa, która w zeszłym roku pojawiła się w południowej Polsce, a w tym roku zasięg jej występowania znacznie się rozszerzył. Walka z tym szkodnikiem jest bardzo trudna, a do jego zwalczania dopuszczono w tym roku tylko jeden z preparatów chemicznych. Oprócz tego wzrasta zagrożenie kukurydzą ze strony innego szkodnika – omacnicy prosowianki. W tym roku na wielu polach, podobnie jak przed rokiem, masowo wystąpiła głownia guzowata kukurydzy.

Skala produkcji
W tym roku na ziarno uprawia się 309 tys. hektarów kukurydzy, czyli o 8,8 proc. mniej niż przed rokiem. Najwięcej takiej kukurydzy jest w regionie południowo-zachodnim (Opolskie, Dolnośląskie) i północno-zachodnim (Lubuskie, Wielkopolskie, Zachodniopomorskie). Tegoroczne plony szacuje się na 4,22 tony z hektara, czyli o 26 proc. mniej niż w roku ubiegłym, a zbiory na nieco ponad 1,3 mln ton, czyli o 33 proc. niż w roku 2005.

Natomiast kukurydza na kiszonkę zajmuje w tym roku ok. 340 tys. hektarów. Najwięcej uprawia się jej w regionie północno-zachodnim (Lubuskie, Wielkopolskie, Zachodniopomorskie), wschodnim (Podlaskie, Lubelskie, Świętokrzyskie i Podkarpackie) i centralnym (Mazowieckie, Łódzkie).

Z danych firmy Kleffmann, zajmującej się badaniami rynku, wynika, że kukurydzę uprawia w Polsce prawie 208 tys. gospodarstw. Aż 84 proc. z nich ma do 20 hektarów, ale skupiają one jedynie 21 proc. areału tej uprawy. Najwięcej, bo aż 31 proc. zasiewów kukurydzy znajduje się w gospodarstwach bardzo dużych, o powierzchni ponad 500 hektarów. Najwięcej takich gospodarstw jest w Wielkopolsce (204) i mają one nieomal 44 tys. hektarów kukurydzy oraz na Dolnym Śląsku (140) – 36 tys. hektarów.

Według Polskiej Izby Nasiennej 60 proc. gospodarstw uprawiających kukurydzę na ziarno nie ma zwierząt gospodarskich. Wśród tych, które je mają, dominuje chów świń (39 proc. gospodarstw). Znacznie mniejszy jest udział gospodarstw zajmujących się produkcją drobiarską (16 proc.).

W wypadku uprawy kukurydzy na kiszonkę aż 84 proc. gospodarstw ma wielkość do 10 hektarów, a znajduje się w nich 40 proc. powierzchni zajmowanej przez kukurydzę kiszonkową. Aż 60 proc. pogłowia krów mlecznych skupiają gospodarstwa, które uprawiają kukurydzę kiszonkową na powierzchni do 10 hektarów. Inne kierunki użytkowania kukurydzy nie mają na razie większego znaczenia. Jedynie 1 proc. gospodarstw uprawia kukurydzę  z przeznaczeniem na etanol i do przemiału.

Źródło: "Farmer" 20/2006

×