Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Koniec ery świńskiego "brojlera"

Autor:

Dodano:

Krajowe spożycie mięsa maleje. Jedną z przyczyn jest pojawienie się na rynku "świńskich brojlerów". Trudno z nich zrobić wysokiej klasy wędliny, a i mięso świeże nie znajduje nabywców wśród bardziej wymagających klientów. Przemysł, czując presję, oczekuje od rolników świń spełniających określone kryteria.

Niedobór krajowego surowca wieprzowego rekompensowany jest przez import. Zaletą tego rozwiązania jest jego niższa cena, wadą gorsza jakość. Konsumenci dość szybko zorientowali się w zaistniałej sytuacji i część z nich zmieniła swoje preferencje. Załamanie na rynku mięsa czerwonego stało się przysłowiowym „wiatrem w żagle” dla polskiego drobiarstwa. Kurczaki, indyki, a ostatnio coraz popularniejsze gęsi zastąpiły w zakupach podwawelską, krakowską suchą czy nawet baleron i szynkę pośledniej jakości.

Bolesna nauczka stała się dla branży mięsnej powodem do rozwinięcia tematu uatrakcyjniania oferty rynkowej innowacyjnymi produktami. Wprowadzenie nowych receptur oraz technologii wytwarzania nie przyniesie jednak oczekiwanego efektu, jeśli surowiec wyjściowy będzie nieodpowiedni. Zapytaliśmy kilku przedstawicieli branży, czego oczekują od swoich dostawców żywca? Jakie wymagania im postawią?

Maciej Duda, prezes Polskiego Koncernu Mięsnego DUDA, widzi szansę dla polskiej wieprzowiny w rozpoczętej niedawno kampanii Pork Quality System. Znak PQS ma zagwarantować klientom, że mięso, które kupią, będzie mniej tłuste, łatwiejsze w obróbce kulinarnej i smaczniejsze. Zwierzęta, z których będzie pochodziło, mają być hodowane z zachowaniem dbałości o ich zdrowie oraz zgodnie z wymaganiami ochrony środowiska. Znak PQS może otrzymać tylko polski tucznik. Polski Koncern Mięsny spełnia już standardy PQS we wszystkich fragmentach swojej działalności, od ferm zaczynając, poprzez zakłady, po dystrybucję. W opinii prezesa Dudy wdrożenie tego systemu jakości przez pozostałe firmy stworzy warunki do poprawy wizerunku całej branży mięsnej.

- Jakie starania czynicie, aby udział zwierząt w najwyższych klasach klasyfikacji rósł – spytaliśmy Grzegorza Ograbka, dyr. ds. ekonomicznych i surowcowych w PKM DUDA. - To przede wszystkim rozliczenie poubojowe wg WBC. W naszej ocenie to korzystne rozwiązanie dla obu stron. My zyskujemy pewność, że wiemy, co kupujemy i płacimy za rzeczywistą jakość dostarczanego surowca. Hodowca, jeśli ma dobrego tucznika o mięsności w granicach 58 proc. zarobi więcej, niż przy rozliczaniu wg wagi żywej. Cieszę się, że ta świadomość przebija się coraz bardziej do hodowców. Zakupy na wagę żywą to już u nas sporadyczne przypadki.

WBC zdecydowanie bardziej mobilizuje do doskonalenia jakości chowu, przed czym nie ma odwrotu. Oczekiwania konsumentów względem producentów cały czas rosną, jakość mięsa musi się poprawiać.

- Czy macie preferencje odnośnie ras świń? Jeśli tak, to o jakie u hodowców zabiegacie.

- Na dziś nie mamy specjalnych preferencji. Interesują nas wszystkie, które gwarantują mięsność zwierząt w granicach 55-56 proc. i więcej, przy średniej wadze żywej 120kg.

Ponieważ jednak zależy nam na najwyższej jakości żywca, współpracującym z nami hodowcom oferujemy warchlaki o bardzo dobrej genetyce, które pozwalają osiągać tak wysokie parametry. W wypadku prowadzonego przez nas tzw. tuczu towarowego, hodowcy pracują ponadto na wybranym przez nas, sprawdzonym dostawcy pasz. Mamy przez to ogromny wpływ na jakość surowca mięsnego, bo wiadomo, że żywienie odgrywa w tym względzie kluczową rolę. Zainteresowanie rolników tą formą współpracy z nami systematycznie wzrasta.

Nieco inaczej sytuacja wygląda przy uruchomionym programie mięsa wieprzowego wysokiej jakość PQS, który dopuszcza do udziału w nim tylko określone rasy świń. Jesteśmy bardzo zainteresowani rozwojem programu i w miarę zwiększania się popytu na to certyfikowane mięso, będziemy także zainteresowani większymi zakupami takiego surowca.

Środkiem do pozyskiwania maksymalnie dużej ilości surowca mięsnego najwyższej jakości jest nasz doroczny konkurs, w którym wyłaniamy Hodowcę Roku. W regulaminie konkursu wyraźnie premiujemy wyższe klasy mięsa, nie punktując najniższych. Ponieważ nagrodą główną jest samochód osobowy, zainteresowanie konkursem jest duże, myślę więc, że to także w jakiś sposób działa.

Bardzo radykalny zwrot zapowiedział Polski Klaster Mięsny (PKM) grupujący 8 producentów branży mięsnej: ZM Dobrosławów, ZM Kawiks, ZM Niewieścin, ZM Nowak, Pekpol Ostrołęka, ZM Peklimar, ZM Wierzejki i ZM Zyguła. PKM zdecydowało wprowadzić na rynek wyroby wędliniarskie najwyższej klasy spełniające kryteria systemu o nazwie – jakość tradycyjna. Zrzeszone w klastrze firmy będą wytwarzały wędliny według jednolitej receptury i technologii. Niezależnie więc od miejsca produkcji, krakowska sucha będzie tak samo wyglądała i smakowała.

Wypełnienie warunków systemu jakość tradycyjna wymaga korzystania z surowca mięsnego doskonałej jakości. W ocenie PKM gwarancję taką dają wyłącznie świnie ras rodzimych utrzymywane w specyficznych warunkach tuczu półintensywnego.

Kryteria chowu w znacznym stopniu pokrywają się z zasadami tuczu tradycyjnego, dominującego jeszcze do niedawna we wschodniej części kraju. Obejmują one bowiem: korzystanie ze świń ras wbp, pbz i ich krzyżówek, utrzymanie zwierząt wyłącznie na ściółce, ograniczenie liczby tuczonych zwierząt do max. 600 sztuk w gospodarstwie, a jednocześnie 300 sztuk w jednym budynku, żywienie oparte na ziarnie zbóż: do 12 tyg. życia min. 50 proc. w paszy, po przekroczeniu tego wieku min. 75 proc.

Wszelkie komponenty paszowe muszą mieć certyfikat „wolny od GMO”, dlatego dopuszczone będzie korzystanie wyłącznie z śruty soi konwencjonalnej. Niedopuszczalne będzie także korzystanie w trakcie tuczu z antybiotyków jako stymulatorów wzrostu.

Przewidziane są także wymogi dodatkowe obejmujące posiadanie przez rolnika świadectwa potwierdzającego fakt, iż zwierzęta nie mają recesywnego genu stresu – do uzyskania w POLSUS-ie, oraz umieszczenie w uchu każdej sztuki kolczyka z informacją o tygodniu jej urodzenia. Minimalny okres tuczu ma wynosić 26 tygodni. Ostatnie obostrzenie ma zapobiegać dostarczaniu do zakładu świńskiego „brojlera”, którego mięso jest niedojrzałe i nie kwalifikuje się do produkcji wędlin najwyższej jakości.

Każda partia zwierząt dostarczanych do ubojni będzie pochodziła tylko od jednego producenta. Każda tusza będzie podlegała indywidualnej ocenie jakościowej obejmującej: wagę przyżyciową – optymalna 120 do 130 kg, pH każdej półtuszy mierzone po 45 min od uboju (optimum 6,1–6,4) i 24 godzinach (optimum 5,4–5,7), zawartość mięsa między 55 a 57 proc. Sztuki powyżej 60 proc. będą skupowane, ale znacznie niżej wyceniane.

Także Zakłady Mięsne Łmeat-Łuków prowadzą intensywne działania zmierzające do pozyskania jak największej ilości surowca mięsnego w najwyższych klasach jakościowych. Wdrożone w spółce systemy jakości i bezpieczeństwa ISO oraz HACCP obligują nas do zakupu żywca wyłącznie od hodowców, którzy w pełni spełniają standardy dotyczące warunków utrzymania, higieny oraz dobrostanu zwierząt utrzymywanych w gospodarstwie – powiedział w rozmowie z nami prezes ZM Łmeat-Łuków Ryszard Smolarek i dodał –Zapewnienie zwierzętom optymalnych warunków utrzymania leży w interesie hodowcy, ponieważ tylko w takim przypadku może on odnieść sukces hodowlany.

Obecnie spółka przystępuje do systemu PQS, który wymaga od niej wprowadzenia dodatkowych standardów co do pochodzenia i przetwarzania żywca wieprzowego. W tym systemie produkcji preferowane będą tradycyjne rasy trzody chlewnej.

×