Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Spadkobierca w roli słupa

Autor: farmer.pl/Marzena Pokora-Kalinowska

Dodano: 24-08-2012 11:13

Jak stać się właścicielem ziemi należącej do ANR? Najlepiej pomóc spadkobiercom ją wykupić.

Sprzedaż ziemi będącej w zasobie ANR prowadzona jest na różnych zasadach. Przepisy sprzyjają m.in. byłym właścicielom i dzierżawcom. To oni są pierwsi w kolejce do kupna, z pominięciem przetargów. I jak się okazuje – może to sprzyjać także osobom trzecim. Bo miejsce w kolejce można przecież odstąpić.

Skutków takiej sytuacji doświadczył dzierżawca gospodarstwa Chojnowo (powiat przasnyski) – Janusz Czarzasty. Gospodarował najpierw na 120 ha po ojcu. Od 1995 roku wydzierżawił od AWRSP 200 ha z nadzieją, że kiedyś je wykupi, bo czterech synów było zainteresowanych pracą na roli. Gospodarstwo rozrastało się – w sąsiedniej miejscowości wydzierżawili jeszcze 200 ha. Zadbali o maszyny, silosy. Kiedy sytuacja dojrzała do tego, aby wykupić dzierżawę, zaczęli o to zabiegać.

- Zaraz po wycenie od razu wiedziałem, że coś się święci – wycenili hektar na 22 tys., chociaż normalna cena była dwukrotnie wyższa – opowiada Janusz Czarzasty. – I miałem rację. Zaraz potem przyszło pismo, że są spadkobiercy byłych właścicieli, którzy mają pierwszeństwo zakupu.

Spadkobiercy – cztery osoby mieszkające w różnych stronach Polski, jedna nawet we Francji – skorzystali z przysługującego im prawa. I wszystko byłoby w porządku, gdyby chodziło naprawdę o odzyskanie ojcowizny w celu gospodarowania na niej.

Janusz Czarzasty twierdzi, że ustalił inny stan rzeczy.

- Zanim ANR sprzedała ziemię spadkobiercom właściciela, ci zawarli już inną umowę – o odsprzedaży kolejnym osobom. To właśnie od nich spadkobiercy dostali pieniądze na wpłacenie 20 proc. należności dla ANR – 920 tys. zł. Resztę agencja rozłożyła na 28 półrocznych rat, miernik ich wysokości jest ustalony w naturze – zdążono tuż przed zmianą przepisów. Jako zabezpieczenie ANR przyjęła wartość mieszkania jednej z osób odkupujących ziemię od spadkobierców – Marcina K. Odkupujący ziemię poświadczyli też weksle wystawione przez spadkobierców.

Janusz Czarzasty jest przekonany, że ANR musiała uczestniczyć w kontaktowaniu spadkobierców i właściwych nabywców. Dlaczego przyjęła taką umowę, czyżby traktowała dodatkowe osoby jak filantropów? Wszak ustawa nakłada na ANR obowiązek kontrolowania, czy spadkobiercy rzeczywiście przez 5 lat gospodarują na odkupionej preferencyjnie ziemi. Przez 5 lat ANR ma prawo pierwokupu ziemi w przypadku jej odsprzedaży. Czy wywiązała się ze swoich obowiązków jak należy? Prezes ANR Leszek Świętochowski zapewniał posłów z sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, że ANR przygląda się zawieranym transakcjom.

W tym przypadku CBA i prokuraturę powiadomił oszukany dzierżawca. Wystąpił też do sądu o stwierdzenie nieważności umowy sprzedaży zawartej między spadkobiercami i firmującymi ich osobami.

Tymczasem nowi właściciele robią wszystko, aby zniechęcić Czarzastego do uprawy ziemi. Dostał wypowiedzenie umowy dzierżawy, na jego pole w sierpniu weszły w celu zaorania go osoby podające się za pełnomocników nowego dzierżawcy – ma nim być żona Marcina K.

- Wczoraj miałem cicho, ich ochrona poszła z pola, zasiałem rzepak pod ochroną własnych ochroniarzy  – Janusz Czarzasty nie ustąpił. Jak mówi, wie, że nowi właściciele wystąpili o dopłaty bezpośrednie na tę ziemię. Ewentualne 240 tys. zł pochodzące z dopłat to znaczący wkład w raty na spłatę ziemi…

Marcin K. jest byłym wójtem sąsiedniej gminy Dzierzgowo. Janusz Czarzasty ustalił, że majętności wójta nie sprowadzają się tylko do tego jednego gospodarstwa. Czy ANR ma udział w ich mnożeniu?

×