Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Podatek dochodowy od hektara?

Autor: farmer.pl/MP

Dodano: 17-09-2012 10:42

Jak ujawnił Wiktor Szmulewicz, podatek dotyczący najmniejszych gospodarstw ma wynosić 130 zł od hektara przeliczeniowego.

Jest pewne to, że podatek dochodowy w rolnictwie będzie, pytanie tylko – kiedy – mówił Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych, podczas konferencji „Podatek dochodowy w rolnictwie zamiast podatku rolnego?”, zorganizowanej przez Wydział Nauk Ekonomicznych SGGW.

- Sądzę, że w roku 2014 może nie wejść, bo co najmniej w listopadzie ustawa powinna być przeprowadzona w Sejmie. Ale skoro wszystko jest ustalone, to wszystko można przyjąć – tu Szmulewicz nawiązał do ekspresowo przyjętych ustaw o gospodarowaniu nieruchomościami skarbu państwa i o składce zdrowotnej.

- Dzisiaj autorem tej ustawy, gospodarzem jak gdyby, jest Ministerstwo Finansów. Założenia te większość ludzi zna, są dosyć czytelne i jasne:  że zostaje działalność rolnicza włączona w ogólny system, który dzisiaj funkcjonuje. Kwestia tylko ryczałtu, kto, gdzie, kiedy – się zmienia – stwierdził prezes KRIR. Ale jego wiedza o szczegółach tych zasad zaskoczyła zebranych.

- W propozycji Ministerstwa Finansów, w założeniach, jest tak, że podatek gruntowy – tylko inaczej nazwany – ma funkcjonować i dotyczyć ma wszystkich. Jest nawet dzisiaj stawka, że mniej więcej dochody gmin wyliczone są na ok. 2 mld zł i ten podatek jest wyliczony na 130 złotych z hektara przeliczeniowego, który będzie wpływał do budżetów gmin. I to w pewnym sensie stabilizuje dochody gmin, bo każdy inny podatek rozhuśtałby dochody gmin. Będzie – w propozycji Ministerstwa Finansów - możliwość odliczenia go od przychodów, nie od dochodów, bo to też jest istotne. I do 40 tys. zł obrotu rocznego gospodarstwa, do 6 ha, będą płacić tylko ten podatek, te 130 zł. Takie są założenia Ministerstwa Finansów. Do 150 tys. euro gospodarstwa będą prowadzić tylko książkę przychodów i rozchodów. Powyżej miliona 200 tys. euro – na ogólnych zasadach, które u nas w Polsce są. Kwestia amortyzacji i innych rzeczy, zapasów – mówi się o tym, że np. zapasy nie mają wchodzić do przychodów, że to jest płynne, w jednym roku jest mniej, w innym więcej.

Zdaniem Szmulewicza, istotne jest to, aby spojrzeć na skutki wprowadzenia podatku dochodowego, bo to nie jest prosty rachunek. Bo ktoś powie: rachunek wychodzi na zero. Trzeba się jednak przyjrzeć, kto te koszty będzie ponosił najbardziej, a kto skorzysta, zobaczyć, kto będzie ponosił koszty i ocenić, czy jest to korzystne dla kraju.

- Uważam że dzisiaj, biorąc Polskę i znając perspektywy światowe, rozwój produkcji rolniczej jest najbardziej pewną rzeczą, która w przyszłości powinna się zdarzyć i do której trzeba dążyć -  mówił Szmulewicz podkreślając, że nie chodzi tylko o pokazanie, że oto wszyscy płacą podatki.  - Trzeba się zastanowić, czy ta regulacja prawna spowoduje, że wzrost produkcji będzie szedł w tę stronę, w którą chcemy. Jeśli się dzisiaj mówi o opodatkowaniu produkcji zwierzęcej, że będzie najbardziej te gospodarstwa dotykała, przy malejącym pogłowiu trzody chlewnej, przy wygaszającej i najbardziej uciążliwej i trudnej produkcji, przy spadku, która tendencja cały czas jest – to podatek dochodowy może jeszcze przyspieszyć cały ten proces.

Zdaniem Szmulewicza, rolnicy zastanawiają się dziś nie tylko nad opłacalnością, ale i nad uciążliwością prowadzonej produkcji. – Przy wzroście popytu i cen na produkcję roślinną, powinny być raczej zachęty do produkcji zwierzęcej, niż obciążanie tej produkcji. Jeśli mówi się o poprawie struktury agrarnej, to zacznijmy mówić nie o 2 milionach gospodarstw w Polsce, ale o tych 200 czy 300 tysiącach gospodarstw, które produkują na rynek, i czy ta nowa rzecz będzie dla nich dobra, czy nie, czy dyskusja idzie w tę stronę, jak zaspokoić te milion 700, żeby im nie utrudnić życia, aby politycznie większość była szczęśliwa.

Jedyną polską produkcją, która idzie na światowy rynek, jest żywność – przekonywał. Nie mamy innych marek, tutaj jest zatrudniona duża ilość ludzi. - Ja uważam, że zamieszanie przy zmieniającej się polskiej wsi - nie było takiego czasu w historii, żeby tak szybko zmieniała się polska wieś, nie według roczników statystycznych, bo system dopłat bezpośrednich, podatkowy i ubezpieczeń w statystykach utrzymuje ten stan, ale w rzeczywistości jest on zupełnie inny – mówił Szmulewicz. - Są fikcyjne dzierżawy, są fikcyjne różne rzeczy, to się dzieje. Nie spowodujmy tego, że coraz mniej ludzi będzie chciało się rolnictwem zajmować, dbajmy o to, żeby tamte gospodarstwa…  ten milion 700 funkcjonuje na wsi, i oni powinni funkcjonować, z różnych przyczyn, nie chcę o nich tutaj mówić. Tylko żeby oni funkcjonowali na zasadach trochę innych. Pomoc państwa, utrzymanie zachęt, aby ludzie mieszkali na wsi, i dla nich te rygory produkcyjne znacznie łatwiejsze. A dla tych 300 czy 200 tysięcy, obawiam się, że ten podatek dochodowy może spowodować, że tych gospodarstw będziemy mieć jeszcze mniej i ta struktura agrarna zacznie się korzystnie zmieniać, co nie znaczy, że korzystnie dla produkcji rolnej.

Zdaniem Szmulewicza, jeśli są już decyzje polityczne i rzecz jest robiona „na tempo”, to nie wróży ustawie dobrze.

×