Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Redukcja ilości biopaliw a uprawa rzepaku

Autor:

Dodano:

Komisja Europejska zaproponowała redukcję ilości biopaliw I generacji w transporcie. Zdaniem rolników, ale nie tylko, może to wpłynąć na obniżenie produkcji i cen rzepaku, również i w Polsce.

Zdaniem Mariusza Olejnika, prezesa Krajowego Zrzeszenia Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych, na cenę rzepaku w przyszłości będzie miała wpływ polityka Unii Europejskiej w zakresie właśnie biopaliw.

- Jeśli w całej UE poprzez wprowadzenie metody tzw. pośredniej zmiany użytkowania gruntów (ILUC) wyeliminuje się rzepak do produkcji biopaliw, to będziemy mieli nadmiar rzepaku na cele spożywcze - dziś w UE na biopaliwa przeznacza się 2/3 jego produkcji.

Propozycja Komisji Europejskiej jest niekorzystna przede wszystkim dla produkcji europejskiej, jako że zahamowałaby gwałtownie rozwój sektora biopaliw, spowodowałaby spowolnienie działalności rolniczej i przemysłowej - podkreślał Olejnik.

W związku z tym jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że gdyby Unia rzeczywiście obniżyła ilość biopaliw I generacji w transporcie, to produkcja rzepaku spadłaby. O ile? Nawet o połowę.

Obecnie prognozuje się zbiory rzepaku w Polsce na 2-2,2 mln t. W sytuacji, gdyby zabrakło odbioru surowca przez rynek biopaliw, czy biodiesla, wówczas przemysł spożywczy zagospodarowałby w naszym kraju ok. 1 mln t surowca. Niestety, ta liczba raczej nie powinna ulec zmianie. Rynek kształtują relacje popyt - podaż, dlatego jeśli nie będzie tego pierwszego, to automatycznie spadnie powierzchnia uprawy rzepaku, a także jego ceny.

Już teraz mówi się, że nie będą one tak wysokie jak w roku ubiegłym, kiedy za tonę nasion można było dostać nawet ponad 2 tys. zł. Jeszcze na początku tego roku cena netto rzepaku kształtowała się na poziomie 1850 zł/t, w połowie czerwca obniżyła się do 1650 zł/t.

Mówi się, że w czasie żniw będzie jeszcze niższa, ale nie powinna spaść poniżej 1500 zł/t netto. Jak będzie w rzeczywistości - czas pokaże. Na razie takie gdybanie to wręcz "wróżenie z fusów", najlepiej, aby rolnicy śledzili ceny surowca na giełdach towarowych - one najbardziej odzwierciedlają sytuację na rynku.

O co chodzi z tymi biopaliwami?

Komisja Europejska zaproponowała redukcję udziału biopaliw I generacji w roku 2020 z 10 do 5 proc. - otrzymywanych z upraw produkowanych na cele spożywcze, w tym rzepaku. Wywołało to wiele kontrowersji, a pułap 5 proc. uznano za zbyt rygorystyczny.

Ta redukcja mogłaby się bowiem odbić też na ogólnej produkcji rzepaku i wpłynąć na ceny, bo zmniejszyłby się wtedy popyt na te nasiona.

Z biegiem czasu sytuacja jest łagodzona, ale i tak dla producentów rolnych nie jest idealna. Prezydencja irlandzka, która przewodniczy posiedzeniom Rady Unii Europejskiej, przedstawiła dwa warianty modyfikacji propozycji Komisji. Pierwszy, jak podaje PSPO, to wprowadzenie limitu 5 proc. na rośliny oleiste oraz rozszerzenie sposobu podwójnego i poczwórnego liczenia również na cel 20 proc. udziału z odnawialnych źródeł energii w ogólnym zużyciu energii. Drugi - dotyczy zwiększenia progu dla biopaliw I generacji ponad 5 proc. przy wskazaniu przez kraje akceptowanego poziomu.

- 70 proc. zbiorów nasion rzepaku w UE przeznaczane jest na produkcję biopaliw. Obecny program ILUC stanowi zagrożenie dla produkcji biopaliw, nie powinno się wprowadzać ILUC zanim nie zostanie on sprawdzony naukowo.

Nie powinno się stosować 5 proc. ograniczeń dla pierwszej generacji biopaliw i wielokrotnie zliczać odpadów i zawiesin, takich jak zużyty olej spożywczy - do takich m.in. wniosków doszli uczestnicy Europejskiego Dnia Rzepaku EURO-RAPS w Łosiowie.

AS: W ciągu ostatniej dekady zarówno w Polsce, jak i całej Europie, nastąpił istotny wzrost produkcji rzepaku.

Wpływ miało na ten fakt kilka czynników, ale za najważniejsze z nich z całą odpowiedzialnością można uznać ustanowienie polityki biopaliwowej i wzrost produkcji oraz zużycia biodiesla w transporcie. Rzepak stał się opłacalną alternatywną dla nadpodaży zbóż, a po reformie rynku unijnego cukru jedną z niewielu faktycznych opcji dla ekonomicznie racjonalnego zagospodarowania użytków zajmowanych dotychczas przez buraki cukrowe.

Co wymaga podkreślenia, wzrost znaczenia uprawy rzepaku nie ograniczył w żaden sposób dostępności surowców spożywczych, a wręcz odwrotnie. Przecież 60 proc. nasion przeznaczanych na cele biopaliwowe trafia z powrotem do produkcji żywności w postaci cennych pasz wysokobiałkowych. Z perspektywy roślin oleistych produkowanych w UE ok. 1/3 z nich trafia do sektora biopaliw, w przypadku samego rzepaku jest to już ok. 2/3 produkcji, więc trudno oczekiwać, że ewentualne wejście w życie propozycji Komisji Europejskiej nie będzie miało wpływu na rynek rzepaku i rolników. To właśnie oni, oprócz samego przemysłu biopaliw zbudowanego przecież przy pomocy ogromnych nakładów inwestycyjnych, najbardziej - i to w negatywny sposób - odczują takie zmiany.

Jak sytuacja może wyglądać w przyszłości i jakie może mieć skutki dla rolników, którzy już teraz obawiają się mniejszego zainteresowania i niższych cen na tym rynku?

AS: Skutki są dosyć proste do przewidzenia, zważywszy na skalę oddziaływania sektora biodiesla na unijny rynek rzepaku. Wykorzystanie oleju roślinnego na cele konsumpcyjne jest bardzo stabilne, a to oznacza, że sektor spożywczy nie będzie w stanie zaabsorbować dodatkowych ilości oleju rzepakowego, jakie mogłyby zostać przeznaczone w tym kierunku w związku z ograniczeniem produkcji i stosowania wytwarzanych z nich biopaliw. Rolnik to biznesmen, będzie produkował to, na co jest popyt zapewniający opłacalność.

Jeśli trend na rzepak zostanie ograniczony, to z pewnością tych obaw będzie jeszcze więcej. Szkoda, że przy okazji możemy zmarnować tak ciężko budowany od wielu lat potencjał produkcyjny. Wiele gospodarstw przeszło gruntowne modernizacje, wyspecjalizowało się ogromnymi kosztami w prowadzeniu takiej produkcji, a teraz może się okazać, że nie wiadomo właściwie po co? Kuriozum jest fakt, że to Komisja Europejska najpierw postawiła na biopaliwa, poprzez środki przeznaczane na rolnictwo i rozwój obszarów wiejskich doinwestowała wieś, a teraz sama właściwie dąży do regresu.

Faktem jest, że obecne ceny rzepaku są bardzo zadowalające dla rolnika, ale już niekoniecznie dla odbiorcy przemysłowego.

Gdyby korekta in minus miała nastąpić w nieznacznym zakresie, pewnie do niczego złego by to nie doprowadziło, ale w przypadku propozycji KE nie mówimy niestety o ewolucji a rewolucji. Ta zaś nigdy nie sprzyja stabilizacji gospodarczej.

Jakie są zagrożenia i szanse dla tego rynku?

AS: Oprócz samego ograniczenia do 5 proc. wykorzystania biopaliw z surowców żywnościowych takich jak rośliny oleiste, wysokoskrobiowe i cukrowe, we wniosku legislacyjnym zmian w unijnych dyrektywach biopaliwowych ogłoszonym w październiku ubiegłego roku przez Komisję Europejską proponuje się nadanie dodatkowych emisji gazów cieplarnianych takim biopaliwom, co miałoby wynikać z występowania zjawiska tzw. pośredniej zmiany użytkowania gruntów (z ang. ILUC). W przypadku rzepaku i innych roślin oleistych współczynnik takich dodatkowych emisji miałby wynieść aż 55 g C02eq/MJ energii zawartej w biodieslu. Jak wysoce abstrakcyjny to poziom z punktu widzenia polskiego rolnictwa i unijnych zasad prowadzenia produkcji rolnej wynikających z WPR niech świadczy fakt, że wyliczony przez Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach poziom emisji rolniczych w uprawach rzepaku ozimego kształtuje się w naszym kraju w przedziale 21-28 g C02eq/MJ, a więc poniżej wartości standardowych takich emisji wskazanych w dyrektywie 2009/28/WE w sprawie promowania stosowania energii ze źródeł odnawialnych.

Dodatkowe emisje wynikające z ILUC powodują, że biopaliwo wytworzone z rzepaku miałoby teoretycznie większą emisyjność aniżeli kopalny olej napędowy. To już totalna abstrakcja, ale jakże istotna w kontekście odpowiedzi na pytanie dotyczące perspektyw i zagrożeń dla krajowego rynku rzepaku. Nawet bowiem jeśli dodatkowe emisje gazów cieplarnianych ILUC nie będą wprost brane pod uwagę przy wyliczeniu emisji z biopaliw do 2020 r., a jedynie będą stanowić element sprawozdawczy państw członkowskich do Komisji Europejskiej, to wiadomo, że doprowadziłoby to do jednoznacznych konkluzji przeciwko dalszemu wykorzystaniu roślin oleistych w produkcji biopaliw. Powiedzmy szczerze, że główny trzon obaw i zarzutów środowiskowych względem biopaliw wynika z systemów produkcji roślin przeznaczanych na ten cel w innych częściach świata.

Włóżmy między bajki wypalanie lasów czy osuszanie bagien na cele uprawowe w Europie, a to tego rodzaju praktyki powodują dyskusję o bezpośredniej czy pośredniej zmianie użytkowania gruntów w związku z rozwojem wykorzystania biopaliw. Szansą w tym ujęciu byłoby wprowadzenie restrykcyjnych norm środowiskowych związanych z systemami wytwarzania determinujących dostęp do rynku europejskiego.

Jak na razie wspólnotowy rynek nie zareagował wyraźnie na nierozważne propozycje Komisji dotyczące przyszłości biodiesla. Obecnie mamy okres "zastoju" w tej tematyce wynikający przypuszczalnie ze zmiany prezydencji. Myślę, że ten okres potrwa jeszcze jakiś czas, ponieważ temat jest z rodzaju "gorącego kartofla", który każdy odrzuca od siebie.

Wydaje się jednak, że Komisja jest bardzo zdeterminowana w dążeniu do eliminacji biopaliw I generacji z rynku biopaliwowego. Wobec tego obawy, że wprowadzenie w życie propozycji obniżenia udziału biopaliw I generacji, niezależnie od stopnia tego obniżenia, należy uznać za całkowicie uzasadnione.

Skutkiem obniżenia udziału tych biopaliw w paliwach transportowych może być zaistnienie poważnych zakłóceń dotychczas istniejącej równowagi rynkowej na unijnym rynku nasion rzepaku. Nieuniknioną konsekwencją tego zakłócenia będzie poważne ryzyko wystąpienia trudnych do określenia zaburzeń w zakresie cen na tym rynku.

Jedyną szansą na uniknięcie tych kłopotów jest konsekwentne i stanowcze domaganie się od Komisji odstąpienia od obecnego kształtu projektu redukcji udziału biopaliw I generacji do czasu przeprowadzenia i opublikowania głębokiej analizy problemu w postaci "zielonej księgi". Nie można wyrażać zgody na działanie, w którym urzędnicy będą kształtowali sektor biopaliwowy według własnego uznania, pomijając racje najbardziej zainteresowanych, tzn. uczestników łańcucha biopaliwowego - rolników, przetwórców surowca i producentów biokomponentów.

Wspomniana wyżej analiza powinna być oparta na podstawie wskaźników stanowiących wypadkową następujących czynników: zdolności produkcyjnej unijnej bazy surowcowej, potencjału przerobowego unijnych olejarni lub gorzelni w przypadku produkcji bioetanolu, potencjału wytwórczego unijnych producentów biokomponentów np. estrowni, możliwości i sposobów zagospodarowania dodatkowych lub ubocznych produktów otrzymywanych w wyniku procesów przerobowych surowców.

Należy podkreślić, że powyżej wymienione czynniki mają wartość uniwersalną, ponieważ niezależnie od generacji biopaliw zawsze muszą być one produkowane z jakiegoś surowca, który musi być przetworzony i z którego pozostają pewne produkty dodatkowe, z którymi coś trzeba zrobić.

Ponadto, wydaje się oczywiste, że nic nie stoi na przeszkodzie, żeby równolegle, przy zachowaniu umiaru w "obrzydzaniu" biopaliw I generacji, prowadzić badania nad biopaliwami kolejnych generacji.

Oczywiste również jest to, że nie da się wymusić postępu technologicznego przy pomocy "manipulacji matematycznych" z naliczaniem udziału biopaliw II i III generacji zawartych w proponowanym akcie prawnym.

×