Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Wyprzedzić chorobę obrzękową

Autor: Iwona Dyba

Dodano: 04-01-2014 07:30

Chorobę obrzękową powodują toksyny bakterii, ale jej związek z żywieniem jest jednoznaczny.

Opisywany problem to choroba zakaźna, jednak niezaraźliwa. Jest powodowana przez toksyny verotoksycznych szczepów E. coli (nazywanych też enterokrwotocznymi) o serotypach m.in. O157 i O104. Szczepy te występują naturalnie u zdrowych zwierząt, tworząc florę fekalną. To oznacza, że są one powszechnie obecne w miejscu bytowania świń. Do niebezpiecznego zakażenia i zasiedlenia jelita cienkiego u prosiąt dochodzi drogą pokarmową.

Szybki zabójca

Choroba pojawia się najczęściej od tygodnia do dwóch tygodni po odsadzeniu prosiąt. Nazwa pochodzi od charakterystycznych obrzęków na czole, nosie, powiekach, w żołądku i jelitach. Jednak pierwszym objawem, który można zaobserwować u części prosiąt, jest krótkotrwała biegunka i brak apetytu. Po upływie kilku godzin, a czasami nawet w tym samym momencie, inne prosięta mogą mieć problemy z oddychaniem, pojawiają się duszności, otwierają jamę ustną i chrapliwie kwiczą. Kolejny etap to rozwinięcie się niedowładu, porażenie kończyn, konwulsje.

Jednocześnie zaczynamy dostrzegać obrzęki powiek i innych tkanek oraz narządów. W końcowym okresie u chorych zwierząt stwierdza się objawy śpiączki. Wskaźnik zachorowalności w stadach świń na chorobę obrzękową jest stosunkowo niski, wynosi około 15 proc., jednak śmiertelność jest wysoka, sięga do 90 proc. chorych zwierząt.

Proces chorobowy rozwija się błyskawicznie, a pierwsze padają przeważnie te największe sztuki. Zwierzęta mogą umrzeć w krótkim czasie po pojawieniu się objawów klinicznych. Z opinii lekarzy weterynarii wynika, że problem nie jest już spotykany na fermach, ale te przypadki występują nadal w małych i średnio towarowych gospodarstwach. W przypadku pojawienia się objawów, ratunkiem nie są antybiotyki. W momencie gdy już dostrzegamy objawy, to w organizmie zwierzęcia działają toksyny bakterii, a nie same chorobotwórcze E. coli. Dlatego chęć unicestwienia bakterii poprzez zastosowanie antybiotykoterapii jest błędem. Nie da się ukryć, że istotnym czynnikiem dopuszczającym do nadmiernego rozwoju enterokrwotocznych szczepów E. coli w organizmie prosiąt są błędy żywieniowe popełnione w okresie przed i po odsadzeniu. Gdy pojawi się choroba, to nasze działania są już raczej spóźnione i nieskuteczne.

Moment zwiększonego ryzyka

To, od czego zaczyna się zwiększone ryzyko wystąpienia obrzękówki u prosiąt, to zmiana pokarmu i całkowite odcięcie od mleka matki. Prosięta przestają mieć stały dostęp do immunoglobulin klasy A, których przez cały czas dostarczał pokarm lochy. To powoduje zmniejszenie swoistej odporności przed kolonizacją bakterii w jelicie cienkim. IgA odgrywają znaczącą rolę, ponieważ działają miejscowo ochronnie na jelita. Dlatego tuż po odsadzeniu, odporność w jelitach staje się znacznie mniejsza. Stres organizmu potęguje zmiana postaci paszy. Prosięta nieprzygotowane w okresie przebywania przy matce do pobierania paszy stałej są bardziej narażone na zachorowanie.

Dlatego proces przyzwyczajania do paszy stałej powinien się rozpoczynać nawet od piątego dnia życia. Oczywiście nie ma tu mowy o tym, że prosięta będą ją pobierać z karmników, ale możemy zacząć rozsypywać w kojcu niewielkie ilości prestartera. To powinno je zainteresować, przyzwyczaić do zapachu i smaku. W kolejnych dniach (7-10 dzień życia) postawienie dodatkowego karmnika dla prosiąt z niewielkimi ilościami paszy stałej powinno zachęcić je do pobierania. Trzeba jednak pamiętać, że ta pasza powinna być wybierana i sypana ponownie, tak aby praktycznie przez cały czas była świeża. Niektórzy hodowcy jeszcze wcześniej zaczynają adaptację do pobierania paszy stałej. Już w pierwszej dobie po urodzeniu posypują sutki maciory paszą dla prosiąt, tak aby te od pierwszych chwil życia zakodowały sobie jej smak i zapach.

Zmiana paszy - uwaga na białko

Kolejny aspekt zmiany paszy na stałą to zmiana naturalnego pH przewodu pokarmowego nie tylko w żołądku, ale i w jelitach. W tym momencie nie warto oszczędzać na paszy odsadzeniowej. Ważna jest nie tylko ilość poszczególnych składników, ale ich jakość i przyswajalność. W żywieniu świń, szczególnie prosiąt, ważne jest, aby proporcja pomiędzy EM była odpowiednio zbilansowana do zawartości białka. Za mała ilość energii w stosunku do białka będzie powodowała, że część białka nie zostanie w pełni strawiona. Nie będzie też ono dobrze trawione, jeżeli pasza będzie się składała ze słabej jakości komponentów. To dlatego pasze odsadzeniowe należą do najdroższych. Niestrawione białko będzie zalegało w jelitach, stając się jednocześnie pożywką dla bakterii chorobotwórczych. Nadmiar protein przechodzących do jelita cienkiego zmieni też odczyn środowiska tam panującego z obojętnego (w stronę lekko zasadowego) na zasadowy (pH 10). To spowoduje, że kolonizacja hemolitycznych szczepów E. coli będzie bardzo szybko postępowała w jelicie cienkim i grubym. Prowadząc do uwolnienia toksyn do naczyń krwionośnych poprzez ściany jelita. Z tych urazów wydostaje się płyn odpowiedzialny za charakterystyczne obrzęki narządów. Neurotoksyny wydzielane przez bakterie powodują również zmiany w centralnym układzie nerwowym.

Zadbać o korzystne warunki otoczenia

Warto też zadbać o jak najlepsze przygotowanie kojców na odchowalni dla prosiąt. Ciepło, sucho i czysto to zasada, od której nie możemy odstępować. Przy redukcji stresu okołoodsadzeniowego na pewno ważnym czynnikiem jest też temperatura. Starajmy się w pierwszych 3 dniach dogrzewać pomieszczenia dla prosiąt o 3-4 st. C wyżej niż to zwykle robimy.

Zasada, o której zdarza się zapominać, to konieczność powielenia schematu, który obowiązywał na porodówce. Rankiem w dniu odsadzenia, zwykle jest to czwartek, jeszcze wszystkie prosięta wstawały normalnie w jednym momencie i podchodziły do gruczołu mlekowego, aby się napić. Przez tych około 28 dni przebywania przy matce istniała już dość dobrze ustalona hierarchia, wszystkie młode miały też swoje miejsce przy gruczole. Tuż po odsadzeniu, następuje drastyczna zmiana. Nie zawsze pamiętamy, aby zapewnić odsadzonym prosiętom równy dostęp do paszy. Jeśli w kojcu będą miały do swojej dyspozycji wyłącznie automaty paszowe, to będzie to zdecydowanie za mało.

Automaty w kojcach zazwyczaj wystarczają na daną obsadę zwierząt, ale na początku wprowadzenia do kojców zwierząt jest to wyłącznie teoria. Praktycznie, w pierwszych dniach automaty w kojcach nie zapewniają prosiętom wystarczająco dużo miejsca, tak aby wszystkie prosięta najadły się w tym samym czasie. Jest to duży problem, który przyczynia się do zwiększenia ryzyka wystąpienia choroby obrzękowej. Silniejsze i większe prosięta będą jadły pierwsze i nadmiernie, w stresie pod naporem prosiąt z tyłu. Z kolei u tych z tyłu, które będą próbowały dostać się do automatu, rozpocznie się faza trawienia, jednak gdy dostaną się do paszy, to wydzielanie soków trawiennych już się zakończy. Ich działanie nie będzie już tak silne. W związku z tym pasza nie zostanie dokładnie strawiona przez układ pokarmowy. Dlatego ważne jest, aby w pierwszych dniach po odsadzeniu zapewnić równoczesny dostęp do koryta wszystkim prosiętom. Kiedyś zalecano, aby miejsce przy korycie miało min. 9 cm szerokości. Jednak taka przestrzeń nie okazała się wystarczająca. Wytyczne się zmieniły. Każde prosię, aby spokojnie się najeść, potrzebuje lepszego dostępu do koryta o szerokości 13-14 cm. Spokojne pobieranie paszy zapewni dostawienie dodatkowych karmników na początku nowego etapu chowu młodych świń. Po pierwszym tygodniu, gdy w grupie ustali się już nowa hierarchia, a zwierzęta przyzwyczają się do nowej sytuacji, możemy stopniowo zabierać dodatkowe karmniki z kojców.

×