Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Ziemia rolnicza powinna trafiać do tych, którzy się nią zajmują

Autor:

Dodano:

Sprzedaż czy dzierżawa? Jak gospodarować polską ziemią rolniczą i nad jakim projektem warto pracować – zastanawiają się posłowie z sejmowej Komisji Rolnictwa, pracujący właśnie nad projektem zmian ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego.

Poseł Romuald Ajchler skrytykował projekt ustawy i wniósł o jego odrzucenie. Uznał, że projekt jest zbyt restrykcyjny – przewiduje, że kupić 1 ha może tylko rolnik z danej gminy, a rolnictwem może zajmować się tylko rolnik indywidualny, bez innych podmiotów. Zabezpieczenie własności może nastąpić tylko przez dzierżawę – stwierdził. Konstytucja gwarantuje właścicielowi możliwość dowolnego dysponowania swoją własnością. Jeden klub przez drugi chce pomóc rolnikom, a w rzeczywistości robi im krzywdę.

Z kolei poseł Gabriela Masłowska podkreśliła, że rząd dziwnie opóźnia przedstawienie swojego projektu, który uregulowałby rynek ziemi. Jak tylko próbuje się go w Polsce uregulować, to słychać, że przekraczamy możliwość przepływu kapitału – co w innych państwach np. Francji jest normą.

Poseł Leszek Korzeniowski z PO przychylił się do wniosku posła Ajchlera – stracą możliwość działania spółdzielnie, poseł stwierdził też, że z projektu można wywnioskować, że grozi nam IV rozbiór Polski.

- Trwa ten rozbiór, teraz będzie dotyczył jeszcze ziemi – polemizowała z tym poseł Masłowska.

Poseł Zbigniew Babalski przewidywał, że rolnicy, chcąc wyjść z zadłużenia, będą wkrótce masowo sprzedawać ziemię. Projekt ustawy nie zakazuje rolnikom tworzenia spółdzielni i wnoszenia do nich ziemi. Ziemia, która po wojnie wróciła do Polski, może zostać sprzedana przez tych, którzy będą zadłużeni i będą zmuszeni ją sprzedawać. To, co dzieje się na terenach zachodniopomorskiego, następuje też na Warmii i Mazurach – dodał.

Poseł Zbigniew Dolata podkreślił, że Wielkopolska zawsze potrafiła obronić własność polskiej ziemi i kwestionowanie teraz podtrzymania tej możliwości przez polski Sejm jest zdumiewające.

Poseł Jan Krzysztof Ardanowski podkreślił szczególne znaczenie ziemi. Ziemi rolniczej ubywa w Polsce – i to szybko, w tempie rosnącym, co wynika z rozwoju infrastruktury. Mamy konstytucyjny zapis o szczególnej roli gospodarstw rodzinnych. W wielu krajach obrót ziemią rolniczą jest wyłączony ze swobodnego obrotu – i np. rozwiązania francuskie to potwierdzają. Struktura, wielkość, rozłóg gospodarstw to logika publiczna, zawarta w ustawie o ustroju. Rozwiązania funkcjonujące w UE oparte są na osobistym posiadaniu ziemi i prowadzeniu gospodarstwa. W Danii np. trzeba spełnić m.in. wymóg znajomości języka. W Polsce obserwujemy od lat wykup ziemi w celu lokaty kapitału – wykup spekulacyjny. Do 2016 roku mamy okres ochronny, nawet często nieszczelnej czy nieskutecznej ochrony, ale cena ziemi w Polsce kusi. Powinniśmy wprowadzić jakieś rozwiązania – przekonywał. Rozmawiamy o konkretnym projekcie, nie o swoich lękach. Projekt nie ingeruje w prawa nabyte. Ingeruje wtedy, kiedy ktoś chce ziemię sprzedać – ziemia rolnicza powinna trafiać do tych, którzy się nią zajmują. Zmieńmy konstytucję, skoro jest błędna – mówił poseł. Nie chodzi o ściganie się w populizmie. Parlament w Bułgarii postanowił nie umożliwić sprzedaży ziemi cudzoziemcom – w wielu krajach szuka się sposobu na zatrzymanie ziemi w rękach rodzimych rolników. Nie powinniśmy odrzucać projektu w powodu swoich obsesji – uznał. Podkreślił, że oba projekty zajmujące się sprzedażą ziemi powinny stać się przedmiotem dalszych prac.

Poseł Ajchler uznał za nieporozumienie przywołanie w tym kontekście wspomnianego zapisu konstytucyjnego. Projekt zmierza do tego, że następuje likwidacja gospodarstw innych niż indywidualne – argumentował. Spółdzielnia nie jest traktowana jak rolnik, ograniczanie praw członkom spółdzielni jest niedopuszczalne. 5 proc. gospodarstw innych niż indywidualne powinno mieć prawa takie, jak każde inne. To nie rolnik decyduje, komu ma sprzedać ziemię – zgadzam się, ale niech to będzie agenda państwa – jestem skłonny podjąć temat – zgodził się poseł. Całościowo uznał jednak projekt za zły.

Marek Sawicki stwierdził, że projekt nie dotyka problemu zakupu ziemi przez cudzoziemców. Model francuski nie jest dobry dla Polski – rolnicy francuscy nie są właścicielami ziemi, którą uprawiają. Dobrze byłoby, żebyśmy porozmawiali, jak z izb rolniczych uczynić pośrednika opiniującego obrót ziemią rolniczą - stwierdził. Nie powinna ona podlegać swobodnemu obrotowi – zgodził się. Rząd powinien zaproponować projekt, który skutecznie zablokuje sprzedaż cudzoziemcom. Opiniowanie każdej drobnej transakcji przez sąd czy urzędnika ANR poseł uznał za zbędne.

Poseł Artur Dunin uznał, że projekt powinien być odrzucony w pierwszym czytaniu, gdyż budzi wątpliwości konstytucyjne i narusza ustawę o działalności gospodarczej. Uznał za potrzebne zwrócenie się do rządu, aby przygotował projekt stosownej ustawy.

Senator Jerzy Chróścikowski wyraził pretensje do rządu, który od dwóch lat obiecuje projekt regulacji obrotu ziemią i dotąd nie przygotował go. Ten projekt powstał po przyjęciu ustaleń z protestującymi w Szczecinie – od roku nic nowego nie przedstawiono. Dwa istniejące projekty ustaw powinny trafić do istniejącej podkomisji, a rząd w trybie pilnym powinien włączyć się do prac w parlamencie. Działaniem politycznym, wymierzonym przeciwko protestującym rolnikom jest próba odrzucenia tego projektu. To nie jest kampania wyborcza, a działanie trwające od dwóch lat – mówił. Ziemia jest dobrem materialnym nieodtwarzalnym, regulowanym w wielu krajach – podkreślał. Nawet w Rumunii zdołano przyjąć odpowiednią ustawę. Bieżąca wyprzedaż ziemi nie powinna trwać nawet dnia – mówił. Po to jest Sejm, aby nad projektami pracował, a nie odrzucał je. Senator zapowiedział przygotowanie referendum nad sprzedażą ziemi i lasów.

Edward Kosmal, przewodniczący Komitetu Protestacyjnego ze Szczecina, podkreślił, że protestują tam młodzi rolnicy, którzy chcą wiązać swoje życie z ziemią i z Polską. Jako protestujący chcemy bronić ziemi, a nie walczyć o władzę - mówił. Ziemia powinna trafiać do młodych, zasady sprzedaży miały być opracowane. Od roku nie rozpoczęto rozmów nad obrotem ziemią, a miały nastąpić w ciągu miesiąca. Ocenił, że nie ma kontroli społecznej nad obrotem ziemią. 200 odwołanych przetargów nie oznacza eliminacji słupów, teraz przetargi są unieważniane, z obawy przed procesami. Tylko dzierżawa zapewnia narodowy charakter rolnictwa – ocenił. Spółka kupująca ziemię wieczorem przepisuje akt notarialny i jej udziałowcem staje się Niemiec czy Holender – mówił. Nie realizując celu, jakim jest powiększanie gospodarstw, powoduje się działania spekulacyjne – referował raport NIK. Nikt nie interesuje się, kto dziś uprawia sprzedaną przez agencję ziemię. Tu by się przydała komisja śledcza, to by była największa afera w Rzeczpospolitej – stwierdził. Podkreślił, że posłowie podejmują decyzję i powinni się pochylić nad omawianym projektem, bronić polskiej ziemi. Czego wy się boicie – pytał posłów. Grożą nam, że nas wykończą, jeśli będziemy to dalej prowadzić – dodał, mówiąc, że policja teraz chroni protestujących po prowokacji, jakiej się tam dopuszczono. Kosmal zarzucił rządowi, że nie powołał komisji dialogu społecznego i unika kontaktu z rolnikami. – Jak długo jeszcze mamy walczyć i czekać? – pytał. Potrzebne jest prawne uregulowanie spraw. Nie ma nadzoru społecznego nad agencją - podkreślił.

Jan Białkowski przekonywał z kolei, że protestujący przyjechali po pomoc. NIK skontrolował sprzedaż ziemi w efekcie protestów. Objawia, że w świetle prawa wszystko jest w porządku. Kontrola dotyczyła OT ANR w Szczecinie. Wykazała, że wpływy do budżetu są - i to jest najważniejsze. Nikt nie zajmuje się nadmierną koncentracją, nie monitoruje prawidłowości realizacji warunków sprzedaży. Wartość umów do zastosowania pierwszeństwa zakupu wielokrotnie przekracza kwotę, jaką na ten cel dysponowano. Białkowski przytaczał przykłady nieprawidłowości: transakcje wtórne dwukrotnie przebijały cenę agencji. Wnoszone aportem areały jednej z pań – szybko skreślonej z udziałowców – pozostały w 18 spółkach. – Ludzie, obudźcie się. Połowy województwa wkrótce nie będzie – zaapelował.

Przedstawiciel Federacji Właścicieli i Dzierżawców stwierdził, że nie protestuje przeciwko ograniczeniom dla cudzoziemców. ANR nie spełni roli francuskiego SAFER-u – na to, aby kształtować ustrój są potrzebne pieniądze. Nabywcami nie powinni być wyłącznie rolnicy, ale i spółki prawa handlowego – mówił. Działania trzeba podjąć szybko i dać agencji pieniądze, aby wykorzystywała mechanizmy już istniejące.

Janusz Wojciechowski, poseł do Parlamentu Europejskiego, ocenił sytuację jako poważną. Odrzucenie projektu ustawy uznał za działanie sprzeczne z polską racją stanu, zagrażające interesom państwa. Ustawą musimy wywołać problem: mamy prawo zmieniać zasady obrotu przed 2016 rokiem –przestrzegał. Ustawa o kształtowaniu ustroju weszła w życie po podpisaniu traktatu akcesyjnego. Art. 345 traktatu pozwala na takie zmiany w zakresie obrotu ziemią, które suwerenne państwo może wprowadzić, na jednakowych zasadach dla wszystkich obywateli Unii, i musimy to podkreślać – mówił. Projekt zmierza do tego, aby polska ziemia była w rękach prawdziwych rolników – ocenił. Nabywcą ziemi powinien być rolnik, potem może on łączyć się w spółdzielnie – dodał. Ci, którzy kupili ziemię na słupy i po 1 maja 2016 roku będą chcieli to zalegalizować, rzeczywiście mieliby problem, ale ich nie trzeba chronić, państwo polskie nie powinno im sprzyjać. Od słupów nie odkupicie – powinno im powiedzieć. Projekt jest następstwem protestu w Szczecinie. Czy zdajecie sobie sprawę z tego, co robicie? – pytał posłów, zwłaszcza z PSL. Czym innym to jest, jak nie zdradą.

- Mam prośbę, by farbowane lisy nie zwracały się do PSL – oponował poseł Sawicki.

Moje słowa dotyczyły problemu, nie były ad personam. To godne pożałowania, że poseł Sawicki takich argumentów używa – odparł Wojciechowski.

Zbigniew Mackiewicz, członek Solidarność RI z dolnośląskiego, ocenił, że art. 24 konstytucji jest martwy. Ta inicjatywa pozwoli zacząć wprowadzać to prawo – mówił. Cytował opinię RPO, oceniającego zapis konstytucji jako „znamię deklaracji politycznej”. Teraz posłowie powinni go urzeczywistnić – domagał się. Pozwólcie się rozwijać i bogacić polskim rolnikom – zaapelował.

Poseł Jacek Bogucki ocenił, że dyskusję zdominował polityka. Kwestia najważniejsza dla polskiej wsi może upaść, bo jest autorstwa PiS – ocenił. Jeśli nie macie swoich pomysłów, weźcie czyjeś - mówił. Zaapelował do PSL i PO o wycofanie wniosku o odrzucenie. Spróbujmy pracować nad czymkolwiek, ale spróbujmy. Jeśli nawet wasz projekt się pojawi, będzie za późno – apelował. To jest ciągłe granie fobiami – jedni zarzucają straszenie Niemcem czy UE, drudzy boją się, że staną się Europejczykami dopiero, jak wszystko oddadzą Europie, nie widzą, że wszystkie kraje chronią swój rynek w bezwzględnej grze interesów. Dopiero na kolanach będziemy Europejczykami – to chora polityka, w ten sposób straciliśmy prawie wszystko. Uczmy się od tych za Łabą, jak w sposób właściwy, zgodny z przepisami UE, chronić ziemię, aby polski rolnik przeżył, nawet nie bogacił się.

Poseł Ajchler powiedział, że postawił wniosek o odrzucenie projektu, bo chce, aby zostało spełnione to, o czym mówił poseł Wojciechowski: żeby polska ziemia w żaden sposób nie dostała się w ręce obcokrajowców. Przywrócenie dzierżawy to jako jedyne gwarantuje. Ale w projekcie nic o tym nie ma – dlatego poseł nie poprze nowelizacji. Lansuje się projekt, który drenuje pieniądze ze wsi – ocenił, wywołując oburzenie obecnych na sali przedstawicieli protestujących rolników. Projekt nie pozwala bogacić się rolnikowi – polemizował dalej. Dzierżawa oparta o nielichwiarski czynsz – tego domagał się poseł. Ograniczone prawo władania ziemią jest niemożliwą do zaakceptowania ingerencją – stwierdził. Rolnik będąc członkiem spółki nie mógłby kupić ziemi, to stwarzanie nierównych szans.

Poseł Korzeniowski stwierdził, że nie wycofa się z wniosku o odrzucenie projektu, to jego, a nie PO wniosek – dodał. Gdyby była możliwość uwzględnienia w zakupach spółdzielni i spółek, to mógłby to zrobić. Pęd do kupowania ziemi i wzrostu cen zaowocuje zwrotem ziemi do agencji – nikt nie będzie w stanie spłacić wygórowanych kosztów. Jeśli sprawozdawcy będą skłonni modyfikować projekt – mógłbym o nim rozmawiać - dodał.

Poseł Wojciechowski stwierdził, że poseł wniósł nieco optymizmu – jest projekt, nad którym można dyskutować. Nie jest intencją projektu wykluczanie spółdzielni - powtórzył.

Marian Dębiński z Solidarności RI zaapelował, aby przeciwstawić się wykupowaniu ziemi przez podmioty zagraniczne. Wprawdzie nikt ziemi nie wywiezie, ale Westerplatte też nie wywiózł – tylko swoją flagę postawił. Nas to będzie w oczy kuło. Protestujący chcą zwrócić uwagę na problem. Gdzie był PSL do tej pory? – pytał. Zagrożenie istnieje. Na Dolnym Śląsku ogłoszono pogotowie strajkowe, rolnicy włączą się do protestu. W powiecie mówcy Niemiec wykupuje od prywatnych podmiotów ziemię, ma już ponad 2 tys. ha – ale agencja nie wchodzi ze statutowym działaniem. Wpływy do budżetu ze sprzedaży ziemi są znaczne, a na prawo pierwokupu są przeznaczane tylko małe kwoty. Wywalenie do kosza tego projektu spowoduje protesty – przewidywał. Potrzebny jest nadzór nad pracą ANR – dodał, apelując nad dalszymi pracami nad ustawą. Rolnicy czekają, nie macie swojego projektu. Chcecie rozpalić płomień na drogach? Sprowokujecie to – błagam, nie czyńcie tego – mówił.

Brak możliwości kontroli przez agencje i potrzebę pilnego działania podkreślali też inni mówcy.

Poseł Piotr Polak  pytał, co  Marek Sawicki zrobił w tym kierunku jako minister. Od roku procedowany projekt leży w Sejmie, innych wciąż nie ma. W końcu będzie fala protestów w całej Polsce. Zaapelował o wycofanie wniosku o odrzucenie.

Poseł Zbigniew Babalski przychylił się do tego głosu. Szanowna koalicjo, możecie zrobić wszystko, możecie to wywalić, możecie też pracować dalej nad istniejącymi projektami – zaapelował, podkreślając, że mając większość można przeforsować swoje poprawki.

Senator Jerzy Chróścikowski przypomniał, że w najgorszych chwilach Polacy zachowali ziemię, religię. Dziś stoimy przed tym samym dylematem. Nie można odmówić dialogu. To jest skandal, to jest  buta. Posłowie nie mogą odmówić, jak rząd, dialogu z protestującymi – dodał.

Kazimierz Plocke w imieniu ministerstwa rolnictwa stwierdził, że po wysłuchaniu debaty kluczowe jest stanowisko wobec tego konkretnego projektu. To rząd premiera Tuska doprowadził do umożliwienia rolnikom nabywania ziemi, ziemia była w dzierżawie. W wyniku 30 proc. zwrotów pojawiła się możliwość kupna. Wprowadzono przetargi ograniczone. Musimy pracować roztropnie, zgodnie z przepisami obowiązującymi w Europie. Kwestia dotycząca analizowania ustawy o ustroju rolnym jest ważna i do niej wrócimy - zapowiedział. W lutym będzie na ten temat debata i zostanie przedstawiony projekt rządu. Nie jest tak, że przez ten rok nic nie zrobiono, sporo spraw zostało rozstrzygniętych. Nie mówimy że jest idealnie, przed nami ciężka praca, chcemy się do niej przygotować. To sprawa ważna dla sektora, wymaga dobrych rozwiązań, a te zawarte w projekcie są różne. Po pierwsze – rząd ma negatywne stanowisko i opinia taka jest i w najbliższych godzinach trafi do parlamentu. Gospodarzem projektu jest parlament i on określi dalszy los projektu. Przygotowanie dobrego projektu nie jest wcale proste i w trakcie tej dyskusji to wyszło – dodał. Negatywne oceny tego projektu oznaczają, że trzeba zmierzyć się z uwarunkowaniami krajowymi i zagranicznymi. Jesteśmy gotowi do spotkań, aby wypracowywać rozwiązania. Do tego projektu stanowisko rządu jest negatywne - podkreślił.

Krzysztof Jurgiel stwierdził, podsumowując, że w każdym obszarze funkcjonowanie nie jest proste. On reprezentuje partię, która ma jasne stanowisko dotyczące ochrony polskiej ziemi. Pytanie jest takie: jaka ma być Polska, jak widzimy Polskę i obszary wiejskie? Czy mają tu być duże zakłady, po zniszczeniu tego, z czym utożsamiana jest Polska? To jest nasza propozycja, sformułowana rok temu, może i ułomna, ale przedstawiająca stan i dążenia dużej części społeczeństwa – stwierdził poseł i zaapelował o dalszą pracę nad projektem w podkomisji. Przytoczył przykłady kształtowania ustroju rolnego w innych państwach, np. w Niemczech, wprowadzających znaczące ograniczenia w tym zakresie. Unia nie jest wieczna, a państwo polskie powinno istnieć i jako Polacy powinniśmy być właścicielami nieruchomości – mówił. Podkreślił potrzebę dalszych prac nad projektem. Obietnice rządu dotyczące wielu ustaw spełzają na niczym, a nad tym projektem można pracować. Jako kompromitujące ocenił poseł opinie do projektu przedstawione przez sądownictwo i notariat. Własność ziemi nie przesądza o sposobie gospodarowania, prywatna własność ziemi nie wyklucza działania w ramach spółdzielni – tłumaczył. Dzierżawa powinna być stałym elementem gospodarowania ziemią, zapewnia stały dochód państwu. Projekt nie ogranicza praw własności, ale stwarza możliwość podporządkowania gospodarowania ziemią potrzebom rolnictwa. Poseł zaapelował o skierowanie do podkomisji projektu i przedyskutowanie w niej wszystkich projektów, w tym rządowego, który powstanie.

Poseł Ajchler uznał, że jego prawo do krytyki jest podważane. Projekt chce doprowadzić do sytuacji, że członkowie spółdzielni nie będą mogli między sobą i między spółdzielnią sprzedawać ziemi, co likwiduje tę formę gospodarowania. Podział na rolnictwo dobre i złe jest jedynym dopuszczalnym – stwierdził.

Istnieje potrzeba uregulowania spraw obrotu ziemią, zwłaszcza w kontekście bliskiego uwolnienia sprzedaży ziemi w maju 2016 r. – podsumował Jan Krzysztof Ardanowski. Doprecyzowanie rozwiązań i poznanie opinii rządu powinno nastąpić w podkomisji - stwierdził.

Poseł Jurgiel wniósł o wysłuchanie publiczne w sprawie tej ustawy.

Posiedzenie komisji właśnie przerwano. Głosowanie nad wnioskiem o odrzucenie projektu o godz. 13.

Z ostatniej chwili: posłowie odrzucili wniosek o odrzucenie projektu i postanowili o przesłaniu go do dalszych prac w podkomisji.

×