Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Na czym można zarobić? - Biznes w skorupce

Autor:

Dodano:

"Najlepszy tworzy pierwszy" - to hasło firmy Snails Garden, która wiedziała, jak i kiedy zacząć.

12 lat praktyki - i przecierania szlaków. Grzegorz Skalmowski, właściciel Snails Garden mieszczącego się w podpasłęckim Krasinie, planuje dziś już nie tylko hodowlę, ale przetwórstwo ślimaków. To dobra wiadomość dla tych, którzy chcieliby teraz - tak jak on 12 lat temu - rozpocząć hodowlę.

W przeszłości ze ślimakami bywało różnie. Ślimakowy boom w latach 70. nie dla wszystkich skończył się powodzeniem. Wiele zakładanych hodowli upadało. Powstawały następne.

Instytut Zootechniki w podkrakowskich Balicach oszacował w 2013 r. możliwości produkcyjne polskich ferm na 400-700 t rocznie, ale Grzegorz Skalmowski mówi, że są one większe. A możliwości zbytu ślimaków i zagospodarowania pożytków wynikających z hodowli są dziś - jak zapewnia - nieograniczone.

CO MOŻNA ZE ŚLIMAKA

Bo ślimak to nie tylko tusza. Wartość ma też śluz i skorupka. I zamiarem Grzegorza Skalmowskiego jest wykorzystanie wszystkich tych możliwości czerpania korzyści z hodowli.

- Mamy szeroką gamę produktów: ślimaki w słoiku, puszce, pierogi ze ślimakami. Oferujemy kilka rodzajów kremów ze śluzu. W planach mamy współpracę z PAN w celu przygotowania preparatu przyspieszającego gojenie ran. Chcemy robić ampułki zawierające skoncentrowany śluz, przeznaczone do salonów kosmetycznych. Mamy w tej chwili 10 kooperantów. Jesteśmy na etapie przebranżawiania obiektu w Krasinie. Dostaliśmy już projekt, z tego obiektu będzie zrobiona przetwórnia ślimaków. Zależy nam na skróceniu pośrednictwa. Wtedy więcej pieniędzy zostaje u hodowcy. Z naszej przetwórni wyjdą ślimaki w sosie, mrożone, po burgundzku, kawior - na to już teraz mamy zezwolenie.

Taki rozmach doprowadził do wynajęcia nowej siedziby firmy w hotelu Hilton w Łodzi. Tu wszyscy kontrahenci współpracujący z firmą będą mieli najbliżej - a i prestiż miejsca podnosi rangę firmy.

Jak mówi Skalmowski, w Polsce trudno ślimaki sprzedać - trzeba kreować na nie modę albo... częstować nimi Włochów lub Hiszpanów.

Dlatego firma podbija Włochy - 15 listopada nastąpiło otwarcie placówki w Termoli.

Możliwości sprzedaży ślimaków są tam znaczne. - W okolicy są trzy województwa, do których będziemy sprzedawać bez żadnej miejscowej konkurencji. Zapotrzebowanie jest: 100 kg potrzebuje jedna restauracja. A są ich setki. Nie wiem, czy tu damy radę, a co dopiero tam...

Właściciel dodaje, że w Polsce nie ma konkurencji będącej na takim etapie, co jego firma.

I chociaż każda nisza ma to do siebie, że chroni swoją pozycję, to tu jest inaczej.

- Nasza firma nie obawia się konkurencji - zapewnia Mariola Piłat, prezes Eko Snails Garden. - Mamy hodowlę, skup, ale wkrótce uruchomimy jeszcze ubojnię i przetwórnię. Potrzebujemy rolników do współpracy. Jest zbyt, dlaczego mamy się zamknąć, jeśli możemy nawiązać współpracę z hodowcami?

ŚLIMAK BROJLER

Do hodowli nie nadaje się nasz poczciwy winniczek - ten musiałby rosnąć trzy lata. Firma hoduje obecnie dwa gatunki ślimaków. Afrykański Helix Aspersa Maxima (duży szary) wymaga więcej ciepła niż bardziej europejski Helix Aspersa Mӧller (mały szary). Hodowle prowadzone są pod kontrolą weterynarza.

- Ślimak śródziemnomorski daje lepsze wyniki - mówi Skalmowski. - Niektórzy odbiorcy zamawiają już tylko je.

- Hodowla trwa od końca lutego do października-listopada - opowiada Mariola Piłat. - W lutym-marcu trwa rozmnażanie. Trzeba mieć odpowiednie warunki - stworzyć ślimakom klimat śródziemnomorski. Ściany muszą być łatwe do dezynfekcji, które robi się co tydzień. Ślimaki budzą się, kopulują i znoszą jajka do doniczek z ziemią - trzeba je potem zebrać, jajeczka leżakują do 20 dni i wylęgają się z nich oseski. Przenosimy je do tunelu - następuje to w kwietniu, na wszelki wypadek trzeba mieć możliwość ogrzania, bo wymagana jest minimalna temperatura powyżej 5 stopni. Następnie podrośnięty ślimak może trafić do ogrodu. Wielkość pomieszczenia niezbędnego do rozmnożenia 10 ton ślimaków to ok. 50 m2, potrzebne jest też pół ha pola. Rolnik mający 3-5 ha niewiele z tego wyciągnie - a na ślimaki to wystarczy. I pracy też wystarczy dla całej rodziny.

Ale pani Mariola zarazem przestrzega:

- Każdy, kto miał do czynienia z żywymi zwierzętami, wie, że hodowla nie jest prosta: trzeba się zaangażować, chodzić koło tego, doglądać, obserwować. Jeśli nie będzie zaangażowania, nie będzie efektów.

Grzegorz Skalmowski dodaje:

- Hodowla żywych zwierząt na każdym etapie jest ryzykowna. Można zarobić, ale trzeba się zaangażować. Inwestować wraz z doświadczeniem. Dziś hodowcy mają łatwiej, bo mogą korzystać z naszego doświadczenia. Szkolimy ich, można nawet przyjechać do nas na kilka dni - każdy sam staje tu do pracy, musi zobaczyć, jak to się robi. Mamy klientów, którzy chcą od razu wyhodować 100 t - to ryzyko. Dla mnie to ryzyko jest mniej ryzykowne, kreujemy to wszystko...

Firma sprzedaje stada zarodowe, odbiera ślimaki na miejscu u hodowcy. I zawiera umowy kontraktacyjne na trzy lata.

- Odbieramy od każdego hodowcy każdą ilość, nawet mniej niż 1 t - zapewnia Skalmowski. Obecna cena ślimaka to 15-18 zł za kg.

A ile trzeba zainwestować?

- Potrzebny jest wkład w infrastrukturę i stado zarodowe, a w kolejnym sezonie hodowca korzysta już z własnego stada zarodowego - tłumaczy Mariola Piłat. - Koszt reproduktorów to 2 600-2 900 zł na 1 t. Wyprodukowanie jednej tony ślimaka wymaga 1 t paszy za 2 tys. zł. W pomieszczeniach trzeba zapewnić dużą wilgotność (ok. 90 proc.) i temperaturę powyżej 20 stopni. Hodowla ślimaka przebiega bez chemii. Rozmnożone, podtuczone - idą na pole, trzeba więc zainwestować w przygotowanie miejsca, z którego się nie wydostaną. I zapewnić im zraszanie i dostarczać paszę.

Grzegorz Skalmowski ocenia, że początkowo na 100 rozpoczynających hodowlę zostawało 10. - Teraz udaje się lepiej - hodowcy ostrożniej podchodzą do tego, są lepiej przygotowani, wiedzą też, że hodowla różnie wygląda w różnych regionach kraju. Trzeba brać pod uwagę, że ślimak jest ciepłolubny i nie dorośnie w zimnie.

A przy sprzedaży ważne jest wszystko - muszla i tuszka. Przetwórnia wykorzystuje też muszle, które sprzedaje się osobno po 8 euro za kg - ślimak musi być tej samej wielkości, trzeba go segregować.

Muszla musi mieć wywinięty daszek, być bez uszczerbień. Niewyrośnięta muszla powoduje, że ślimak jest tańszy, a mięso trafia do puszki.

FIRMA Z PERSPEKTYWĄ

- Zajmowałem się rozmnażaniem różnych zwierząt - miałem gekony, jaszczurki, raki. Były zamówienia na taki a nie inny gatunek ślimaka i wreszcie przy ślimaku zostałem - wspomina Skalmowski.

Jak mówi, na świecie działa zaledwie 300 podobnych firm. We Włoszech są 3 firmy hodujące ślimaki i przetwarzające je.

A czy można się obyć bez przetwórstwa?

- Sama hodowla jest wystarczająca przy gatunku mały szary - ocenia właściciel. - Do Hiszpanii sprzedawaliśmy takie nasze ślimaki, które dalej były sprzedawane z czterokrotnym zyskiem po naklejeniu etykietki przez przetwórnię. Ślimak jest sam z siebie przerobiony. Jest wypróżniony, wysuszony, zahibernowany - wystarczy tylko etykietki do niego doczepić i to całe przetwórstwo. I tak przygotowany jest oferowany do sprzedaży w Hiszpanii i we Włoszech. Widziałem ślimaki w sklepach za granicą po 10 euro za kg. Stąd potrzeba rozszerzenia naszej oferty. Poza tym nie wszystkie ślimaki dorastają. Można wykorzystać samą tuszkę, zmielić.

Skalmowskiemu marzy się rozwinięcie we Włoszech agroturystyki.

Nie obawia się konkurencji z bardziej niż Polska "ślimakowych" krajów. Francuzi mają duże rozdrobnienie hodowli. Z kolei Włosi nie chcą rozmnażać ślimaka, kupują już odchowane, gotowe do wypuszczenia na pola.

- Mamy mnóstwo naśladowców, ale nie jest to takie łatwe. Nie stoimy w miejscu. Za dwa lata będziemy mieli pierwsze w kraju ślimaki z hodowli ekologicznej. Mam certyfikat pierwszej i jedynej w Polsce hodowli ekologicznej - inaczej go tam rozmnażamy, inaczej odżywiamy - mówi właściciel.

Dlatego bez obaw i zastrzeżeń nastawia się na współpracę z hodowcami.

- Zakontraktuję każdą ilość. Hodowca deklaruje np. 20, czy 10, czy tonę - i tyle odkupię, może być nawet mniej niż tona. W pierwszym roku na pewno nie wyhoduje więcej niż zadeklarował.

Grzegorz Skalmowski wraz z Mariolą Piłat są założycielami i członkami stowarzyszenia "Żywność dla przyszłości", działającego na rzecz propagowania zdrowej żywności pochodzącej z Polski.

Grzegorz Skalmowski cieszy się z nowego biura otwartego przed Świętami Bożego Narodzenia w łódzkim Hiltonie.

- Rolnik wprowadził się do Hiltona. Jubiler, PKO, ubezpieczenia - i ślimaki.

A na początku była pasja i praca.

Artykuł ukazał się w 12 numerze "Farmera" z 2014 r. 

Inne artykuły z cyklu „Na czym można zarobić?":


×