Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Mikotoksyny - trucizna w paszy

Autor: Łukasz Głuchowski

Dodano: 01-11-2015 08:18

Jeszcze do niedawna uważano, że wtórne metabolity grzybów pleśniowych są niegroźne dla bydła. Jednak dokładniejsze badania naukowe oraz liczne przypadki ciężkich schorzeń wywołanych mikotoksynami wymusiły weryfikację tego stanowiska.

Coraz częściej tematem mikotoksyn interesują się hodowcy bydła oraz lekarze weterynarii i żywieniowcy specjalizujący się w obsłudze stad zwierząt tego gatunku. Szukanie informacji o zagrożeniach związanych ze skarmianiem pasz porażonych grzybami wynika m.in. z częstych problemów ze zdrowiem zwierząt, których przyczyny są trudne do zidentyfikowania.

Coraz więcej wiemy o skutkach skarmiania porażonych pleśniami pasz, jak również o działaniu kombinacji różnych ich trujących metabolitów. Właśnie mieszaniny kilku bądź kilkunastu mikotoksyn są szczególnie niebezpieczne.

Część mikotoksyn rzeczywiście zostaje zdezaktywowanych w żwaczu, jednak mikroorganizmy zamieszkujące największy z przedżołądków nie radzą sobie z dużą ilością trucizn, szczególnie jeśli są one mieszanką wielu substancji. Należy mieć na uwadze również fakt, że niektóre mikotoksyny, jak np. zearaleon, ulegają w żwaczu przemianie w jeszcze groźniejsze substancje.

Zagrożenie jest coraz bardziej realne, ponieważ hodowcy bydła w większym stopniu niż przed laty stosują w żywieniu swoich zwierząt pasze z zakupu. Niestety, jakość wielu z nich jest bardzo niska. Problem może wynikać również z faktu coraz większej złożoności dawek pokarmowych. Na zagrożenie przekłada się fakt, że jeden bądź kilka komponentów pochodzi z surowca porażonego mikotoksynami.

Niebezpieczeństwo wystąpienia mikotoksykoz jest większe również z powodu coraz intensywniejszego żywienia krów mlecznych. Wysokowydajne mlecznice potrafią pobrać ponad 25 kg s.m. To powoduje, że szkodliwe substancje kumulują się w ich organizmach w większym stopniu niż u krów, które przed laty były żywione bardziej ekstensywnie. Duże pobranie skutkuje również szybszym pasażem treści przed układ pokarmowy. Skraca to czas przebywania paszy w żwaczu, w którego środowisku część mikotoksyn mogłaby być zdezaktywowana.

Mikotoksyny mogą znajdować się w większości pasz, jakimi zwykle skarmiane jest bydło. Dotyczy to zarówno kiszonek z kukurydzy, traw oraz motylkowych, jak i pasz treściwych. Trujące mogą być ziarna zbóż produkowanych we własnym gospodarstwie, jak również pasze objętościowe i treściwe z zakupu. Ważne jest więc, aby pasza pochodziła od sprawdzonego dostawcy.

Na porażenie grzybami szczególnie podatne są rośliny, które zostały osłabione przez jakiś czynnik, np. suszę bądź gradobicie. Dodatkowym czynnikiem zwiększającym odsetek roślin zaatakowanych chorobami grzybowymi są uszkodzenia roślin wywołane przez owady na nich żerujące.

WPŁYW NA ZWIERZĘTA

Objawy zatrucia mikotoksynami są zwykle niespecyficzne. Wynika to z różnic w sposobie działania poszczególnych, wtórnych metabolitów grzybów na organizm krowy, jak i występowania chorób będących następstwem mikotoksykoz. Trucizny wytwarzane przez pleśnie wywołują schorzenia wątroby, nerek i sytemu nerwowego. Niektóre mają działanie estrogenne, przez co zaburzają działanie układu rozrodczego. Na samym początku atakują głównie układ odpornościowy, przez co zwierzęta przyjmujące mikotoksyny mają problemy z różnego rodzaju zapaleniami. Dlatego wzrost liczby przypadków mastitis bądź zapaleń macicy powinien być wystarczającym powodem sprawdzenia paszy pod kątem zanieczyszczenia wtórnymi metabolitami grzybów.

Podatność poszczególnych zwierząt w stadzie na negatywne działanie mikotoksyn może się różnić. Wpływ na to ma ogólna kondycja zdrowotna i choroby osłabiające organizm. Nie bez znaczenia są również obciążenia związane z okresem poporodowym, jak i stresem cieplnym. Niewłaściwie zbilansowana dawka pokarmowa skutkująca kwasicą również może być przyczyną przedostawania się do organizmu zwierząt większej ilości mikotoksyn. Dzieje się tak, ponieważ zbyt niskie pH zabija część mikroflory żwacza, która w naturalny sposób dezaktywuje szkodliwe substancje zawarte w paszy.

Leczenie schorzeń wywołanych przez mikotoksyny jest niemal niemożliwe. Gdy dojdzie do stanu, kiedy widoczne są objawy kliniczne, zwykle na interwencję lekarza weterynarii jest już za późno. Dlatego najlepiej walczyć z chorobami wywołanymi przez wtórne metabolity grzybów poprzez zapobieganie rozwojowi pleśni na wegetujących roślinach oraz zebranym surowcu.

MIKOTOKSYNY W KISZONCE Z KUKURYDZY

Grzyby mogą porazić kukurydzę zarówno na polu, jak i podczas kiszenia zielonki na pryzmie. Metabolity pleśni są szkodliwe dla bydła, powodując m.in. problemy z rozrodem. Jedną z najpopularniejszych mikotoksyn w kiszonce z kukurydzy jest zearalenon. Produkują go grzyby z rodzaju Fusarium, które porażają kukurydzę w czasie wegetacji rośliny. Proces kiszenia nie unieczynnia toksyny. Zearalenon przekształcany jest w żwaczu na alfa-zearalenon oraz beta-zearalenon.

Pierwszy z produktów degradacji toksyny jest mikostrogenem. Oznacza to, że wykazuje powinowactwo do receptorów estrogenowych w układzie rozrodczym samicy. Jego działanie jest kilkakrotnie silniejsze niż hormonów produkowanych przez organizm krowy. Skutkami oddziaływania alfa-zearalenonu na samicę mogą być zaburzenia cyklu rujowego, owulacji oraz implantacji i rozwoju zarodków. Beta-zearalenon wykazuje toksyczne działanie, uszkadzając błony śluzowe macicy.

Do pleśni rozwijających się już podczas magazynowania kiszonki należy zaliczyć Penicillium roqueforti. Zakażenie tym grzybem można łatwo zidentyfikować po obecności niebieskich placów w zakiszanym materiale. Wytwarzane przez niego mikotoksyny wpływają negatywnie na rozród bydła. Grzyb ten potrafi rozwijać się w środowisku o niskim stężeniu tlenu, dlatego pojawia się, gdy tylko dojdzie do jakichkolwiek nieprawidłowości przy kiszeniu.

ZAPOBIEGANIE

Ważne jest ograniczanie niebezpieczeństwa związanego z podawaniem mikotoksyn już podczas uprawy polowej. Odpowiednia ochrona roślin przed fuzariozą zmniejsza ryzyko wystąpienia zakażeń spowodowanych zearalenonem. Należy dbać o to, aby do siewu nie był używany materiał zainfekowany grzybami. Ważne jest również zabezpieczanie nasion przed siewem oraz wykonywanie oprysków ze środkami przeciwgrzybicznymi. Aby zmniejszyć ryzyko przeniesienia chorób, należy rozdrabniać oraz przyorywać resztki pożniwne, a także stosować płodozmian.

Odpowiedni zbiór, przygotowanie oraz przetrzymywanie pasz ograniczą występowanie tzw. mikotoksyn przechowalniczych. Ważne jest, aby termin zbioru był uzależniony od zawartości s.m. w zielonkach na kiszonkę, co daje największą gwarancję prawidłowego przebiegu zakiszania. Surowiec kiszonkarski powinien być dobrze rozdrobniony, mocno ugnieciony oraz jak najszybciej przykryty folią. Do dobrej praktyki należy używanie inokulantów oraz innych środków wspomagających zakiszanie, szczególnie jeśli zielonka nie jest najwyższej jakości.

Jeśli w naszej kiszonce pojawiają się zainfekowane pleśniami place, należy zadbać, aby taka pasza nie była surowcem do sporządzania dawki pokarmowej dla zwierząt. To samo dotyczy innych pasz objętościowych oraz treściwych. Ważne jest również, aby prowadzić monitoring stada i podejmować interwencje w postaci przeprowadzenia testów laboratoryjnych w kierunku obecności mikotoksyn, jeśli coś złego zaczyna dziać się z naszym zwierzętami. Jeśli decydujemy się na pasze z zakupu, w miarę możliwości wybierajmy sprawdzonego dostawcę.

Oprócz najbardziej popularnych mikotoksyn w paszy mogą znajdować się również mniej specyficzne dla naszego klimatu, szkodliwe wtórne metabolity. Sprawia to trudności podczas badań, ponieważ może się zdarzyć, że w laboratorium nie zostanie stwierdzone porażenie mikotoksynami, mimo iż występuje. Zwykle pod kątem mikotoksyn bada się paszę, jednak niektórzy specjaliści zalecają badanie poziomu mikotoksyn we krwi. Badanie osocza wyklucza błędy popełnione podczas pobierania próbek paszy.

WIĄZANIE MIKOTOKSYN W PASZY

Na rynku dostępne są substancje, które wiążą groźne mikotoksyny. Są one zalecane, gdy pasza została już porażona pleśniami, a mechaniczne oddzielenie szkodliwego materiału jest niemożliwe. Do absorbentów zaliczamy m.in. glinokrzemiany, które cechują się dobrymi właściwościami wiążącymi, jednak ich działanie jest niespecyficzne. Oprócz mikotoksyn absorbują również mikro- i makroelementy, przez co wymuszają zwiększenie stosowania dodatków mineralnych i witamin. Jak twierdzi wielu specjalistów, najlepszą substancją do wiązania mikotoksyn są ściany komórkowe drożdży, a konkretnie ich frakcja, b-D-glukan.

Poszczególne firmy podchodzą do tematu absorbentów w różny sposób. Jednak coraz popularniejszymi produktami na rynku są mieszanki zawierające zarówno glinokrzemiany, ściany komórkowe drożdży, jak i substancje dodatkowe, które działają wspomagająco na organizm zmagający się z toksynami.

 

Artykuł pochodzi z numery 10/2015 miesięcznika Farmer

Zamów prenumeratę

×