Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

(Nie)zdrowe podejście do rzepaku

Autor:

Dodano:

Prawdopodobnie sytuacja przezimowania rzepaku wyglądałaby lepiej, gdyby nie ograniczenia w stosowaniu zapraw neonikotynoidowych. Jeśli teraz, przy występującym porażeniu suchą zgnilizną kapustnych obowiązywałby proponowany przez UE zakaz stosowania triazoli, to za kilka tygodni nie byłoby plantacji rzepaku wartych kontynuowania uprawy.

Plantacje ozimin nie zachwycają, w niektórych rejonach kraju widoczne są wymarznięcia. Rośliny rzepaku wyglądają bardzo różnie i każdorazowo trzeba analizować stan plantacji. Część upraw wypadnie, rzepaki które stracą liście w wyniku przemarznięcia, ale mają zdrowy stożek wzrostu i korzeń trzeba wspomóc w odbudowie właściwym nawożeniem. Prawdopodobnie sytuacja przezimowania rzepaku wyglądałaby lepiej gdyby nie ograniczenia w stosowaniu zapraw neonikotynoidowych, których wprowadzenie znacznie spotęgowało problem szkodników. Obecnie nie ma żadnych zapraw owadobójczych zarejestrowanych do walki ze śmietką kapuścianą i innymi szkodnikami jesienią. Na jednym korzeniu rzepaku może żerować od 1 do 10 larw.  Rośliny są przez to osłabione i gorzej zimują. Te które przetrwają są bardzo podatne na stres suszy i dlatego wcześniej dojrzewają i niżej plonują. Słabsze zakotwiczenie w glebie skutkuje także dużą podatnością roślin na wyleganie. Uszkodzone rośliny łatwiej ulegają porażeniu suchą zgnilizną kapustnych, co widoczne jest obecnie na plantacjach. Lada dzień - gdy pozwolą na to warunki pogodowe, stosowane będą preparaty grzybobójcze. W tej chwil do wyboru jest jeszcze szeroka gama fungicydów. Przeciwko suchej zgniliźnie kapustnych wiosną stosuje się m.in. substancje czynne z grupy triazoli. W planach Brukseli jest ich wycofanie. W takim przypadku do wiosennej walki z suchą zgnilizną kapustnych pozostanie mieszanina dimoksystrobiny z boskalidem, z  aplikacją której trzeba będzie czekać do fazy zwartego pąka, oraz azoksystrobina którą stosuje się od początku kwitnienia. Czy rośliny dożyją do tego czasu? 

Zakaz stosowania neonikotynoidów w zaprawach nasiennych był czasowy - do grudnia ubiegłego roku, ale obecnie Unia planuje całkowite ich wycofanie. To niestety zaledwie zapowiedź czekających nas bolączek. Planowane są kolejne ograniczenia stosowania substancji czynnych wykorzystywanych do produkcji środków ochrony roślin (śor).

W Polsce nie możemy korzystać z zapraw neonikotynowych, a tym czasem część krajów unijnych postarała się o przejściowe dopuszczenie ich do stosowania. Dlaczego Polska z takim wnioskiem nie wystąpiła? To pytanie pozostawiam otwarte.

Sytuacja redukcji substancji czynnych dotyczy nie tylko rzepaku, ale również innych gatunków roślin uprawnych. Cięć w ŚOR można spodziewać się w niedalekiej przyszłości, czym to grozi - mamy przykład chociażby ze śmietką kapuścianą. Już teraz zachodzi konieczność stosowania większej ilości nalistnych zabiegów insektycydowych jesienią,  co nijak ma się do zasad integrowanej ochrony roślin i podraża produkcję. Rodzi się kolejne pytanie: jeśli i tym razem inne kraje wystąpią o czasowe zezwolenie na stosowanie pewnej grupy środków ochrony roślin, może warto aby i nasz kraj o takie wnioskował..?

W związku z tym, że część plantacji rzepaku wypadnie, a uszkodzone dadzą niższe plony, zaczynają pojawiać się dyskusje na temat ceny nasion w skupie.  Obecnie presję na cenę na giełdzie wywierał import do Europy rzepaku z Australii oraz Kanady  i jednocześnie słaby popyt na nasiona ze strony olejarni wynikający m.in. z bessą w produkcji biodiesla.

Globalna produkcja rzepaku ma być niższa już drugi rok z rzędu, o 3,3 mln t. i oceniana jest na poziomie 64,2 mln t. Prawdopodobnie spadną też światowe zapasy na koniec sezonu z 6 do 5,4 mln t. W Unii prognoza produkcji na bieżący sezon zakłada, że będzie ona niższa o ok 0,1 mln t. w porównaniu do poprzedniego roku, jednak zapasy powinny być dość stabilne. Przy czym UE dla zaspokojenia potrzeb na rzepak powinna zaimportować 2,5 do 3 mln t. tego surowca. Najpoważniejszym dostawcą rzepaku do Unii dotychczas była Ukraina, która dostarczała ok 1 mln t. rzepaku. Tymczasem przewidywane niższe zbiory na Ukrainie znacznie ograniczą zdolność eksportową tego kraju, co w sumie powinno wesprzeć rzepak. Pozostali główni dostawcy: Australia ma o ok 13 proc. niższe zbiory wobec poprzedniego sezonu, a Kanada uzyskała 17,2 mln t. - wyższe niż w latach poprzednich, ale poniżej rekordu z sezonu 2013/14, kiedy zebrano 18,6 mln t. Oznacza to, że jest pewna szansa dla wzrostu cen rzepaku, jednak za wcześnie by wyrokować w tej kwestii.

×