Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Rolnicy czekają na uczciwe odszkodowania

Autor:

Dodano:

Szkody łowieckie to problem, który nie może doczekać się rozwiązania. Obecnie są w Sejmie trzy projekty, zamierzające uporać się z tym zadaniem.

Swoje pomysły uregulowania tego zagadnienia przedstawił w styczniu b.r. klub Kukiz’15, po tygodniu swoją propozycję złożyli posłowie PiS-u, a 10 marca - posłowie PSL.

Pierwszy projekt utkwił w Komisji Ustawodawczej, drugi półtora miesiąca temu trafił do pierwszego czytania w Sejmie, w połowie kwietnia dogonił go projekt PSL.

- Rolnicy bardzo oczekują na uregulowanie kwestii odszkodowań za szkody łowieckie, a my od kilku miesięcy jesteśmy w tym samym punkcie, drepczemy w miejscu i sprawa jest nierozwiązana - zauważył poseł Jarosław Sachajko, kierujący sejmową Komisją Rolnictwa i Rozwoju Wsi i apelował: - Chcę jednak zadać pytanie: Kiedy będzie koniec? Rolnicy czekają na uczciwe odszkodowania.

Problem w tym, że nie tylko rolników dotyczy ta sprawa - zbiegają się tu interesy myśliwych i ich związku, skarbu państwa, a także samorządów terytorialnych.

Wątpliwości dotyczą systemu szacowania szkód i wypłaty odszkodowań, a także puli pieniędzy p rzeznaczanych na ten cel.

JAK SZACOWAĆ?

Podstawowy problem to szacowanie strat. Rolnicy podnoszą, że odbywa się to niesprawiedliwie - bo teraz szacują ci, którzy wypłacają odszkodowania, czyli myśliwi z kół łowieckich, są więc zainteresowani obniżaniem strat, aby nie płacić wysokich odszkodowań. A dochodzenie sądowe swoich racji jest długotrwałe i kosztowne.

Posłowie Kukiz’15 i PiS proponują, aby problem rozwiązać, przekazując szacowanie wojewodom, a dokładniej rzeczoznawcom i komisjom działającym pod ich egidą, a reprezentującym wszystkie zainteresowane strony. Projekt PSL pozostawia szacowanie myśliwym.

We wszystkich trzech projektach zaproponowano natomiast udział skarbu państwa w odszkodowaniach. Projekt PSL mówi o refundacji części odszkodowań wypłaconych przez koła, a dwa pozostałe przewidują utworzenie funduszu odszkodowawczego z udziałem skarbu państwa. Koła łowieckie miałyby się do niego dokładać w zależności od tego, jak wykonały plany łowieckie. W części odszkodowania wypłacałby więc skarb państwa, w części - myśliwi.

Kwestia ta pokazuje problematyczność całej sytuacji i wielość problemów, łączących się ze szkodami.

Bo dlaczego wszyscy podatnicy mają się dokładać do szkód łowieckich? W podtekście tego pytania jest drugie: dlaczego podatnik ma finansować czyjeś hobby? Ale jest też prawda inna: zwierzęta łowne są własnością skarbu państwa. Czy uznać, że szkoda jest wynikiem działania tegoż składnika państwowego majątku, czy raczej następstwem samowoli obiektu westchnień myśliwego? To zasadnicze rozróżnienie, a przestaje być wesołe, gdy dodać do niego dalsze konsekwencje takiego toku rozumowania: bo właściwie niby dlaczego państwo ma być właścicielem zwierząt - a i lasów? Można pytanie odwrócić: bo niby dlaczego pole rolnika jest częścią obwodu łowieckiego? Może to bezprawie? Taki wniosek wynika zresztą z wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który uchylił w Prawie Łowieckim stosowny zapis, pozbawiający rolnika wpływu na decyzje o wyznaczaniu obwodów - nowelizacja Prawa łowieckiego też jest już od dłuższego czasu w toku. Może więc lepiej uznać, że rolnik ma prawo do decydowania, czy chce bądź nie chce włączyć swoją ziemię do obwodu łowieckiego? Może wreszcie w konsekwencji takiego uregulowania jako współwłaściciel obwodu - czerpiący zyski z dzierżawy na ten cel swojej ziemi, a więc i odpowiedzialny za jej zabezpieczenie - nie powinien w ogóle chcieć odszkodowań?

Problemy można mnożyć. Chodzi jednak o to, aby je jakoś w końcu rozwiązać.

A tu potrzeba jest już tylko jedna: sprawne szacowanie. Sprawne, czyli szybkie i obiektywne.

Nie zapewnią tego strony będące w konflikcie, mające sprzeczne interesy, potrzebny jest bezstronny sędzia - i dobrze, żeby nie był dopiero w odległym sądzie, ale mógł w kilka dni zjawić się na polu i ocenić sytuację, mając wiedzę o specyficznej materii, która uległa zniszczeniu, i o jej wartości.

Tylko taka wycena szkody zadowoli rolnika. Może ją przeprowadzić niezależny przedstawiciel wojewody - rzeczoznawca, z udziałem zainteresowanych stron - i takie rozwiązanie zawierają dwa pierwsze projekty przedstawione w Sejmie.

JAK PŁACIĆ?

Udział przedstawiciela wojewody przy szacowaniu strat to potrzeba wynikająca nie tylko z oczekiwanej bezstronności. Jeśli skarb państwa ma mieć udział w funduszu odszkodowawczym, to jest oczywiste, że musi mieć nad nim nadzór.

Zgodnie z projektami PiS i Kukiz’15, działałby fundusz odszkodowawczy, tworzony ze składek kół łowieckich i z dopłatą z budżetu państwa. PSL proponuje zwrot kołom łowieckim części wypłaconych odszkodowań.

Takie rozwiązanie w Sejmie wytknął jako błąd wiceminister środowiska Andrzej Konieczny:

- Wprowadzenie możliwości ubiegania się przez dzierżawców lub zarządców o zwrot przez wojewodę części wypłaconych odszkodowań, (…) przy jednoczesnym zachowaniu zasady, zgodnie z którą szkody łowieckie w obwodach łowieckich będą nadal szacowane przez dzierżawców i zarządców tych obwodów, (…) nie zapewni osiągnięcia celu ustawy, czyli doprowadzenia do stabilizacji stanu prawnego prowadzącego do rzeczywistej kompensacji szkód łowieckich w sposób uczciwy, jasny i przejrzysty.

Pomysł, aby dokładać do odszkodowań kwoty z budżetu państwa, zależne od wykonania planów łowieckich, wydaje się być wielką zaletą projektów. Im więcej planu wykonane, tym większy udział skarbu państwa w odszkodowaniach - zakładają PiS i Kukiz’15. Jest to oczywiście znów niebezpieczne - bo otwiera dyskusję o tym, czy też aby nie jest to niedozwolona pomoc państwa. Jest też jednak obiecujące, bo zakłada nadzór nad wykonaniem planów łowieckich i kontrolę nad kołami. A to jest właśnie to, czego brak i potrzebę od dawna podnoszą rolnicy. W przypadku dzików brak planów i niewykonywanie odstrzałów doprowadziły wreszcie do zagrożenia ASF i trudności w hodowli trzody.

Problemem jest też sposób naliczania składki do funduszu odszkodowawczego, leżącej po stronie kół. Czy powinny płacić od hektara, niezależnie od tego, ile szkód było na ich terenie? Zdaniem niektórych posłów, takie rozwiązanie zawarte w projekcie PiS zabija myślistwo.

- Zabijacie to łowiectwo. Zabijacie łowiectwo tą ustawą, dlatego że zaczynacie naliczać kołom odszkodowania od hektara. Koła, które dzisiaj płacą minimalne odszkodowania, bo nie mają szkód łowieckich, zostaną zniszczone tą ustawą - mówił do posłów PiS poseł Bartosz Józwiak, Kukiz’15.

Ale PiS zapewnia o docenianiu różnorodności i rewanżuje się lewej stronie Sejmu zarzutem o próbie doprowadzenia do prywatyzacji kół łowieckich.

JAK UCHWALAĆ?

Ostatecznie wszystkie projekty trafiły do dalszych prac w komisjach sejmowych.

Zważywszy większość sejmową, największe szanse ma projekt PiS, w dużej części zbieżny z projektem Kukiz’15. Trzeba zresztą przyznać, że projekt PSL nie jest nowatorski, nie wprowadza żadnych oczekiwanych rozwiązań. W sejmowej debacie posłowie określali go jako "polityczną wydmuszkę", poseł Robert Telus zarzucił nawet przedstawicielce wnioskodawców, że - jako myśliwa - działa we własnym interesie, forsując rozwiązania w interesie polujących:

- Dlaczego tak ważną sprawę, jaką jest szacowanie szkód, sprawę, która trapi rolników od wielu lat, zostawiacie znowu w rękach myśliwych? Dlaczego znowu chcecie, żeby myśliwi byli sędziami we własnej sprawie? Pani poseł, jeżeli mówimy o różnicach pomiędzy jednym i drugim projektem, to zauważam następującą różnicę: nasz projekt przygotowywali rolnicy w uzgodnieniu z myśliwymi, w uzgodnieniu z Ministerstwem Środowiska, a wasz projekt przygotowywali myśliwi. (…) Myślę, że w przypadku tej ustawy lepiej by było, gdyby większy głos mieli rolnicy, a nie myśliwi.

Niezależnie od tego, kto projekt przygotował, muszą go uchwalić posłowie.

Projekt PiS miał wejść w życie 1 czerwca. Czy to realne? Składki do funduszu odszkodowawczego miały być ustalane do 31 stycznia, a przekazywane do 1 marca. Listę rzeczoznawców miałyby prowadzić izby rolnicze. Czy są właściwym reprezentantem rolników, skoro ci nie uczestniczą nawet w wyborach do izb? I dlaczego mają decydować o tym, kto może być na liście rzeczoznawców działających w imieniu wojewody?

Jedno nie ulega wątpliwości: Rolnicy czekają na uczciwe odszkodowania.

Artykuł pochodzi z numeru 5/2016 miesięcznika Farmer

×