Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Grupy producenckie są radą na pośredników

Autor:

Dodano:

Tylko silne organizmy, które działają na odpowiednio dużą skalę, mają szansę na bycie rzeczywiście konkurencyjnym w relacjach z dość silnymi pośrednikami – przekonuje Jerzy Wierzbicki, prezes zarządu Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego.

Jerzy Wierzbicki, podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego, odbywającego się od 18 do 20 maja w Katowicach, nie ocenił wysoko współpracy między hodowcami bydła mięsnego i przetwórcami. Jak stwierdził, dziś, tak jak i siedem lat temu, ok. 60 proc. dostaw od rolników do zakładów przetwórczych przebiega przez pośredników. Udział w rynku grup produkcyjnych można mierzyć w promilach.

- Zresztą ciekawostka: 33 z 56 grup są w województwie wielkopolskim – mówił. – Współpraca producentów jest jedynym rozwiązaniem, jedynym antidotum na pewną taktykę, którą stosują zakłady mięsne.

Jak mówił, zakłady te mają płaskie cenniki i nie interesuje je dbanie o zaplecze surowcowe, hodowcy nie są stymulowani ceną do lepszej hodowli.

- Rolnicy, jeśli chcą poprawić swoją pozycję, jeżeli chcą negocjować godziwe warunki, jeżeli chcą też poprawiać efektywność swojej produkcji, muszą się łączyć w grupy i integrować się – z kilku powodów. Po pierwsze, większa oferta pozwala im być konkurencyjnymi w stosunku do pośredników, którzy odbierają duże wolumeny, przy czym ta oferta musi być odpowiednio duża. I drugi powód, dla którego warto się łączyć w grupy, to jest transfer wiedzy. Rolnicy wymieniają się informacjami między sobą, porównując różne efekty doradztwa chociażby. Mogą szybciej wymieniać informacje, szybciej weryfikować chociażby niektóre cudowne receptury które wypływają od ODR-owców. Przy czym generalnie rolnicy nie korzystają za wiele z doradztwa w tym sektorze.

Między innymi tanie żywienie sprawia, że hodowla w Polsce trwa dłużej niż na zachodzie Europy .

- W tym obszarze transfer wiedzy, poprawa genetyki, poprawa sposobu żywienia stanowią dużą rezerwę, tutaj rolnicy, łącząc się w grupy, mogą szybciej i sprawniej wymieniać się informacjami – ocenił Jerzy Wierzbicki.

Jednak same grupy nie wystarczą.

- Te grupy muszą się łączyć w związki grup producentów – mówił Wierzbicki. – Grupa producentów z założenia będzie grupą lokalną, w promieniu kilkudziesięciu kilometrów może się taka grupa zorganizować. Nie będzie zbyt liczna, trudno zebrać większą grupę osób, które będą miały do siebie zaufanie. Antidotum, pewnym rozwiązaniem, są związki grup producentów – czyli taka grupa grup, która działa jak grupa, tylko na większą skalę. Ciekawym przykładem takiej integracji jest grupa Polonia z owoców i warzyw, utworzona przez 35 grup, które łączą się w tej chwili w jedną strukturę, w związek. Podobny związek powinien powstać w sektorze wołowiny. Myśmy z dziesięć lat temu proponowali, żeby była motywacja do powstawania  takich związków grup producentów, i usłyszeliśmy wtedy od jednego z wiceministrów, że jeszcze jedna czapka nie jest nam potrzebna, jeszcze jeden pośrednik. Myślę, że sytuacja dojrzała do tego, żeby troszkę ten sposób myślenia zmienić. Tylko silne organizmy, które działają na odpowiednio dużą skalę, mają szansę na bycie rzeczywiście konkurencyjnym w relacjach z dość silnymi pośrednikami, którzy dzisiaj są między innymi powodem, dla którego grupy w sektorze wołowiny się nie rozwijają. Jeżeli grupa się tworzy i rokuje na to, że będzie miała powodzenie, pojawia się natychmiast gracz ze strony tych pośredników, którzy żyją z poszczególnych rolników, i jest próba wyjmowania z  grupy jednego, dwóch, trzech najlepszych – żeby grupę rozbić. Często dzieje się to z powodzeniem.

W budowaniu pozycji grupy nie pomaga też postawa skupów w zakładach, nastawionych na odbiór od silnego dostawcy

- Grupy producentów, związki grup producentów, są drogą do tego, żeby wzmacniać producentów z sektora wołowiny. Rolą w tej chwili władz jest, żeby stymulować w tym kierunku.

W PROW przydatne w tym celu mogą być działania nastawione na tworzenie grup, ale także nowe działanie „Współpraca” – obecne propozycje dotyczące jego kształtu nie są jednak dobre.

- To propozycje dla dwóch kolegów, którzy razem zainwestują wspólnie w jakiś innowacyjny produkt. Nie tędy droga. Będziemy przekonywać w resorcie, żeby wzmocnić to działanie, aby mogło przyczynić się do integrowania grup.

Więcej: Kto jest gotowy do „Współpracy”?

×