Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Czym smarować maszyny – oleje silnikowe, cz.2

Autor:

Dodano:

W technice oleje to prawdziwy temat rzeka, nawet, gdy sprawę zawęzimy tylko do olejów silnikowych. Jak poruszać się po zawiłym świecie olejów? W tym artykule rozgryzamy oznaczenia olejów silnikowych.

Czym właściwie jest olej, jakikolwiek olej i co go odróżnia od smarów jakie zaprezentowaliśmy w poprzednim artykule? W końcu możemy kupić półpłynne smary, łudząco podobne do gęstych olejów, skąd więc ten podział i dlaczego nie można po prostu zastosować jednego produktu do wszystkiego, pozbywając się jakichkolwiek problemów i wątpliwości przy doborze środka smarnego.

Zarówno oleje jak i smary są mieszankami różnych węglowodorów - mineralnych, estrów kwasów tłuszczowych – naturalne czy różnych polimerów – syntetyczne. Smary dodatkowo zawierają zagęszczacze, które ograniczają ich płynięcie, dzięki czemu dopóki nie przyłożymy do nich odpowiedniej siły (naprężenia), dopóty pozostają na swoim miejscu np. w łożyskach.

Olej zaś przeciwnie, powinien cechować się dość dobrą płynnością, która nie wymaga przykładania żadnych zewnętrznych sił, po to, aby można go było w łatwy sposób dostarczyć w miejsca, gdzie trzeba  zmniejszać tarcie i z którego potrzeba odprowadzać ciepło do jakiegoś wymiennika oddalonego od węzła tarcia np. chłodnicy oleju czy zbiornika.

Oczywiście, w olejach również znajdziemy różnego rodzaju dodatki, w tym zagęszczające. Dobrym przykładem może być olej maszynowy, stosowany do smarowania chociażby łożysk ślizgowych, prowadnic czy cięgieł.

Co z minerałami w olejach?

Interesują nas oleje silnikowe, czyli takie, których zadaniem jest smarowanie i chłodzenie silnika spalinowego. Ta druga funkcja jest niezwykle istotna w przypadku maszyn chłodzonych powietrzem, nie mniej w maszynach chłodzonych cieczą, odprowadzanie ciepła wraz z olejem jest niemal równie istotne.

Pierwszym zgrubnym podziałem olejów silnikowych jest ten, wynikający ze sposobu wytwarzania. Wyróżnić możemy:

Utarło się stwierdzenie, że oleje mineralne nadają się tylko do starych i mocno wyeksploatowanych maszyn, zaś syntetyki opłacają się tylko póki trwa gwarancja, zaś cały „środek” zaspokajają oleje "semi", czyli półsyntetyczne. Czy powinniśmy kierować się takim stereotypem? A może są jeszcze inne informacje i parametry, jakie warto wziąć pod uwagę zanim odpowiemy na to pytanie?

Lepkość – słowo klucz, czyli co to jest to SAE 10W40, 5W albo 40?

Lepkość czyli wiskoza, określa opór, jaki stawia ciecz podczas płynięcia. Jeżeli chodzi o oleje jest to niemal kluczowy parametr, istotny na tyle, że wszelkie oznaczenia olejów silnikowych to właśnie zaszyfrowane wartości lepkości.

Pierwsza liczba, przed literą "W", oznacza lepkość w niskich temperaturach, zaś za "W" podana jest lepkość w wysokiej temperaturze. Jeżeli oznaczenie składa się tylko z jednej wartości np. 10W lub 20, to mamy do czynienia z olejem sezonowym, odpowiednio 10W – olej zimowy i 20 – olej letni, tego typu oleje należy wymieniać, gdy tylko zakończy się dany sezon. Obecnie sens stosowania sezonowych olejów jest raczej żaden, chyba że chodzi o maszynę, która pracuje tylko w sezonie letnim np. kombajn lub zimowym odśnieżarka.

Warto również pamiętać, że oznaczenie 10W40 nie oznacza, że olej jest przeznaczony do pracy w temperaturach otoczenia od -10 do +40oC, oF czy innych stopniach (w zależności od regionu).

Wszystkie te wartości są pewną umową, która wymaga wyjaśnienia. Oleje, które przed literą "W" mają 5 (np. 5W30, 5W40 itd.), powinny zapewniać właściwą lepkość i płynność w temperaturach do -30oC. Te, które przed "W" mają 10, sprostają mrozom do -25oC, zaś 20W mrozom dochodzącym do -15oC. Liczba "0" przed literą "W" oznacza, że minimalna temperatura pracy może wynosić nawet -35oC, co w naszym klimacie zdarza się niezwykle rzadko, zwłaszcza ostatnio.

Jeżeli chodzi o parametr następujący po "W", czyli lepkość w wysokiej temperaturze, to dla olejów z 30, możemy liczyć na poprawną pracę przy przeciętnych zewnętrznych temperaturach około 20oC, dla 40 będą to temperatury rzędu 35oC a dla 50 aż +50oC. Przy czym nie warto sugerować się tym, że skoro stojąca na lipcowym słońcu maszyna, nagrzeje się wewnątrz do 50oC to trzeba sięgać po "afrykańskie" oleje.

W przypadku naszego kraju w zupełności wystarczą nam wielosezonowe oleje 5W40, 10W40, bardziej niż wytrzymałością temperaturową oleju, zapunktujemy u naszego silnika, pamiętając o regularnych jego wymianach. Wyjątek można zrobić dla kombajnów zbożowych, które z racji swojego przeznaczenia pracują głównie w wysokich temperaturach, a zwłaszcza tych konstrukcjach, które nie słynęły z wydajnego chłodzenia.

To jaki w końcu wybrać olej? Mineralny czy syntetyczny? - o tym i innych klasyfikacjach olejów już jutro w kolejnej części artykułu.

 

×