Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Kolejny cios w europejski przemysł?

Autor:

Dodano:

Działania "niektórych" jednostek Unii Europejskiej przyzwyczaiły nas do zaskakujących, a czasem wręcz dezorientujących decyzji. Tym razem znów po części chodzi o szeroko pojętą ochronę środowiska, po części o coś innego? O co, póki co do końca nie wiadomo, wiadomo jednak, że w dość krótkim czasie z naszego krajobrazu może zniknąć chrom.

Będąc bardziej precyzyjnym tlenek chromu IV – CrO3 , który zgodnie z Aneksem XIV Dyrektywy REACH (1907/2006/WE) został zakwalifikowany jako substancja przeznaczona do wycofania z użycia, na terenie całej UE do 21 września 2017 r. Firmy, które otrzymają zgodę od AfA (Application for Authorization), będą mogły stosować CrO3 kilka lat dłużej.

 Skąd taka decyzja?

Powodem takiego stanu rzeczy są oczywiście negatywne aspekty stosowania tlenku chromu IV, który został sklasyfikowany jako rakotwórczy (kat. 1a) oraz mutagenny (kat 1b.), co w połączeniu z właściwościami toksycznymi (działa drażniąco na skórę i błony śluzowe) dało podstawy do włączenia go do planów wyeliminowania z europejskiego przemysłu. Sęk w tym, że w końcu może nie być z czego go eliminować.

 Chrom jak atom pod ścisłą kontrolą

Technologie związane z użyciem CrO3 w przemyśle (tzw. twardego chromu lub chromu przemysłowego), były rozwijane od czasów II Wojny Światowej. Zaś standardy stosowane w europejskich fabrykach zostały podniesione na taki poziom, że zagrożenia związane z tą substancją są minimalne. Procedury wymagają aby wszystkie obiegi były obiegami zamkniętymi, zaś odpady nie mogą być usuwane do kanalizacji, a poddawane są procesowi oczyszczania. Jak podkreślają eksperci, te technologie są znane od dekad i niemal doprowadzone do perfekcji.

 Jakie będą skutki?

Wyeliminowanie chromowanych ozdobnych detali dałoby się przeżyć, w końcu nie jest to niezbędne do pracy, a w maszynach praktycznie nie stosowane. Niestety, CrO3 to związek stosowany nie tylko w celach dekoracyjnych ale przede wszystkim kluczowy materiał służący do ulepszania powierzchni.

Jego niepowtarzalną zaletą jest to, że powłoka uzyskiwana przy jego udziale cechuje się jednoczesnym połączeniem trzech funkcji: bardzo wysokiej twardości, niskiego współczynnika tarcia oraz właściwości anty-adhezyjnych (zmniejszania przylegania). Ponadto powłoki chromowe podnoszą odporność a korozję a także nadają się do użycia w przemyśle chemicznym oraz spożywczym.

To wszystko przekłada się na zastosowanie CrO3, a trudno o maszynę, w której nie byłoby części pokrytej chromem. W przypadku maszyn rolniczych musielibyśmy pozbyć się najważniejszych komponentów hydraulicznych – cylindrów (tłoczysko i cylinder), w silniku połowy elementów ruchomych (tłoki, pierścienie, cylindry) itd.

Dlaczego pozbyć? Na szczęście nie dla tego, że zostalibyśmy zmuszeni przez Komisję, ale dlatego, że dla chromu po prostu nie ma alternatywy. Już w 2012 roku, portal Chemical Watch informował o planach wycofania CrO3 i towarzyszącym im niepokojom wielu producentów. Rok później blady strach padł na przemysł lotniczy, o czym informował Aviation Week, tu chrom jest po prostu niezbędny aby w ogóle myśleć o nowoczesnym i sprawnym samolocie pasażerskim.

 Co dalej?

Na chwilę obecną burza wokół decyzji przybiera na sile i w najbliższym czasie będzie można spodziewać się protestów europejskich producentów, przede wszystkim z branży motoryzacyjnej, która to zostanie najbardziej poszkodowana.

Bez względu na skutki protestów, warto spojrzeć z jakich części świata CrO3 jest do Europy importowany. Głównymi dostawcami są przede wszystkim: RPA, Federacja Rosyjska, Indie, CRL, Turcja i Kazachstan. Czyli kraje, których przemysł wręcz czeka na nowe inwestycje, zakłady i zlecenia. Branża lotnicza już dawno zapowiedziała, że przeniesie swoje warsztaty do krajów nieznajdujących się w UE. Również w przypadku producentów samochodów czy maszyn należałoby się spodziewać podobnych kroków. Czy czeka nas całkowita anihilacja europejskiego przemysłu?

×