Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Ks. Magas: Przyglądałem się ubojowi rytualnemu, nie widziałem w nim nic kontrowersyjnego

Autor:

Dodano:

Ponoć to najlepszy rzeźnik wśród księży i najlepszy ksiądz według rzeźników - przedstawiamy Państwu księdza Tadeusza Magasa.

Rozmowa z księdzem Tadeuszem Magasem

Ksiądz Tadeusz Magas to znany poznański duchowny z bardzo nietypową przeszłością. Zanim trafił on do seminarium pracował... w masarni. Z Tadeuszem Magasem, który jest także kapelanem rzeźników i wędliniarzy rozmawiamy o problemach i wyzwaniach branży mięsnej.

- Chciałbym by na początku opowiedział mi ksiądz o swoich związkach z branżą mięsną.

- Po ukończeniu szkoły podstawowej swoją edukację kontynuowałem w technikum przemysłu mięsnego. Spyta pan pewnie dlaczego wybrałem taki profil, odpowiedź jest prosta. Ponieważ sama szkoła się mną zainteresowała. Zanim skończyłem podstawówkę otrzymałem list z zaproszeniem ze szkoły w Krotoszynie. Bardzo mi to i moim rodzicom zaimponowało, a trzeba wiedzieć, że nie była to byle jaka szkoła. Sam Krotoszyn nazywany był wówczas powiatowym miastem młodzieży. Były tam technika o profilu zoologicznym, budowlanym, ceramiki użytkowej czy pielęgniarstwa. Nasze było elitarne. Uczyliśmy się tam nie tylko przedmiotów ścisłych i humanistycznych, wiele czasu poświęcano zajęciom praktycznym. W Polsce były tylko dwa takie technika.

- Poza praktykami pracował ksiądz także w masarni.

- Tak, dzięki swoim umiejętnościom, w wakacje dorabiałem sobie w krotoszyńskim zakładzie mięsnym. Zależało mi by odciążyć swoich rodziców z wydatków, więc pracowałem by było na życie i książki. Przyznam, że wiele nauczyłem się w tym miejscu.

- Nie tak dawno przeprowadzaliśmy wywiad z panem Kazimierzem Stańczykiem, który stwierdził, że jakość wędlin jest obecnie niższa od tych, które były produkowane kilkanaście lat temu. Czy zgodzi się ksiądz z tym stwierdzeniem?

- Wędliny są dobre, aczkolwiek istnieje problem z jakością surowca. Dziś żywiec rośnie błyskawicznie, niemal trzy miesiące i od razu trafia do uboju. Poza tym można by mówić wiele o niskiej jakości paszy, a to przecież podstawa. Liczę, że ktoś się w końcu zreflektuje, że tak być nie może. Nie można produkować masowo, nie patrząc na jakość. Dbajmy, by jakość produkcji była jak najwyższa. Dodajmy jeszcze, że żywiec przyjeżdża do nas z Danii. Nie tędy droga.

- W Polsce co kilka lat jak bumerang wraca temat wprowadzenia zakazu uboju rytualnego. Po której stronie opowiada się ksiądz?

- Razem z grupą ekspertów byłem naocznym świadkiem uboju rytualnego. Mieliśmy za zadanie obserwować i ocenić cały jego przebieg. Przyznam szczerze, że ten ubój nie był dla mnie w żadnym stopniu kontrowersyjny. Nie zgodzę się z jego przeciwnikami, że przysparza zwierzęciu dodatkowego stresu. Powtórzę na koniec, ubój rytualny w mojej opinii nie odbiega w żaden sposób od tego tradycyjnie wykonywanego. Nie widzę w nim niczego złego, oczywiście, jeśli jest przeprowadzany zgodnie z zasadami.

- Czego chciałby ksiądz życzyć pracownikom branży mięsnej?

- Tradycyjnie prócz wielu sukcesów zawodowych chciałbym im życzyć tego, by w tym całym zawirowaniu znaleźli chwilę dla Pana Boga. Cieszę się, że ludzie z branży są bardzo wierzący. Jestem pod ich ogromnym wrażeniem i zdaję sobie sprawę z tego, jak niełatwy zawód wykonują. To są bardzo wrażliwi ludzie, którzy często stają przed trudnymi dylematami, np. kiedy trzeba zmniejszyć produkcję i zwolnić człowieka. Wiem, jakie to jest dla nich bolesne, jak te problemy w nich siedzą. Życzę im, by w przyszłym roku nie byli zmuszeni podejmować takich decyzji.

- Ciekaw jestem skąd wzięło się określenie najlepszy rzeźnik wśród księży i najlepszy ksiądz wśród rzeźników?

- Pewnego razu podczas jednego ze spotkań z branżą powiedział tak o mnie mój serdeczny kolega Jacek Marcinkowski i tak to się już przyjęło. Nie ukrywam, że jest to dla mnie bardzo miłe określenie, które zawsze wywołuje uśmiech.

 

×