Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Kto korzysta na pomocy po ASF?

Autor:

Dodano:

Pomoc polegająca na dopłacie do każdego kilograma sprzedanego przez hodowcę trzody jest pewna, ale wciąż nie ma rozporządzenia określającego jej zasady.

Oprócz tej pomocy planuje się też wypłacenie rekompensat rolnikom rezygnującym z hodowli trzody. Wszystko ze środków unijnych, choć minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel nie wyklucza też możliwości włączenia do tego pieniędzy budżetowych.

- Wnioskowaliśmy o 75 mln euro z możliwością dofinansowania ze źródeł krajowych - mówił minister w połowie listopada w sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi. - Jeśli nie otrzymamy środków, to oczywiście będziemy musieli sfinansować te działania ze źródeł krajowych, jeśli będą takie potrzeby i konieczność; ale wierzę w to, że w pierwszym etapie otrzymamy te środki.

SPECUSTAWA DOTYCZĄCA ASF W ROLI STRAŻNIKA DOBROSTANU

Tymczasem po raz pierwszy mieliśmy do czynienia z zaskakującym wykorzystaniem możliwości specustawy przygotowanej w związku z ASF.

W miejscowości Bukowice Kolonia 12 listopada zabito i zutylizowano 300 zdrowych świń z aktualnymi badaniami w kierunku ASF. Powodem był brak możliwości skupu - przyjęcia tuczników odmówiły wszystkie zakłady. Ubój zarządził powiatowy lekarz weterynarii w Białej Podlaskiej. Janusz Martyniuk, zastępca powiatowego lekarza weterynarii w Białej Podlaskiej, który nadzorował akcję, tłumaczył, że w sposób humanitarny świnie zostały "uspane" i przekazane do utylizacji.

MRiRW wyjaśniło, że długotrwałe restrykcje związane z przemieszczaniem świń skutkują "(…) w wielu przypadkach brakiem możliwości sprzedaży świń i dochodzi do sytuacji, w której dobrostan tych świń nie może być zachowany m.in. z uwagi na zbytnie przegęszczenie świń w budynku o ograniczonej wielkości. W związku z tym, zgodnie z artykułem 33b ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt (Dz. U. z 2013 r. poz. 856, z 2014 r. poz. 1794 oraz z 2015 r. poz. 266) znowelizowanej ostatnio ustawą z dnia 23 września 2016 r. o zmianie niektórych ustaw w celu ułatwienia zwalczania chorób zakaźnych zwierząt, powiatowy lekarz weterynarii ma możliwość wydania decyzji nakazującej ubój lub zabicie świń, za które przysługuje odszkodowanie z budżetu państwa".

Nic trudnego - 1500 zł za świnię wydano więc w celu "uspania" tych 300 świń. Na szczęście kolejne świnie, których dobrostan miał być w ten sam sposób ocalony w następnych dniach, udało się przed tym dobrodziejstwem uchronić.

Wszystko wskazuje na to, że możliwość uboju i utylizacji zdrowych zwierząt będzie jednak wykorzystywana nadal.

BIOASEKURACJA W ROLI WYGASZACZA PRODUKCJI

- Przewidujemy w PROW pomoc w formie premii w przypadku restrukturyzacji małych gospodarstw i premii na rozpoczęcie działalności pozarolniczej dla tych rolników, którzy spełniają warunki dostępu i realizują cele określone w biznesplanach, dotyczące skutków ASF - mówił w Sejmie minister Jurgiel. - Przewidujemy wspieranie inwestycji środkami zapewniającymi wsparcie producentów trzody chlewnej, znajdujących się w strefach wyznaczonych w związku ze zwalczaniem ASF.

Zastępca głównego lekarza weterynarii Krzysztof Jażdżewski dodał taki plan:

- Jako Inspekcja Weterynaryjna jesteśmy generalnie przygotowani do rozpoczęcia wdrażania naszego nowego procesu, związanego z kontrolą i egzekucją przepisów w gospodarstwach. Natomiast oczywiście, tak jak powiedział pan minister, chcemy to skorelować jednocześnie z szykowaną pomocą, przede wszystkim z pomocą finansową dla gospodarstw, jeżeli gospodarstwa nie spełnią wymagań bioasekuracji i zakończą czasowo produkcję świń. Wtedy zgodnie z planami ministra rolnictwa te gospodarstwa zostaną objęte pomocą finansową, związaną z nieutrzymywaniem świń. Rekompensaty będą obejmowały wstępnie policzony okres do 2019 r. A więc planujemy, aby działania rozpocząć na początku przyszłego roku w taki sposób, żebyśmy nie mieli sytuacji, że hodowcy, którzy nie spełnią wymagań bioasekuracji, zostaną pozbawieni pomocy.

CENA SKUPU TYLKO CZĘŚCIOWO RYNKOWA?

Tymczasem hodowcy borykają się ze skutkami… zapowiedzi pomocy. I wiele wskazuje na to, że mogą zaprzestać produkcji, choć wcale nie mają kłopotu z bioasekuracją.

- Przyjechaliśmy kolejny raz, aby zapytać, kiedy zostaną nam wypłacone pieniądze za sprzedane tuczniki? - mówił 1 grudnia w KRiRW rolnik Stanisław Chwedczuk. - Szanowni państwo, cztery dni temu sprzedałem 170 sztuk świń, na których zakład mięsny "Zakrzewscy" zarobił 42,6 tys. zł, w porównaniu do cen rynkowych. Panie ministrze, czy mógłby pan dzisiaj powiedzieć, kiedy dostaniemy rekompensatę i w jakiej wysokości? Jako rolnicy mamy związane ręce i nie wiemy, co robić. Czy powinniśmy kupować następne świnie, czy zaprzestać produkcji? Ministerstwo powinno określić, czy gospodarstwom w niebieskich strefach lepiej dołożyć 100 zł lub 80 zł za tucznika i nie mieć problemów, czy dalej tkwić w dzisiejszym bałaganie? Panie ministrze, kto powiedział państwu Zakrzewskim, żeby płacili rolnikom 2 zł mniej, gdyż ten koszt zostanie im zwrócony? Było to na posiedzeniu Komisji i od tego dnia zakład mięsny "Zakrzewscy" kupuje świnie po 4,5 zł. Kto opowiada takie bzdury? Prosimy, aby pan jasno określił, że dostaniemy pieniądze. Wtedy będziemy dalej tuczyli świnie. Jeżeli nie, zakończymy działalność. Czy o to państwu chodzi?

Rolnicy - także nasi czytelnicy - wskazują, że z powodu obniżenia cen skupu utracili więcej, niż otrzymają w ramach dopłat.

Dwa tygodnie później w tej samej sejmowej komisji przedstawiciel innego zakładu, "Sokołowa", potwierdził, że zakład obniżył ceny skupu w związku ze spodziewaną dopłatą do każdego sprzedanego kilograma. Wiceprezes zarządu ds. surowcowych z "Sokołowa" Paweł Włodawiec stwierdził, że rolnikom współpracującym z "Sokołowem" przekazano informację, że bez względu na strefę świnie zostaną skupione i zdjęte z rynku. Cenę obniżono o 2 zł i zagwarantowano, że cena bazowa zapłacona i dopłata zostaną w przyszłości porównane i wyrównane do średnich cen z tygodnia. Rolnikom współpracującym żadna krzywda się nie stanie - podkreślał.

Tylko czy takie kierowanie cenami jest rynkowe? Pytaliśmy w MRiRW, czy nie powinien tego zbadać Urząd Ochrony Konkurencji iKonsumentów. Odpowiedzi nie ma.

W JAKIM KIERUNKU PÓJDZIE HODOWLA?

- Dane handlowe pokazują o 6 proc. większy eksport i 2-proc. spadek importu w tym roku, bilans więc poprawia się, ale nadal jesteśmy importerem mięsa i zwierząt. Program rozwoju rynku za cel ma osiągnięcie samowystarczalności - mówił 14 grudnia w sejmowej komisji wiceminister Jacek Bogucki i zapowiadał pomoc dla hodowców.

Przede wszystkim potwierdził zapowiadane dopłaty do kilograma.

- Kwoty pomocy się nie zmieniły od dwóch tygodni - wyjaśniał. Jak dodał, za najbardziej przerośnięte świnie będzie nawet 2 zł pomocy. Od grudnia miałaby natomiast obowiązywać jedna stawka - 1,5 zł do kg niezależnie od wielkości świni.

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, dopłata do świń o masie do 120 kg żywej wagi ma wynieść 1 zł do kg; od 120 do 135 kg - 1,50 zł i powyżej 135 kg - 2 zł.

Ale są też inne plany.

Wiceminister zapowiedział wspomaganie gospodarstw inwestujących w remont stada loch. Małe gospodarstwa, mające 10-200 loch, miałyby otrzymać dotację na remont stada, na zakup loch i knurów, tak aby jednak nie powodowało to zwiększenia produkcji globalnej w gospodarstwie. Wkrótce ma być przygotowane stosowne rozporządzenie. Będzie też rekompensata przyszłych strat - występujących po 1 grudnia - w gospodarstwach na terenach z ograniczeniami związanymi z ASF. Trzecie planowane działanie rządu ma dotyczyć produkcji wołowiny. Te działania będą w najbliższym półroczu realizowane, jest na nie 22 mln euro - zapowiedział wiceminister.

W dniu, kiedy oddajemy ten numer do druku (20 grudnia), konkretów wciąż nie ma.

Artykuł pochodzi z wydania 1/2017 miesięcznika Farmer. Czytaj więcej TUTAJ

×