Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Brodowin. Jak Niemcy zarabiają na produktach eko?

Autor:

Dodano:

Brodowin to 1200 hektarów upraw ekologicznych i tysiące klientów. Gospodarstwo powstało w biedzie po upadku muru berlińskiego, dziś zatrudnia na wsiach pod Berlinem 110 osób. Produkty eko mają w Niemczech ceny dwa razy wyższe niż normalne.

Największe gospodarstwo ekologiczne w Niemczech pod nazwą „Oekodorf Brodowin”, prowadzone według standardów Demeter. Założyło ją ok 80 rolników z obszaru byłego DDR, zaraz po upadku muru berlińskiego. Wiele osób straciło pracę i w regionie było ogromne bezrobocie.

– Mamy słabe ziemie, ale otoczone przez obszary szczególnej ochrony przyrody, dlatego pomyśleliśmy o gospodarstwie ekologicznym, by sprzedawać nasze produkty drożej – powiedziała Susanne Poinke, która oprowadza grupy gości po gospodarstwie. – W regionie nagle wszyscy byli bezrobotni, więc chcieliśmy stworzyć jak najwięcej miejsc pracy. Pomyśleliśmy, że gospodarstwo ekologiczne stworzy największe zatrudnienie – opowiada o początkach lat 90.

Gospodarstwo ekologiczne Brodowin powstało w 1991 roku, na licencji gospodarstw Demeter. To znana w Niemczech sieć gospodarstw ekologicznych. Sama idea i znak towarowy powstały w Niemczech już w latach 20, jako pomysł zamkniętego cyklu żywności. Dziś na ich licencji działa ok 1500 gospodarstw w całym kraju.

– Zastanawialiśmy się nad różnymi rodzajami gospodarstw ekologicznych, zdecydowaliśmy się na najbardziej surowe warunki – przyznaje Susanne. Na gospodarstwie muszą być więc zwierzęta, by dostarczyć nawozu. Brodowin ma 220 krów mlecznych i ogółem ponad 450 sztuk bydła. Zamknięty cykl pracy na gospodarstwie służy nie tylko temu, by zwierzęta dostarczyły nawozu, ale dostarcza też pokarm dla zwierząt. – To ogranicza więc maksymalną liczbę zwierząt, które można trzymać, do takiej, jaką jest w stanie wyżywić samo gospodarstwo – tłumaczy.

Początki były ubogie – zaczynali od produkcji roślinnej na 500 hektarach, ale okazało się, że sama uprawa roślin, bez przetwórstwa, daje 1 miejsce pracy na 100 obrabianych hektarów. Jak daleką drogę przeszli, pokazuje więc liczba pracowników. Dziś Brodowin zatrudnia 110 osób, przyjmuje stażystów i uczniów do kształcenia, choć w samej produkcji zboża proporcje się nie zmieniły. Tu pracuje 12 osób, czyli wciąż według wzoru – 1 osoba na 100 ha.

Gospodarstwo zaczęło się mocniej rozwijać, gdy zdecydowali się na przetwórstwo mleka i pozostałej żywności. – Wiedzieliśmy, że z produkcją surowej żywności nie zajdziemy zbyt daleko – przyznaje Susanne. Brodowin decyzje podejmuje jednak bardzo ostrożnie. – Nigdy nie inwestowaliśmy, zanim nie mieliśmy pewności, że to się sprzeda – podkreśla Poinke. Dziś produkują mleko w butelkach i torebkach, sery, twaróg, zaczynają produkować jogurt. Okazało się, że Berlin już w latach 90’ miał duży popyt na żywność eko, która ostatnio dodatkowo jeszcze zyskała na popularności.  

Dziś Brodowin przetwarza całe mleko od swoich 220 krów i skupuje mleko z czterech innych gospodarstw. Zaczęli je skupować ze względu na kwoty mleczne, gdy mogli wyprodukować jedynie 1,5 miliona litrów mleka, a tyle właśnie są w stanie wyprodukować ich krowy, ok 7 tys. litrów na krowę rocznie. Dziś przetwarzają 3,5 mln litrów mleka. Nieformalna rzeczniczka gospodarstwa przyznaje, że nie byliby w stanie sami tyle wyprodukować.

Oprócz krów, mleko w Borodin daje też ponad 300 kóz mlecznych. Dzięki nim w ekologicznym sklepie sprzedają mleko kozie i sery, które są dobre dla osób uczulonych na mleko krowie. Do sklepu trafia ok 50 produktów bio, od serów po słodycze, część dokupują od podwykonawców, drewniane sprzęty AGD, a nawet wino z certyfikatami produktu bio.

 

 

Brodowin zajmuje dziś 1200 hektarów. Gospodarstwo produkuje też warzywa, zaczynali w 1994 roku od 1 hektara, dziś na 30 hektarach rośnie seler, pory, cebula, sałata, dynia, kapusta i inne warzywa. Nie produkują ziół ani innych roślin, które wymagają dużo pracy ręcznej. W sporej szklarni uprawiają ogórki i pomidory.  Jak zauważa Susanne, produkcja warzyw otworzyła zupełnie nowy rozdział w działalności Brodowin. Powstał nowy biznes, który pociągnął całą resztę działalności. Początkowo dostarczali warzywa do handlarzy, ale to wymagało dokładnych ilości i punktualnych dostaw. Nie zawsze byli w stanie spełnić takie oczekiwania.

Hitem okazał się pomysł na „skrzynki niespodzianki”. W 1995 roku zaczęli dostarczać do domów klientów, raz w tygodniu, skrzynki z warzywami. Klienci nigdy do końca nie wiedzieli, co w nich znajdą, stąd właśnie nazwa. O zawartości skrzynki za każdym razem decydował sam ogrodnik z Brodowin, który wybierał, które warzywa już są dojrzałe.

Po jakimś czasie seria niespodzianek zaczęła być dla klientów nużąca, więc Borodin zaczęło dokupywać warzywa z innych gospodarstw, dziś klienci mogą sami wybierać, co chcieliby dostać w skrzynkach. Ich koszt waha się od 20 do nawet 80 euro za skrzynię z warzywami i produktami ekologicznymi, kosmetykami, słodyczami. Jak sobie klient życzy.

Odbiorcy wybierają też, jak często chcą je dostawać, zamówienia składają przez internet lub telefonicznie. – Zwłaszcza starsi klienci wolą zadzwonić – śmieje się Susanne.

Gospodarstwo dzięki uprawom ma produkty, które chcą kupować klienci. Ale to dzięki paczkom niespodziankom stworzyli najwięcej miejsc pracy. – Nasz system dostarczania towarów dziś tworzy najwięcej miejsc pracy w gospodarstwie. Zatrudniamy tu ok 40 osób, przy transporcie, pakowaniu, obsługiwaniu zamówień – mówi Poinke. Paczki do klientów w Berlinie dostarcza 8 samochodów.

Mieli już warzywa, mleko, sery, przyszła pora na kury i jajka. Cztery lata temu stado 200 kur i 4 koguty zamieszkały w mobilnych kurnikach, wielkości przyczepy do tira. Mają tam wodę, grzędy i karmę. Przyczepa stawiana jest na łące, pracownicy wygradzają wybieg i kury wychodzą na wolność. W ciągu 3 tygodni nie zostaje żadne źdźbło trawy, nic zielonego. Wtedy kurnik jest przestawiany. 

W okolicy jest mnóstwo lasów, żyją też i lisy, ale nie są wielkim problemem. W każdym razie nie zawsze. Kury zamykane są w przyczepie o 18. – Raz lis faktycznie dostał się w nocy do kurnika. Rano wszedł tam pracownik, znalazł lisa. Niestety, ponad 120 kur stratowało się w panice przez noc – opowiada Poinke.

Czy na ekologicznym rolnictwie można zarobić?

26–letnie dziś Brodowin przeszło długą drogę od decyzji 80 rolników o zawiązaniu spółdzielni, przez poszukiwanie inwestorów (w końcu trafił się inwestor z branży… budowlanej) i przekształcenie w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością (Oekodorf Brodowin Landwirtschafts GmbH & Co. KG). Jak pozostali rolnicy, dostają płatności bezpośrednie, z funduszy unijnych dostali dofinansowanie do budowy obory wartej 3 mln euro.

Dlaczego to gospodarstwo się rozwija w czasach, gdy rolnicy tradycyjnie narzekają na brak dochodów? Klucz sukcesu tkwi w cenach, jakie osiągają produkty ekologiczne z certyfikatami. Warzywa eko są droższe w berlińskich sklepach co najmniej o połowę. Zboże – według naszej przewodniczki – dwa razy droższe, podobnie ceny mleka. W sklepie normalne mleko kosztuje ok 0,6 euro za litr, a mleko z gospodarstw ekologicznych – ok 1,4 euro. Podobnie w skupie, producenci mleka dostają ok 0,2 euro za litr, a za mleko ekologiczne dostaliby 0,5 euro. Brodowin nie sprzedaje jednak mleka, przetwarza je w całości u siebie, co zwiększa zyski.

Roczny obrót Brodowin wynosi ok 10,5 mln euro, opiera się w równych trzech częściach na przetwórstwie mleka, usłudze dostarczania towarów i reszcie upraw. Na tę ostatnią część przypadają dopłaty. Pomagają niższe niż w pozostałej części gospodarki płace minimalne. W rolnictwie najniższa stawka pracownika wynosi 7,7 euro za godzinę, w pozostałych sektorach – 8,5 euro.

Na pytanie, klienci nie buntują się przeciwko dwa razy droższym cenom za produkty eko, nasza przewodniczka odpowiada, że to dobre pytanie. Może chodzi o to, że żywność w Niemczech jest tania, w stosunku do zarobków, więc produkty ekologiczne kosztują na dobrą sprawę tyle, co normalne produkty we Francji – zastanawia się.

 

×