Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Żywienie na miarę

Autor: Bartosz Wojtaszczyk

Dodano: 02-07-2017 07:16

W ciągu ostatnich dwudziestu lat możliwości produkcyjne tuczników uległy podwojeniu. Aby w pełni je wykorzystać, potrzebne jest żywienie dopasowane do potencjału genetycznego tuczników.

Na przestrzeni ostatnich kilkunastu-kilkudziesięciu lat nastąpił prawdziwy przełom, jeśli chodzi o możliwości produkcyjne tuczników. O ile jeszcze 20 lat temu dobowe przyrosty na poziomie 600-700 g uznawano za satysfakcjonujące, o tyle dziś takie tempo wzrostu zwierząt nie zagwarantowałoby dochodowości produkcji. Dziś wiele tuczarni może pochwalić się tempem wzrostu przekraczającym 1000 g/dobę, coraz częściej mówi się już o przekroczeniu granicy 1100 g. Takie wyniki nie byłyby możliwe bez zmian w systemie żywienia tuczników, poprawy warunków utrzymania zwierząt, ale przede wszystkim bez postępu, jaki nastąpił w hodowli świń.

BIAŁKO KONTRA ENERGIA

Najważniejszym czynnikiem wpływającym na poprawę tempa wzrostu i mięsności tuczników jest zwiększenie zdolności retencji białka. Bardziej prymitywne genotypy charakteryzują się relatywnie niską zdolnością wykorzystania tego składnika. Stąd też nawet przy zastosowaniu pasz o wysokiej zawartości białka nie udaje się w ich przypadku osiągnąć zadowalających przyrostów. Nowoczesne linie genetyczne świń charakteryzuje znacznie lepsze wykorzystanie białka. Nie oznacza to jednak, iż poziom tego składnika w paszy możemy zwiększać dowolnie. Przeciwnie - przekroczenie rekomendowanego poziomu białka w paszy jest poważnym błędem. Z kilku powodów. Przede wszystkim ze względów ekonomicznych: białko jest stosunkowo drogim składnikiem paszy, w jej składzie powinno się zatem znajdować tylko tyle białka, ile potrzeba. Nadmiar białka powinien zostać rozłożony do prostszych związków i wydalony wraz z odchodami. Co gorsza, drastyczne przekroczenie zalecanej zawartości białka w paszy doprowadzić może do wystąpienia przypadków choroby obrzękowej, która u tuczników często kończy się śmiercią.

Jednak nawet zachowanie w paszy optymalnego poziomu białka nie jest jeszcze gwarancją zadowalających przyrostów. Równie istotny jest właściwy stosunek białka i energii w paszy. Aby białko zostało wykorzystane na przyrost tkanki mięśniowej, potrzebna jest określona ilość energii. Jeżeli w paszy jej brakuje, to białko zużywane jest na cele energetyczne. Jest to wysoce nieefektywne i prowadzi do wyraźnego pogorszenia wykorzystania paszy, a co za tym idzie -efektywności żywienia.

Pamiętajmy również, by bilansując skład paszy, unikać posługiwania się pojęciem białka ogólnego. Termin ten mówi nam bowiem jedynie o tym, ile azotu zawiera dana pasza. Nie wiemy, czy ów azot pochodzi z białka czy ze związków azotowych niebiałkowych (aminy, kwasy nukleinowe), nie mamy również żadnej wiedzy na temat profilu aminokwasowego poszczególnych komponentów, jak i samej paszy. Aby białko zostało maksymalnie wykorzystane, jego skład aminokwasowy musi być możliwie jak najbardziej zbliżony do potrzeb zwierząt. Pasze należy więc bilansować już na poziomie aminokwasów, uwzględniając ich pożądany stosunek. Oczywiście, profil aminokwasowy białka roślinnego (które jest głównym źródłem białka w paszach dla trzody) odbiega znacząco od potrzeb świń. Optymalny bilans aminokwasów w paszy otrzymamy, uzupełniając ją dodatkiem syntetycznych aminokwasów, ewentualnie stosując w paszy kilka źródeł białka o zróżnicowanym składzie aminokwasowym.

NIE TYLKO BIAŁKO

Żywienie świń o wysokim potencjale genetycznym nie ogranicza się jednak wyłącznie do odpowiedniego stosunku białkowo-energetycznego. Równie ważna jest właściwa zawartość innych składników paszy. Na pierwszy plan wysuwają się tutaj przede wszystkim witaminy i substancje mineralne. Szybkie tempo wzrostu świń wymusza, aby w paszy znajdowały się podwyższone ilości tych składników. Witaminy, makro- i mikroskładniki dostarczane są zazwyczaj w postaci premiksów, zadbajmy zatem o to, by rodzaj preparatu dobrany był nie tylko pod kątem ceny, ale również zawartości poszczególnych składników. Wiele firm paszowych oferuje premiksy przeznaczone właśnie dla wysokoprodukcyjnych stad.

Nie można też zapomnieć o odpowiednim poziomie włókna w paszy. Choć przez lata postrzegane ono było raczej przez pryzmat antyżywieniowego działania jego nadmiaru, dziś coraz częściej występują problemy z niedostateczną zawartością tego składnika w paszy. Spośród zbóż stosowanych powszechnie w żywieniu tuczników tylko jęczmień zawiera ok. 5 proc. włókna. Pozostałe zboża charakteryzują się zawartością tego składnika na poziomie ok. 2 proc. W tej sytuacji niezbędne jest dostarczenie do paszy dodatkowej porcji włókna, najlepiej w postaci koncentratu włókna ligninowego. Jest ono bowiem w pełni wolne od szkodliwych mikotoksyn, czego nie da powiedzieć się np. o otrębach.

Wzrost potencjału genetycznego wymusza na producentach jeszcze jedną konieczność: zwiększenie liczby faz żywienia. Potrzeby pokarmowe zwierząt zmieniają się płynnie podczas całego okresu wzrostu. Przez lata w całym tuczu stosowano jeden rodzaj mieszanki, o uśrednionych parametrach. Później wprowadzono dwie fazy tuczu. Dziś rozsądnym minimum jest zastosowanie przynajmniej 3 faz tuczu. Oddzielne pasze powinno stosować się dla tuczników o masie 30-60 kg, 60-90 kg oraz od masy 90 kg do osiągnięcia wagi ubojowej. Pozwoli to na optymalizację żywienia, czego efektem jest lepsze wykorzystanie paszy i szybsze tempo wzrostu zwierząt.

OPTYMALNE, CZYLI JAKIE?

Mówiąc o zasadach żywienia tuczników, często posługujemy się terminami takimi jak "zalecana zawartość" czy "optymalny poziom" danego składnika. No właśnie, optymalny, czyli jaki? Niestety, nie ma jednej wartości, która sprawdzałaby się w żywieniu wszystkich genotypów świń. Właściwie każda linia genetyczna cechuje się nieco innym zapotrzebowaniem na składniki pokarmowe. Naturalnie niemożliwe jest stworzenie (a tym bardziej stosowanie) zaleceń żywieniowych dopasowanych do indywidualnych genotypów. Ogólnie przyjętą zasadą jest jednak fakt, iż w żywieniu tuczników stosujemy normy żywienia świń opracowane w kraju pochodzenia zwierząt. W przypadku krajowych ras świń dobrze sprawdzą się Normy Żywienia Świń opracowane w 2014 roku przez Instytut Fizjologii i Żywienia Zwierząt PAN w Jabłonnej. Zastosowanie tych zaleceń żywieniowych w żywieniu świń genetyki duńskiej może jednak okazać się pewnym błędem. Dlatego też w żywieniu tych zwierząt warto jest stosować pasze oparte na duńskich normach żywienia świń. W przeciwnym razie nie wykorzystamy w pełni możliwości tkwiących w zakupionych przez nas zwierzętach, a co gorsza - nie osiągniemy z naszej produkcji zadowalającego zysku.

 

Artykuł ukazał się w czerwcowym numerze miesięcznika "Farmer"

×