Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Rząd: To nie likwidacja, ale zawieszenie hodowli świń na 2 lata

Autor:

Dodano:

Czy zaprzestanie hodowli świń to jedyny sposób na walkę z ASF i czy na pewno będzie on skuteczny? – dyskutowano dziś podczas sejmowej KRiRW.

Czy rząd ma środki na zwalczanie ASF? Pieniędzy potrzebują rolnicy, ale i lekarze weterynarii. Pytanie o to, czy rząd ma pieniądze na zwalczanie ASF zdominowało dzisiejsze posiedzenie sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Z efektów walki z ASF nie są zadowoleni rolnicy.

„Rozwiązania systemowe” wprowadzane dotychczas nie skutkują – wskazała Ewa Szydłowska, rolniczka z okolic Łosic.

Następuje likwidacja ASF przez likwidację gospodarstw rodzinnych – mówił Krzysztof Tołwiński z Federacji Gospodarstw Rodzinnych i podkreślił, że ta choroba jest w środowisku. - Dlaczego więc nas likwidujecie? – pytał.

Choroba dotknęła najbiedniejszą stronę kraju. Czym mają się zająć rolnicy, zmuszeni do zamknięcia hodowli? – pytano, domagając się stanowiska rządu wobec powstałej sytuacji.

Lech Kuropatwiński z Samoobrony określił chorobę, jako polityczną. Jak wskazał, UE zależy na ograniczeniu hodowli w Polsce i zajęciu naszego rynku. Potrzebne są radykalne decyzje, wystrzelanie dzików – teraz grozi nam przejście choroby za Wisłę, co byłoby kryzysem dla całej polskiej hodowli. Nad problemem powinien pracować cały rząd – wskazał.

Program bioasekuracji zachęca do rezygnacji z hodowli tylko na jakiś czas – wskazała w odpowiedzi wiceminister rolnictwa Ewa Lech. Zapowiedziała, że w końcu miesiąca będzie znana ekspertyza dotycząca postawienia płotu na granicy. – Zwalczanie ASF jest sprawą priorytetową i na ten cel z rezerwy ostatnio otrzymaliśmy 140 mln zł. Tylko sprawy proceduralne powodują ewentualne opóźnienia w opłatach. Cały rząd zajmuje się sytuacją związaną z ASF – przekonywała wiceminister.

Wiceminister i koordynator rządu ds. ASF Jacek Bogucki stwierdził, że przyjmuje odpowiedzialność za działania rządu w tym zakresie. Nie widzi jednak powodu do podania się do dymisji. - Zrobiłbym to, gdyby rolnicy pozostali bez rekompensat za zaniechanie hodowli lub sprzedane taniej świnie – stwierdził. Powtórzył, że walka z ASF nie jest prosta. Gotowej recepty nie ma żadne państwo. Użycie wojska do ostrzału dzików nie jest przesądzone, podobnie jak budowa płotu na granicy. – Nie ma żadnego pomysłu likwidowania jakiegokolwiek sektora produkcji – podkreślił wiceminister, dodając, że warunki bioasekuracji muszą być spełnione. Żeby ograniczyć możliwości zakażenia musimy wymagać bioasekuracji – podkreślał wiceminister. Jak wyliczył, po ostatnich wymogach bioasekuracyjnych wciąż pozostało ponad 80 proc. hodowli na tym terenie. 11 września KE na terenie wszystkich stref pozwala zastosować rekompensatę za zawieszenie hodowli nie więcej niż 50 świń – to 70 proc. gospodarstw na tym terenie. W zamian za to ze środków unijnych jest ok. 220 zł na rekompensatę za sztukę, za prosięta będzie niższa kwota. Propozycja dla rolników jest taka, aby 300 zł wyniosła rekompensata za tucznika, a 190 zł za prosięta do 20 kg – to propozycja rekompensat skierowana do konsultacji (chodzi o kwoty za 2 lata, ma być przyjmowana średnioroczna liczba świń). Ma to być wprowadzane w ciągu najbliższego roku, tak, aby hodowla mogła być zakończona naturalnie. 90 proc. ognisk było w gospodarstwach poniżej 50 sztuk, o tyle więc ograniczymy chorobę  - przewiduje wiceminister. Nie wykluczamy, że ASF to skutek celowego działania – przyznał wiceminister.

Posiedzenie trwa.

×