Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Jaki dla producentów trzody był mijający rok?

Autor:

Dodano:

Rozwój epidemii afrykańskiego pomoru świń, astronomiczne wręcz ceny warchlaków, i załamanie poziomu cen tuczników pod koniec roku – tak będą mijający rok wspominać producenci trzody chlewnej.

Ostatnie dni roku to dobry czas na podsumowania. Zastanówmy się zatem, jaki kończący się, 2017 rok był dla producentów trzody chlewnej. Pod względem wysokości cen tuczników był to z pewnością rok dobry, biorąc jednak pod uwagę załamanie rynku na koniec roku, a także rozwój epidemii ASF trudno z optymizmem patrzeć w przyszłość.

W rok 2017 wchodziliśmy pełni entuzjazmu. Obowiązujące na początku roku ceny znajdowały się na relatywnie korzystnym poziomie, ważniejszy jednak jest fakt, że zarówno dane dotyczące pogłowia świń w Europie, jak i sytuacja na rynku chińskim, wskazywały na to, że jeszcze długo opłacalność chowu trzody będzie wysoka. Niestety już latem dało się odczuć pierwsze oznaki zbliżającego się kryzysu, a ostatni kwartał roku przyniósł potężne wręcz spadki cen. Przy obecnie obowiązujących cenach tuczników w przypadku wielu gospodarstw bardzo trudno utrzymać dochodowość produkcji.
Jednak nawet w okresie gdy ceny tuczników szybowały w górę, nie wszyscy producenci mogli cieszyć się z zadowalającego zysku. Mowa tu przede wszystkim o rolnikach produkujących w cyklu otwartym.

Rok 2017 pamiętany będzie między innymi jako rok astronomicznie wręcz wysokich cen warchlaków. Jeszcze pod koniec lata za zwierzęta importowane z Danii oferowano rolnikom powyżej 350 zł. Przy tak wysokich cenach warchlaków, opłacalność tuczu pozostawiała wiele do życzenia. Największe straty ponieśli rolnicy, którzy zakupili zwierzęta właśnie pod koniec lata. Kupili oni bowiem warchlaki jeszcze w starych cenach, tuczniki sprzedali zaś w nowych, znacznie niższych. Pod koniec roku cena warchlaków unormowała się wprawdzie, mimo to przy obecnych niskich cenach tuczników, spotkać można rolników którzy tymczasowo rezygnują z obsadzania tuczarni.

Najbardziej mijający rok będziemy jednak pamiętać ze względu na rozwój epidemii ASF. W ciągu ostatnich 12 miesięcy w kraju wystąpiło kilkakrotnie więcej ognisk i przypadków ASF niż w ciągu trzech pierwszych lat obecności choroby w naszym kraju. Brak pomysłu na walkę z pomorem sprawił, że w 2017 roku ASF rozlał się na wiele terenów dotychczas wolnych od choroby. Symbolicznym wręcz zdarzeniem było wystąpienie kilkudziesięciu przypadków ASF wokół Warszawy. Niestety nic nie zwiastuje by sytuacja miała w najbliższym czasie ulec poprawie. Wiele wskazuje na to, że za kolejnych 12 miesięcy przypadki (a może również ogniska) ASF wystąpią także w zachodniej części Polski.

Z opisanych wyżej faktów wynika niestety, że najbliższy rok będzie bardzo trudnym czasem dla całej branży. Na przekór wszystkiemu życzymy jednak, by nadchodzące 365 dni przyniosło rolnikom to na co zasługują – stabilne i godziwe wynagrodzenie za pracę którą wykonują.

 

×