Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Nadciągają nowi, globalni gracze

Autor:

Dodano:

Europejscy rolnicy przyzwyczaili się do obecności kilkunastu dużych producentów ciągników głównie z krajów Starego Kontynentu i USA, które tworzyły swojego rodzaju zamknięty krąg. Tymczasem na rynek coraz śmielej wchodzą producenci z krajów azjatyckich, próbując konkurować ceną i coraz wyższą jakością swoich produktów.

Od kilku lat obserwujemy coraz śmielsze i skuteczniejsze próby wchodzenia na rynek europejski firm motoryzacyjnych z krajów BRICS, czyli grupy państw rozwijających się. Kilka lat temu chińska firma Geely Automobile przejęła szwedzkie Volvo i powoli wyprowadza je na prostą. Podobnie postąpiła indyjska Mahindra & Mahindra Limited, która kupując koreańskiego producenta aut SsangYong, uratowała go przed upadkiem i ponownie wprowadziła auta tej marki do Europy. Analogiczne ruchy możemy zaobserwować na rynku maszyn rolniczych.

DO EUROPY PRZEZ WŁOCHY

Na tegorocznej wystawie Agritechnica w Hanowerze jedną ze "wschodzących sił" starających się od kilku lat na stałe zagościć w Europie był chiński producent Lovol Heavy Industry i jego spółka córka Arbos. Założona w 1998 r. firma stała się znaczącym producentem sprzętu rolniczego i budowlanego, szerokiej gamy silników wysokoprężnych oraz pojazdów lekkich. Dzisiaj Lovol jest jednym z największych chińskich producentów maszyn rolniczych produkującym 100 tys. ciągników rocznie (a więc ponad 10-krotnie więcej, niż wynosi w Polsce roczna sprzedaż nowych ciągników) z szacowanym na 35-40-proc. udziałem w rynku Państwa Środka. Zatrudnia ponad 16 tysięcy pracowników.

Na początku Chińczycy próbowali wejść do Europy, oferując swoje ciągniki pod nazwami handlowymi różnych europejskich importerów. W Polsce była to marka Pol-Mot. Z biegiem czasu przeszli na sprzedaż pod własną nazwą, najpierw Foton, obecnie Lovol. Działania sprzedażowe okazały się jednak mało skuteczne, więc firma postanowiła swoje starania zintensyfikować i zdecydowała się na zakup zapomnianego włoskiego producenta. Lovol nabył prawa do nazw Arbos i Bubba, do tego dokupił firmy MaterMacc S.p.A. (maszyny do uprawy i siewu) oraz Goldoni S.p.A. - ciągniki specjalistyczne, o małej mocy. Wszystko to zostało poddane procesowi rebrandingu i tak narodziła się nowa stara marka Arbos, pokazana ponownie szerokiej publiczności na Agritechnice 2015. Na tegorocznych targach w Hanowerze Chińczycy pod wskrzeszoną marką pokazali m.in. duży model ciągnika Arbos 7260, maszyny uprawowe, siewniki, opryskiwacze i rozsiewacze nawozów. Wszystkie maszyny marki Arbos są produkowane i projektowane we Włoszech. Ciągniki przykładowo powstają w fabryce Goldoni w Migliarina di Carpi niedaleko Modeny. Stamtąd będą też wyjeżdżać modele nowych serii 6000 i 7000. W najbliższym czasie oferta firmy zostanie uzupełniona o kombajny zbożowe. Co ciekawe, nowe logo Arbos będzie obecne na naszym kontynencie o bok matczynego Lovol.

HINDUSKI GIGANT MA PLAN NA EUROPĘ

Drugą firmą bardzo poważnie myślącą o podbiciu rynku europejskiego jest mająca jedno z bardziej okazałych stoisk w Hanowerze wspomniana już wyżej indyjska Mahindra & Mahindra, a dokładniej jej część produkująca sprzęt rolniczy. Firma bowiem to ogromny konglomerat produkujący samochody osobowe, ciężarowe, autobusy, motocykle, maszyny rolnicze, samoloty, łodzie, sprzęt budowlany i wojskowy. Ponadto działa w branżach energetycznej, finansowej, ubezpieczeniowej, technologii informacyjnej, na rynku nieruchomości i wielu innych. Wystarczy napisać, że zatrudnia ponad 200 tys. osób w 100 krajach. Co ciekawe, jej własnością jest renomowane włoskie biuro projektowe Pininfarina. Mahindra Tractors do tej pory nie była szerzej rozpoznawalna przez rolników w Europie i mało kto wiedział, że jest to największy producent ciągników na świecie. Może dlatego, że większość traktorów dystrybuuje na rodzimym rynku - w tym roku łącznie z październikiem sprzedała globalnie 205 tys. sztuk. Niedługo może się to jednak zmienić. Hindusi, od dawna obecni na niełatwym rynku USA, postanowili podbić rynek europejski i zadebiutowali w tym roku na Agritechnice. Na początku będzie to strategia podobna do tej zastosowanej przez Chinczyków z Geely Automobile - zakupy bardziej znanych firm, chociaż wprowadzenie produktów pod nazwą Mahindra to raczej tylko kwestia czasu. We wrześniu tego roku Mahindra kupiła czwartego co do wielkości producenta ciągników w Turcji - Erkunt Traktor Sanayii A.S., a wcześniej w marcu przejęła 35 proc. udziałów fińskiego producenta kombajnów i maszyn leśnych Sampo Rosenlew - wielu rolników zapewne pamięta licencyjnego Bizona Sampo. Aktualnie Finowie, poza własną marką, produkują maszyny m.in. dla firm John Deere, Agromash i Terrion (dwie ostatnie to spółki rosyjskie). Do tego doszło styczniowe przejęcie tureckiego producenta Hisarlar Makina Sanayi, mającego w swoim szerokim portfolio m.in. maszyny uprawowe. Co ciekawe, dwie pierwsze wchłonięte przez hindusów marki są obecne na polskim rynku od dłuższego czasu. Erkunt, sprzedawany poza Turcją pod marką ArmaTrac, znajduje się w ofercie Crystal Trakor z Sieradza, a Sampo kolejne podejście do polskiego rynku realizuje od zeszłego roku z lubelską firmą Gravit. Po tych przejęciach można być pewnym, że działania sprzedażowe zostaną zintensyfikowane. Można się spodziewać, że stojąca obecnie za wyżej wymienionymi firmami potężna Mahindra nie poskąpi środków na działania marketingowe i promocję maszyn. Jest więc duża szansa, że dzięki większej rozpoznawalności i korzystniejszym warunkom zakupu oraz serwisowi sprzedaż będzie się rozkręcać z korzyścią dla całego rynku.

Na Agritechnice 2017 Hindusi oprócz wymienionych już marek ArmaTrac, Sampo i Hisarlar (maszyny uprawowe) pokazali też ciągniki pod własną marką, m.in. najnowszy i największy model skierowany na razie na rynek amerykański: ciągnik Mahindra 9125P o mocy 125 KM generowanej z 3,5-litrowego silnika własnej produkcji. Wystawili też ciągniki Mitsubishi - w 2015 r. kupili 33,33 proc. akcji Mitsubishi Agricultural Machinery (MAM), rolniczego odłamu znanej wszystkim firmy z rynku motoryzacyjnego, chociaż akurat tej marki nie należy się spodziewać w Europie. Została ona nabyta w celu umacniania pozycji w Azji. Jak poważne plany mają Hindusi, pokazała też ogłoszona w Hanowerze umowa licencyjna na sprzedaż na rynku indyjskim maszyn belgijskiego przedsiębiorstwa Dewulf Group, szczycącego się 70-letnią historią w produkcji sprzętu do uprawy i zbioru, przechowywania, sortowania i transportu ziemniaków i warzyw pod nazwami handlowymi Dewulf i Miedema.

ZAOSTRZY SIĘ KONKURENCJA?

Wpisując się w zauważalne od jakiegoś czasu trendy rynkowe, firmy Arbos (Lovol) i Mahindra zaprezentowały się na targach w Hanowerze jako gracze "full liner", a więc oferujące już nie tylko ciągniki, ale pakiet różnych maszyn rolniczych. Stosując podobne strategie przemyślanych zakupów innych firm i rozwojowych technologii, otworzyły sobie dostęp do największych rynków zbytu i posiadły pełną gamę maszyn rolniczych dostosowanych do różnych warunków panujących w poszczególnych rejonach świata. Dla nas, Europejczyków, dodatkowa alternatywa oznacza zaostrzenie konkurencji i przynajmniej w teorii korzystniejsze oferty zakupowe. Na rynku unijnym, opanowanym przez "siedmiu wspaniałych" producentów ciągników i maszyn, każda transfuzja "świeżej krwi" oznacza ożywienie nieco hermetycznego i skostniałego organizmu rynku maszyn rolniczych.

Pytanie zasadnicze brzmi jednak, czy producenci spoza Unii będą w stanie spełnić wyśrubowane europejskie normy emisji spalin i różnego rodzaju wymogów dotyczących bezpieczeństwa ruchu drogowego, bhp itp.? Czy przy rocznej globalnej produkcji rzędu 100-200 tys. sztuk ciągników zrobienie 10-20 tys. na rok traktorów spełniających wspomniane wymogi będzie dla azjatyckich koncernów opłacalne? Najbliższe miesiące i lata zapewne przyniosą odpowiedzi na te pytania. Na zakończenie warto dodać, że w kolejce czekają kolejni chętni. Wystarczy wymienić tylko takie obecne na tegorocznej Agritechnice firmy jak Branson, LS Mtron, Dong Feng, YTO czy Sonalika.

 

Artykuł ukazał się w styczniowym numerze miesięcznika "Farmer"

×