Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Rolnicy w Jasionce: Dopłaty to nie wszystko!

Autor:

Dodano:

Na Europejskim Forum Rolniczym w Jasionce o ważnych dla rolnictwa sprawach dyskutowali politycy, wysokiej rangi urzędnicy i naukowcy. Rolnikom głos w debatach oddawano na krótko, tymczasem mieli oni wiele celnych uwag, które warto odnotować…

W pierwszym dniu forum największe zainteresowanie i największe emocje wśród uczestników budziła debata dotycząca przyszłości Wspólnej Polityki Rolnej. Dyskutanci w osobach unijnego komisarza ds. rolnictwa Phila Hogana, oraz ministrów rolnictwa Polski, Francji, Czech i Węgier zastanawiali się nad skutkami, jakie dla unijnego budżetu na rolnictwo przyniesie Brexit i nad możliwościami wypełnienia tej „dziury”. Wszyscy byli zgodni, iż środków przeznaczonych na rozwój rolnictwa i obszarów wiejskich ograniczać nie należy, bo to strategiczna dziedzina europejskiej gospodarki. Rolnictwo UE musi utrzymać wysoką jakość, a jednocześnie konkurencyjność towarów. Farmerzy muszą walczyć o większą wydajność, ale też opłacalność i niższe koszty produkcji.

Reprezentanci rządów Polski, Czech i Węgier złożyli jednoznaczne deklaracje, iż kraje Grupy Wyszehradzkiej gotowe są łożyć wyższe kwoty do budżetu UE, pod warunkiem że powstałą po Brexicie lukę solidarnie wypełnią wszystkie kraje członkowskie, a kraje Starej UE zgodzą się na wyrównanie dopłat bezpośrednich. Politykom najwyraźniej się zdawało, że obecnych na sali rolników zadowolą mgliste obietnice modernizacji WPR i uproszczenia procedur, oraz stwierdzenia mówiące o konieczności rewizji stanowisk w sprawie wyrównania płatności bezpośrednich, padające tak z ust komisarza Hogana, jak i szefa francuskiego resortu rolnictwa Stephana Traverta. Gdy jednak mikrofon oddano w ręce rolników, okazało się, że wysokość dopłat to nie jedyne zmartwienie polskich gospodarzy.

- Panowie, otwórzcie oczy! Dopłaty to nie wszystko! – grzmiał spod podium dla prelegentów jeden z rolników.-Nawet jeśli Stara Unia zgodzi się na wyrównanie dopłat, to nie znaczy, że polski rolnik ma szansę dogonić farmera z Niemiec, który od kilku dekad otrzymywał większe wsparcie, inwestował w rozwój gospodarstwa i sprzedawał swoje płody po dużo wyższych cenach. Z równymi dopłatami i tak zostaniemy w ogonie Europy! Dużo bardziej niż równych dopłat potrzeba nam teraz równych praw w dostępie unijnego i światowego rynku. Po co nam nowe traktory, jeśli nie możemy sprzedać swoich płodów ani w kraju, ani za granicą? Zachód zdominował nasz handel i przetwórstwo i zalewa nasz rynek swoimi produktami. Zachodni rolnicy zarabiają, a my musimy być wdzięczni, jeśli ktoś chce kupić nasze płody chociaż po kosztach produkcji.

- Przestańcie niszczyć polski rynek i polskiego rolnika, pozwalając na niekontrolowany import zboża z Ukrainy. Pomagajcie Ukrainie jak chcecie, ale nie naszym kosztem! – apelował z kolei rolnik z Podkarpacia.

- Mówicie o opłacalności, a co z ASF? – zapytał inny gospodarz z Lubelszczyzny.-Jak mamy inwestować i rozwijać się, gdy nie znamy dnia ani godziny, gdy każą nam zlikwidować stada? Niszczy się producentów trzody, tak jak wcześniej zniszczono futerkowców. Dlaczego Unia nic nie robi, skoro ASF zagraża całej Europie? Dlaczego rząd udaje, że coś robi, ale nie potrafi powstrzymać epidemii? Czy chodzi o to, byśmy z eksporterów zmienili się w importerów żywności, bo w tym kierunku to wszystko zmierza?

Komisarz Phil Hogan stwierdził, że problem niekontrolowanego importu z Ukrainy nie był mu znany. Obiecał, że przedstawi go na unijnym forum. W sprawie ASF minister Jurgiel przyznał, że nadzieje na zwalczenie wirusa pokłada w… szczepionce, nad którą naukowcy już pracują i w ciągu 2 lat powinna powstać. Rząd tymczasem zrobił i robi wszystko, by powstrzymać postęp choroby i zniwelować jej skutki dla polskich rolników – zapewnił szef polskiego resortu. Apele o uczciwe ceny skupu płodów rolnych i dostęp do rynku pozostały właściwie bez odpowiedzi.

Ciekawe komentarze dały się również słyszeć w drugim dniu Europejskiego Forum Rolniczego w Jasionce, przy okazji debaty o innowacjach i nowoczesnych technologiach dla rolnictwa. Jednym z wątków debaty były rozważania, czy małe i średnie gospodarstwa mają racje bytu w realiach tak silnej konkurencji rynkowej i przy tak niewielkim potencjale rozwoju technologicznego i nadążania z postępem.

- Mówicie o konieczności cyfryzacji, robotyzacji, nowych technologiach, ale ta dyskusja w żaden sposób nie przystaje do rzeczywistości - podsumował dyskusję ekspertów pewien rolnik z Podkarpacia. –Rzeczywistość wygląda tak, że mam nieduże gospodarstwo z mieszaną produkcją i jakoś sobie radzę. Radziłbym sobie lepiej, gdyby w okolicy Krosna, gdzie mam gospodarstwo, działała jakakolwiek ubojnia czy przetwórnia. Takich „innowacji” nam najbardziej potrzeba. Bez dronów i robotów damy jakoś radę dalej produkować. Stwórzcie nam tylko warunki, byśmy mogli swoją produkcje sprzedać.

Pogląd ten podzielił również obecny na widowni Edward Kosmal rolnik z woj. zachodniopomorskiego i lider rolniczych protestów pod siedzibą ANR w Szczecinie, przeciwko wyprzedaży polskiej ziemi obcemu kapitałowi.

- Przestańmy tu snuć marzenia o kosmicznych technologiach, a mówmy o autentycznych problemach – powiedział związkowiec. – A największym problemem nie jest dziś dla nas brak dostępu do najnowszych technologii, a brak dostępu do własnego, wewnętrznego rynku. Problemem są zachodnie sieci handlowe i spółki zajmujące się przetwórstwem spożywczym, które zawładnęły naszym rynkiem, ale wprowadzają do obrotu głównie żywność wyprodukowaną przez farmerów na zachodzie Europy. Polski rolnik nie może sprzedać swojej produkcji za uczciwą stawkę. Tu potrzebne są zmiany i o tym na europejskim forum powinniśmy rozmawiać. Przestańcie powtarzać argumenty o wolnym rynku i zdrowej konkurencji, bo one uwłaczają inteligencji rolników.

×