Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Prognozy dla mleczarstwa na III Narodowym Dniu Fermy Mlecznej

Autor:

Dodano:

Przewidywania rozwoju sytuacji na krajowym i światowym rynku mleka stanowiły główny wątek debaty, jak odbyła się 4 września br. w ramach III Narodowego Dnia Fermy Mlecznej w Krępie pod Łowiczem (woj. łódzkie).

W konferencji poświęconej tym zagadnieniom udział wzięli: Waldemar Broś – prezes Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich, Sylwester Imiołek - właściciel gospodarstwa, w którym odbywała się impreza, Jerzy Kuzański – dyrektor Izby Rolniczej Województwa Łódzkiego, Włodzimierz Lewandowski - członek zarządu Łódzkiego Ośrodka Doradztwa Rolnego, Zbigniew Gąsior - członek zarządu Mlekoma, Józef Kolec – członek rady Powiatowej Izby Rolniczej w Łowiczu, oraz Włodzimierz Pabian – członek Łódzkiego Związku Hodowców Bydła.

Producenci i eksperci dywagowali, czego w najbliższym czasie mogą spodziewać się hodowcy bydła mlecznego i mleczarnie.

- Z moich obserwacji wynika, że sytuacja dostawców mleka powinna się poprawić i takie są oczekiwania hodowców – stwierdził Sylwester Imiołek, gospodarz tegorocznej edycji imprezy i właściciel stada liczącego niemal 900 szt. bydła.-Wpływ na rynek i stawki powinna mieć susza. Według moich przewidywań spowoduje ona, że zapotrzebowanie na surowiec wzrośnie.
Zdaniem Józefa Kolca, gospodarstw ukierunkowanych na produkcję mleka ubywa i będzie ubywać nie tylko ze względu na braki paszowe, spowodowane suszą. Młodych rolników do tej specjalizacji skutecznie zniechęcają niskie ceny mleka, nieadekwatne do ogromnych nakładów pracy i kosztów potrzebnych inwestycji.
- To coraz częstszy powód nie tylko zaniechania rozwoju, ale i likwidacji stada – powiedział Józef Kolec.-Za kilka lat może dojść do tego, że producentów mleka będzie się bezskutecznie na wsi szukać i do produkcji mleka przekonywać. Tyle, że odbudowa gospodarstw mlecznych nie jest możliwa z dnia na dzień, to wysiłek na pokolenia hodowców.

W opinii Jerzego Kuzańskiego, producenci mleka są i tak w dużo lepszej sytuacji, niż rolnicy reprezentujący inne kierunki rolniczej działalności.

- Jedyny mankament to susza i jej skutki, ale większość hodowców może bazować na zgromadzonych wcześniej zapasach paszy – uważa Kuzański.-Niedobory dotkną przede wszystkim mniejsze gospodarstwa. Dyrektor IRWŁ zaznaczył jednak, że hodowcy bydła mlecznego są najlepiej zorganizowaną grupą rolników w Polsce i właściwie jako jedyna branża mają realny wpływ na politykę podmiotów skupowych.

-Na ceny mleka rzutują dwa główne czynniki: cena tłuszczu i cena białka, a cena białka jest bardzo niska – zaznacza Zbigniew Gąsior z Mlekomy.-Produkt gotowy będzie coraz trudniej sprzedać w dobrej cenie. Remedium na spadająca opłacalność jest jednak umaszynowienie i modernizacja gospodarstw, które pociągają za sobą spadek kosztów, a wzrost wielkości produkcji.
W opinii większości ekspertów, jedynym środkiem do podniesienia opłacalności produkcji jest dziś zwiększanie skali produkcji mleka. Za tym rozwiązaniem optował również prezes Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich Waldemar Broś.

- Zwiększenie skali jest konieczne, by obniżyć koszty jednostkowe, i jest to jedyne logiczne rozwiązanie dla hodowców, którzy w znakomitej większości mają do spłaty wieloletnie zobowiązania – podkreślił Broś.

Prezes dokonał również całościowej oceny sytuacji na krajowym rynku mleka.
- Można chyba zaryzykować stwierdzenie, że pewna stabilizację – stwierdził.-Niezłe wyniki w skupie mleka notujemy od kilku lat. W maju po raz pierwszy przekroczyliśmy miliard litrów. Jeszcze bardziej zaskoczył lipiec, bo mimo suszy okazał się rekordowy z wynikiem 1mld 76 mln litrów. Za 7 miesięcy roku mamy dynamikę 3,7 proc. i trend wzrostowy. Duży wpływ na nasz rynek będą miały z pewnością Niemcy i zakupy śmietany. Ważne jest ile dajemy na rynek nadwyżki.

- Decydujący wpływ na ceny masła i mleka w proszku ma w skali globalnej Nowa Zelandia, jako największy producent światowy – powiedział prezes KZSM.-Koszty produkcji są tam o niebo niższe niż u nas, a mimo to często podawana za wzór nowozelandzka Fontera wykazała się deficytem, głównie w wyniku spadku cen odtłuszczonego mleka w proszku. Wpływ na tą sytuację mają też oczywiście zapasy proszku w UE. Nowa Zelandia odnotowała duże straty tak na rynku chińskim, jak i rynku wewnętrznym. Sądzę, że teraz straty te będzie chciała zniwelować, więc ceny pójdą nieco w górę.
-Trudno wyrokować, jaki wpływ na branżę będzie miała susza, ale póki co jeszcze go nie widać. Rolnicy bazują na zapasach kiszonki. Pytanie kiedy i jak mocno odczujemy skutki tej suszy – zauważył Broś.

Uczestnicy debaty poruszyli również temat kondycji krajowej spółdzielczości mleczarskiej. Waldemar Broś przyznał, że z problemami borykają się zarówno mniejsze mleczarnie jak i krajowi giganci. Za przykłady podał zakład w Rypinie, który musiał ogłosić upadłość, oraz OSM Łowicz, której potrzebne są poważne zmiany.

- Jeżeli w miejsce spółdzielni wejdą inne podmioty skupowe, to szybko znajdziemy się w równie beznadziejnej sytuacji, jak np. producenci owoców miękkich – podsumował Włodzimierz Pabin.

×