Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Zamiast weterynarii - organizacje społeczne?

Autor:

Dodano:

Kiedy jeden obywatel może zabrać drugiemu jego własność? Wtedy, gdy jeden z nich należy do „organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt”, a drugi jest właścicielem zwierzęcia, co do którego ten pierwszy uzna, że pozostawanie zwierzęcia „u dotychczasowego właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu lub zdrowiu”.

Jest kilka warunków zaistnienia takiej sytuacji. Po pierwsze przedstawiciel organizacji musi być „upoważniony”. Z ustawy nie wynika przy tym niestety, na czym to upoważnienie ma polegać.

Po drugie – odbierając zwierzę, ów przedstawiciel organizacji „zawiadamia o tym niezwłocznie wójta (burmistrza, prezydenta miasta), celem podjęcia decyzji w przedmiocie odebrania zwierzęcia”.

Decyzja ta podejmowana jest z urzędu i może być zaskarżona. Nie określono terminu jej wydania, poza zastrzeżeniem, że od decyzji przysługuje prawo wniesienia odwołania do samorządowego kolegium odwoławczego w terminie 3 dni od daty jej doręczenia. Samorządowe kolegium odwoławcze rozpoznaje odwołanie w terminie 7 dni.

Kosztami transportu, utrzymania i koniecznego leczenia odebranego zwierzęcia obciąża się jego dotychczasowego właściciela lub opiekuna.

Odebrane zwierzę podlega zwrotowi, jeżeli sąd nie orzeknie przepadku zwierzęcia, a także, jeżeli postępowanie karne w tej sprawie zostanie umorzone – przewidują przepisy, ale nie przewidują już nic na temat dochodzenia kosztów tego zwrotu i innych kosztów będących następstwem tego „odebrania”.

To stan obecny – a zapowiadana jest nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt, mająca przyczynić się do lepszej ochrony zwierząt futerkowych. Czy rozszerzy uprawnienia „organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt”, czy może poprawi błędy istniejące w obecnym uregulowaniu?

Warto przypomnieć w tym kontekście odpowiedź na interpelację poselską, jakiej udzielił wiceminister Jacek Bogucki 9 sierpnia 2017 r.

Jak stwierdził, obecne brzmienie art.  7 ust. 3 ustawy o ochronie zwierząt pomija tryb i sposób upoważniania przedstawiciela organizacji  społecznej do odbierania zwierzęcia i możliwość ta jest nadmiernie wykorzystywana przez organizacje społeczne, chociaż miała  dotyczyć tylko wyjątkowych sytuacji.

Upłynął ponad rok od tego stwierdzenia wadliwości przepisów.

Czy zapis ten został zmieniony?  Kto, z jakim wykształceniem, na jakiej podstawie może obecnie odbierać  zwierzęta właścicielom? Ile przypadków odbierania zwierząt  na tej podstawie jest notowanych? Ile decyzji dotyczących odbioru  zostaje uchylonych? Po co organizacje wykorzystują i nadużywają tę  możliwość? – zapytaliśmy w MRiRW. I jak się okazuje – pomimo świadomości istnienia tych błędów w przepisach - wciąż jest tak, jak było.

MRiRW poinformowało, że „nadal obowiązuje art. 7 ust. 3 ustawy z dnia  21 sierpnia 1997r. o ochronie zwierząt (Dz. U. z 2017r., poz. 1840 z późn. zm.) umożliwiający upoważnionemu przedstawicielowi  organizacji społecznej statutowo zajmującej się ochroną zwierząt, w przypadkach niecierpiących zwłoki, odebranie właścicielowi zwierzęcia w trybie określonym w tym przepisie, pomimo pominięcia kwestii dotyczącej upoważniania osoby działającej na podstawie tego przepisu.

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi nie dysponuje szczegółowymi danym dotyczącymi liczby wydanych decyzji, odebranych zwierząt, uchylonych decyzji oraz postępowań sądowych w takich sprawach. Informacji na ten temat mogą udzielić organy wydające decyzje oraz wydające i wykonujące wyroki w takich sprawach”.

Brak tych danych w ministerstwie to nic innego, jak pozostawienie organizacji podlegających nadzorowi Ministerstwa Rolnictwa – delikatnie mówiąc - samych sobie.

Wiceminister stwierdził też w swojej odpowiedzi na interpelację, że:

- zwierzęta nie są oddawane, nawet jeśli decyzje są uchylane

- zwierzęta są bezprawnie przekazywane organizacjom, które je odbierają

- są 4 postępowanie sądowe przeciwko fundacjom, które naruszyły prawo.

Zapytaliśmy, jak to możliwe, że zwierzęta nie są zwracane? Co może zrobić właściciel bezprawnie odebranego i nie  zwróconego zwierzęcia? Ile takich spraw się notuje? Czy właściciele  dostają odszkodowania w takiej sytuacji? Czy organizacje działające  bezprawnie płacą z mocy ustawy za swoje działania (tak jak właściciele,  którym odbiera się zwierzęta, są z mocy ustawy obciążani kosztami transportu,  utrzymania i koniecznego leczenia zwierzęcia), czy też trzeba wytaczać  im sprawy sądowe?

Jak częste są przypadki bezprawnego przekazywania zwierząt organizacjom? Ile zarabiają te organizacje na podobnym  przejmowaniu zwierząt? Jakie postępowania przeciwko fundacjom były wytoczone i jak się zakończyły? Pomimo tych ważnych pytań odpowiedź Ministerstwa Rolnictwa jest nader ogólna.

„Postępowania sądowe, prowadzone przez Ministerstwo przeciwko 5 organizacjom, których statutowym celem jest ochrona zwierząt, wynikały z nadzoru Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi określonego w przepisach ustawy z dnia 6 kwietnia 1984 r. o fundacjach (Dz. U. z 2016 r. poz. 40 j. t.).

W 2 przypadkach postępowanie sądowe toczy się nadal, jedno postępowanie zostało zakończone wyznaczeniem zarządcy przymusowego, w kolejnym sąd oddalił wniosek Ministra, a w ostatnim przypadku wniosek został wycofany.

Obecnie ponad 450 organizacji, których statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, znajduje się pod nadzorem Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Większość spośród nich posiada status organizacji pożytku publicznego, mających prawo zbierania odpisów 1% z podatku PIT” – tylko tyle ma do powiedzenia na ten temat MRiRW.

A wydawało się, że ministerstwo zmierza do zmiany przepisów w racjonalnym kierunku. Wiceminister zapowiedział bowiem zmiany w przepisach, m.in. wyznaczenie 24  godzin do wydania decyzji o odebraniu zwierzęcia. Czy przepis ten został  wprowadzony w życie? – pytaliśmy w ministerstwie po ponad roku od tych zapewnień. MRiRW w ogóle nie odpowiedziało na takie pytanie, ale z przepisów wiadomo, że tak się dotychczas nie stało.

Wiceminister nie uznał za celowe odebrania organizacjom prawa do  zabierania zwierząt. Czy jednak przepis taki rzeczywiście jest potrzebny? Czy  prawa do odbierania zwierząt nie mają wszyscy obywatele - w sytuacji,  gdy zdrowie lub życie zwierzęcia jest zagrożone? Czym różni się w tym  względzie możliwość działania osoby należącej do organizacji, skoro nie  są nawet określone zasady działania takiej osoby i nie podano, na czym  ma polegać "upoważnienie" przedstawiciela organizacji? Dlaczego  ustawa daje możliwość zabierania własności innej osoby przedstawicielowi  organizacji społecznej? Dlaczego działalność tego typu jest poza  kontrolą? Wiceminister wskazał też na trudności inspekcji weterynaryjnej i uznał  organizacje społeczne za pomocników weterynarii. Czy rzeczywiście tak  łatwo zastąpić w tym zakresie weterynarię? Czy zostaną znowelizowane przepisy tego dotyczące? Jak rolę organizacji  społecznych widzi ministerstwo przy okazji zapowiadanej nowelizacji  ustawy, mającej przyczynić się do ochrony zwierząt futerkowych?

Na te pytania też nie ma odpowiedzi, jest tylko zapewnienie: „Ministerstwo nadal prowadzi prace koncepcyjne oraz analizuje potencjalne skutki społeczne i gospodarcze ewentualnego zwiększenia kompetencji organizacji społecznych, których statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, w zakresie wykonywania kontroli na fermach zwierząt futerkowych”.

Cóż, problem jest ważny i wymaga analizy, ale wydawało się, że tym bardziej stwierdzone już nieprawidłowości w przepisach  powinny być szybko usunięte – a tak się nie dzieje. Z korzyścią dla zwierząt i ludzi? Z pewnością nie wszystkich.

Warto przeanalizować raz jeszcze odpowiedź wiceministra na interpelację (w załączniku), a także „potencjalne skutki społeczne i gospodarcze” ewentualnego... zmniejszenia kompetencji organizacji społecznych.

×