Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Burak cukrowy – trudności w ochronie plantacji

Autor:

Dodano:

Obserwowane zmiany klimatu spowodowały, że nabierają znaczenia nowe szkodniki i choroby. Sytuacja jest tym bardziej poważna, że na celowniku UE są kolejne substancje czynne, które wkrótce mogą zostać wycofane z użycia.

Nowe wyzwania w uprawie buraka cukrowego dotyczą nie tylko zawirowań wokół przemysłu cukrowniczego w UE i nowych zasad, które od ponad roku funkcjonują na rynku. To także realne problemy na polu, które w kontekście zmieniającego się klimatu i wycofywania co rusz nowych substancji czynnych nabierają coraz większej rangi. O tych problemach dyskutowano także na Konferencji „Burak – Cukier – Perspektywy” zorganizowanej przez Krajowy Związek Plantatorów Buraka Cukrowego 22 listopada w Poznaniu.

>>> Czytaj także: Rok po zniesieniu kwotowania produkcji cukru – słodko nie jest i nie będzie

Na celowniku ważne substancje czynne

Unia ma najbardziej restrykcyjne podejście wobec substancji czynnych na świecie. Obecnie następuje ponowna ocena substancji czynnych dostępnych w UE. W okresie styczeń-październik 2018 w buraku cukrowym wycofano: tiuram i propikonazol. Na szczęście wywalczono derogację dla substancji neonikotynoidowych, które używano w zaprawach. Niestety zaproponowane do wycofania są: fenmedifam oraz desmedifam (susbtancje czynne wielu ważnych herbicydów buraczanych). Jednak zakaz ich nie będzie dotyczyć sezonu 2019, ale wkrótce może stać się to faktem- przedstawiał niezbyt optymistyczną wersję Marcin Mucha z Polskiego Stowarzyszenia Ochrony Roślin.

Szarek komośnik zniszczył 2 tys. ha buraka

W ostatnich trzech latach nowym, poważnym zagrożeniem dla plantacji buraka cukrowego okazał się szarek komośnik. Kilka lat temu pojawił w południowo wschodnich regionach kraju. Obecnie prze na północ i występuje na coraz większym obszarze. W ubiegłym roku poważne szkody notowaliśmy w regionie plantacyjnym Werbkowice, w tym roku były to już nie tylko Werbkowice ale także Krasnystaw – ocenił sytuację profesor Jacek Piszczek, z IOR-PIB.
-Notujemy poważne problemy w jego zwalczaniu. W tym roku zdarzało się by plantatorzy pryskali na tego szkodnika 6 razy, by uchronić plantacje przed jego żerowaniem. Niestety zabiegi były wykonywane z różnym skutkiem, bo ochrona przed nim jest bardzo trudna. Szkodnik żeruję w nocy, a w dzień chowa się w zakamarkach glebowych. Szacujemy, że w tym roku „straciliśmy” około 2 tys. ha. W Austrii z kolei szkodnik zjadł prawie 11 tys. ha. Zagrożenie to należy zatem traktować jako bardzo poważne –kontynuował naukowiec.

Więcej mszyc, nicieni i przędziorków

Zdaniem profesora Piszczka, to nie jedyne problemy. Im cieplej, tym będzie więcej mszyc i nicieni. W upalne lata problemem już nie tylko Kujaw są przędziorki, które także trudno zwalczyć. Bytują one na spodniej stronie liści i przez to stają się trudno dostępne dla działania użytych substancji czynnych.

Trudny w zwalczaniu chwościk

Znaczenia także nabiera znany wszystkim chwościk. Pojawia się coraz wcześniej i lokalnie potrafi spustoszyć plantacje. Co jednak najważniejsze, u chwościka bardzo szybko postępuje zjawisko odporności i tym samym ochrona staje się mało skuteczna. Grzyb całkowicie uodpornił się na działanie tiofanatu metylu na całym obszarze uprawy buraka w Polsce. Także z roku na rok narasta odporność na triazole, a także potwierdzono już pojawienie się odporności na strobiluryny.
- Jeżeli UE się uprze i wycofa triazole, przy nieskutecznych benzimidazolach (tiofanat metylu) i słabnącej skuteczność strobiluryn (rosnąca odporność oraz krótsze działanie substancji systemicznych w czasie upałów) będziemy mieć nie mały problem ze zwalczaniem tej choroby – oceniał profesor.

×