Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Nie zapomnij zbadać mięsa na obecność włośnia

Autor: Bartosz Wojtaszczyk

Dodano: 29-11-2018 11:49

Skutecznym, a zarazem jedynym sposobem walki z włośnicą jest poubojowe badanie mięsa. Prezentujemy najważniejsze informacje dotyczące tego zagadnienia.

Wchodzimy w sezon w którym rolnicy szczególnie często dokonują uboju zwierząt na własny użytek. Niedawno obszernie rozpisywaliśmy się o tym, w jaki sposób należy go przeprowadzić, by nie narażać się na bolesne kary:

>>>>> Czytaj więcej: Ubój na własny użytek w strefach ASF i poza nimi

W ferworze pracy nie możemy zapomnieć o jeszcze jednej, najistotniejszej chyba rzeczy: o poddaniu badanego mięsa na obecność włośnia krętego, odpowiedzialnego za wystąpienie bardzo groźnej choroby ludzi – włośnicy.

Włośnica należy do dość rzadkich chorób. Według danych Głównego Inspektoratu Sanitarnego, w 2017 roku na obszarze kraju potwierdzono u ludzi 10 zachorowań. Warto nadmienić jednak, że w na przestrzeni lat da się zaobserwować okresy o cyklicznym wzroście liczby przypadków choroby. Z prawdziwą epidemią włośnicy mieliśmy do czynienia w latach 2005 – 2007, kiedy to w kraju wystąpiło ponad 400 przypadków choroby. Jej apogeum przypadło na rok 2007, kiedy to potwierdzono w naszym kraju blisko 300 przypadków włośnicy. Nasilenie występowania choroby, choć na znacznie mniejszą skalę notowano także w latach 2014 - 2015, kiedy to rocznie notowano 25 – 30 przypadków włośnicy u ludzi. Nawet jednak biorąc pod uwagę relatywnie niską częstotliwość występowania tej jednostki chorobowej, nie wolno jej lekceważyć. Jest ona bowiem nieuleczalna, a niekiedy także śmiertelna.

Ochrona przed włośnicą jest w rzeczywistości bardzo prosta. Wystarczy, aby mięso przeznaczane do konsumpcji przez człowieka było poddane badaniu na obecność pasożyta. W przypadku zakładów ubojowych jest to standardowa procedura – tkanki każdego zabitego zwierzęcia zostają poddane analizie. Do przypadków włośnicy u ludzi dochodzi głównie na skutek konsumpcji nieprzebadanej wieprzowiny pochodzącej z uboju na własny użytek, lub też niebadanego mięsa dzików. Obowiązek badania mięsa pod kątem obecności włośnia dotyczy również koniny, a także mięsa pochodzącego z nutrii.

Badań dokonują lekarze wyznaczeni przez Powiatowego Lekarza Weterynarii. Koszt analizy nie jest wysoki, zazwyczaj mieści się w przedziale 10 – 20 złotych, choć w niektórych regionach kraju może być on wyższy. W przypadku trzody chlewnej do badania dostarczyć należy kilka fragmentów z obu filarów mięśni przepony, których wielkość zbliżona jest do wielkości orzecha laskowego. Masa próbki nie może myć mniejsza niż 50g. Próbki należy dostarczyć nie później niż 24 godziny po uboju zwierzęcia, najlepiej zaś tuż po jego dokonaniu.

W przypadku dzików, pobrać należy sześć próbek wielkości orzecha laskowego: po jednej z każdego filaru przepony, a także z mięśni żuchwowych, mięśni przedramienia, mięśni międzyżebrowych i mięśni języka. Łączna masa próbki nie powinna być niższa niż 100 g. Próbki należy oddać do analizy najpóźniej 48 godzin po odstrzale zwierzęcia.

Ryzyko wystąpienia włośnicy u świń zmniejsza ograniczenie możliwości kontaktu zwierząt ze szczurami i innymi gryzoniami. To są bowiem podstawowym wektorem pasożyta. Dbajmy zatem o cykliczną deratyzację chlewni i jej otoczenia.

×