Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Dramatyczne spadki cen bydła – kto na tym zyska?

Autor: Łukasz Chmielewski

Dodano: 06-02-2019 08:01

Jedno jest pewne, na aferze mięsnej najwięcej stracą producenci bydła mięsnego, stanowiący pierwsze ogniwo łańcucha handlowego, a kto na tym skorzysta?

Incydent związany z nielegalnym ubojem bydła w zakładzie w Kalinowie nie pozostał bez echa. Sytuacja ta wywołała falę dramatycznych spadków cen bydła w skupie. Niektóre zakłady na początku tygodnia jeszcze wstrzymywały się z dokonywaniem zakupów, czekając na rozwój wydarzeń. Inne zaś skorygowały już cenniki, zapowiadając, że na tym może się nie skończyć.

W efekcie największe spadki cen odnotowano w przypadku buhaja i krowy, za które niektóre zakłady płacą nawet o 1 zł mniej za kilogram WBC w porównaniu ze stawkami sprzed wybuchu afery. Obecnie maksymalne do uzyskania stawki za buhaje w rozliczeniu poubojowym wynoszą 12,80 zł/kg w klasie R oraz 12,40 zł w klasie O. Ceny za sztuki sprzedawane w wadze żywej w zakładach, które postanowiły obniżyć stawki, spadły najczęściej o ok. 0,5 zł/kg.

Przeciętna cena krów sprzedawanych w rozliczeniu na WBC wynosi ok. 10,30 zł/kg oraz ok. 4,8 zł za kilogram żywej wagi. Najmniej dotkliwe spadki obejmują jałówki, których ceny w rozliczeniu poubojowym spadły o ok. 0,2 zł/ kg WBC. W przypadku żywca nie widać jeszcze wyraźnych obniżek.

Dalsze zmiany cen zależą od rozwoju wypadków zarówno w Polsce, jak i reakcji krajów importujących polską wołowinę. Z pewnością stwarza to importerom dodatkową furtkę do zaniżania cen sprowadzanej wołowiny, która i tak już była kilkanaście procent niższa od średniej unijnej. Zyskają więc zapewne ci, którzy nadal będą importować polską wołowinę, ale już po niższych cenach, jak również podmioty które konkurują z Polską o rynki zagraniczne.

Takie zdarzenia wykorzystują również kraje, które często na drodze nieuczciwych praktyk, np. zaostrzając ograniczenia importowe, czy prowadząc negatywne kampanie marketingowe, chcą ochronić rynek wewnętrzny przed importem żywności. Przykładem mogą tu być działania podejmowane w Czechach, czy na Słowacji, gdzie władze nawołują do wystrzegania się polskiej wołowiny oraz mobilizują rolników do zwiększenia produkcji krajowej.

Z terenu napływają również sygnały od zaniepokojonych sytuacją producentów, którzy zauważają podejrzany zbieg okoliczności wybuchu afery z kampanią promującą amerykańską wołowinę w Unii Europejskiej. Zastanawia również fakt, że podobne incydenty odnotowane w ub. roku w Niemczech, a wcześniej we Francji nie wywołały takiej burzy jak incydent mający miejsce w Polsce.

Zdaniem ministra rolnictwa Krzysztofa Ardanowskiego: „Ta sprawa została wyolbrzymiona do niewyobrażalnych rozmiarów”. Tym bardziej, że według komunikatu opublikowanego przez resort rolnictwa w zbadanym mięsie "Nie stwierdzono zagrożeń biologicznych".

Według szefa resortu rolnictwa, Polska jest jednym z głównych graczy na światowych rynkach żywności, a podkreślanie patologii może zaszkodzić temu wizerunkowi. Przy eksporcie wołowiny na poziomie ok. 450 tys. ton rocznie, ilość mięsa pochodząca z nielegalnego procederu stanowi jedynie ułamek procenta krajowej produkcji.

×