Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Poseł pyta unijnych komisarzy o wieprzowinę z Barbadosu

Autor:

Dodano:

Pomyłka belgijskich służb weterynaryjnych, dotycząca pochodzenia mięsa wieprzowego skażonego środkiem do odrobaczania, budzi zaskoczenie i niedowierzanie nie tylko polskich rolników. Sprawę postanowił wyjaśnić również nasz parlamentarzysta.

Poseł Grzegorz Lorek, poseł PiS z regionu łódzkiego wystosował pismo do unijnych komisarzy ds. rolnictwa - Phila Hogana, oraz ds. bezpieczeństwa żywności - Vytenisa Andrukaitisa, w którym domaga się rzetelnego wyjaśnienia sprawy tzw. wieprzowiny z Barbadosu.

Jak pisaliśmy na farmer.pl, belgijskie służby wykryły skażoną lewamizolem wieprzowinę podczas wyrywkowej kontroli mięsa w marketach. W komunikacie zamieszczonym w RASFF, czyli unijnym systemie ostrzegania przed niebezpieczną żywnością podano, że mięso pochodziło od świń z Barbadosu, a zostało sprowadzone przez belgijskiego importera. Wieprzowina z tej samej partii trafić miała za pośrednictwem belgijskiej firmy również do innych krajów UE, w tym do trzech zakładów w Polsce – dwóch w woj. łódzkim i jednego w kujawsko-pomorskim. Sprawa była o tyle bulwersująca, że Barbadosu nie ma na liście krajów, z których import świń czy mięsa na obszar UE jest dopuszczany.

Przed dwoma dniami od Głównego Lekarza Weterynarii otrzymaliśmy wyjaśnienia dotyczące tej sprawy. Wynika z nich, że belgijskie służby omyłkowo podały Barbados jako kraj pochodzenia trzody chlewnej, z której pochodziło skażone lewamizolem mięso. Błąd ten szybko naprawiły i w kolejnym komunikacie w RASFF skorygowały, że wieprzowina była… belgijskiego pochodzenia. Tym samym znika kwestia ewentualnego nielegalnego importu zwierząt czy mięsa na obszar UE i spowodowania zagrożenia dla zdrowia konsumentów w innych krajach członkowskich.

Jakby jednak na tą sprawę nie spojrzeć, pomyłki belgijskich inspektorów trudno nie nazwać kuriozalną. Trudno się też teraz dziwić powątpiewaniu polskich producentów trzody, którzy wiarygodność oficjalnych informacji podważają. No bo, gdzie Rzym, gdzie Krym, a gdzie Barbados – chciałoby się po prostu spytać.

- Pochodzę z powiatu piotrkowskiego, który z produkcji trzody słynie i siłą rzeczy musiałem poznać problemy tej branży. Nie tak dawno rolnicy z mojego powiatu protestowali przeciwko nadmiernemu i niekontrolowanemu importowi wieprzowiny przez polskie zakłady przetwórcze i kwestionowali jakość sprowadzanego do Polski mięsa. Jak wiemy, skażone mięso trafiło właśnie do dwóch zakładów w regionie łódzkim – mówi poseł Grzegorz Lorek.-Dlatego czuję się w obowiązku, by sprawę wieprzowiny z Barbadosu wyjaśnić.

A oto treść pisma, jakie poseł z Piotrkowa Trybunalskiego przesłał do unijnych komisarzy:


Panowie Komisarze,
W Polsce 22 lutego, w przestrzeni medialnej, pojawiła się informacja, że RASFF unijny system ostrzegania przed niebezpieczną żywnością podał komunikat o skażonej wieprzowinie sprowadzonej na obszar UE z Barbadosu. Tymczasem w dniu 20.02.2019 r. punkt kontaktowy RASFF z Belgii zgłosił powiadomienie informacyjne nr 2019.0656 w sprawie stwierdzenia przekroczenia najwyższego dopuszczalnego stężenia pozostałości lewamizolu (85,8 ± 15,8 µg/kg ) w tuszach wieprzowych, natomiast brak jest informacji o miejscu pochodzenia świń. Rodzą się wątpliwości, czy belgijska firma wprowadziła celowo w błąd, gdyż Barbados nie znajduje się na liście państw trzecich, z których dopuszczalny jest przywóz żywych świń oraz mięsa wieprzowego do krajów członkowskich Unii Europejskiej, czy też jest to istotnie mięso z Belgii.
Komunikat RASFF wygenerowany przez władze belgijskie wskazuje Belgię jako miejsce pochodzenia świń oraz mięsa, w którym wykryto obecność leku przeciwpasożytniczego.
Uzyskano informację, że omyłkowo w pierwotnym powiadomieniu RASFF służby belgijskie podały Barbados jako kraj pochodzenia trzody chlewnej. Informację tę skorygowano w powiadomieniu 2019.0656-fup1 wskazując Belgię jako miejsce pochodzenia zwierząt. Ponadto to belgijski producent zakwestionowanego mięsa wieprzowego, poinformował swoich odbiorców o konieczności wycofania produktu z obrotu i od ewentualnych konsumentów.

Panowie Komisarze, na pewno firmą sprzedającą przedmiotowe świnie jest podmiot z Belgii, jednakże ze względu na zagrożenie jakie partia mięsa niesie dla konsumentów, prosimy o potwierdzenie tej informacji, że nie była ona pośrednikiem mięsa sprowadzonego z Barbadosu?
Pragniemy przypomnieć, że zgodnie z przepisami UE ubój zwierząt jest dokonywany pod nadzorem weterynaryjnym, a higiena podczas produkcji mięsa powinna spełnić wymogi regulacji prawnych. Kontrolom powinien podlegać stan zwierząt, warunki transportu i znakowanie. Inspekcja ma też przeprowadzać badania na obecność salmonelli.
Obecnie nie mamy pewności, czy mięso trafiło na obszar Unii, a jak wiemy z komunikatu systemu wczesnego ostrzegania o niebezpiecznej żywności i paszach (RASFF - Rapid Alert System for Food and Feed), nie spełniało ww. przepisów.
Mając na uwadze zdrowie obywateli Unii należy tę sprawę wyjaśnić, dlatego prosimy o udzielnie odpowiedzi na następujące pytania:

1. Kto rzeczywiście był producentem tego mięsa?
2. Czy Komisja Europejska regularnie przeprowadza kontrole jakości
żywności mięsa sprowadzanego w obszar wspólnoty?
3. Czy firma z Belgii została poddana odpowiedniej kontroli ze względu na
fakt skażenia mięsa?”

×