Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Kołodziejczak wysłuchał zarzutów prokuratorskich

Autor:

Dodano:

Dzisiaj w Warszawie, pod Komendą Stołeczną Komendą Policji III  pikietują rolnicy. Przyjechali, by wesprzeć Michała Kołodziejczaka, lidera AGROunii, któremu dzisiaj, po ostatnio zorganizowanym proteście w stolicy, na Placu Artura Zawiszy, przedstawiono zarzuty prokuratorskie. Jak powiedział do zgromadzonych Kołodziejczak – jeszcze kilka dni temu nie spodziewałem się, że zobaczę tutaj ludzi z różnych stron Polski.

O godzinie 11, na komendzie policji w Warszawie Michał Kołodziejczak wysłuchał zarzutów prokuratorskich. Jest to efekt ostatniego protestu przeprowadzonego przez AGROunię w centrum Warszawy, gdy na Placu Zawiszy rolnicy, w godzinach porannego szczytu wysypali na jezdnię jabłka, podpalili opony, rozłożyli świńskie łby, a na torach tramwajowych położyli martwą świnię.

Cała manifestacja trwała ok. godziny, a straty oszacowane przez miasto wyceniono na ok. 190 tys. zł, były związane m.in. z uszkodzeniem jezdni, czy reorganizacją ruchu drogowego. Sam protest nie był wcześniej zgłoszony, dlatego od początku rozważano obciążenie kosztami protestujących rolników.

Dzisiaj pod komendą Stołeczną Policji III pikietują rolnicy, zrzeszeni w AGROunii. Przybyli do Warszawy, by wesprzeć Kołodziejczaka i pokazać, że popierają prowadzone przez organizację działania.

Jak mówił dzisiaj, do zgromadzonych Michał Kołodziejczak - Oni nie zdają sobie sprawy, że nasza siła pomysłowość, nasz cel będzie wyższy i silniejszy. Dzisiejsza sytuacja pokazuje, że to my jesteśmy potrzebni. Podejmujemy trudne i niepopularne decyzje. Niestety politycy, których wybraliśmy i zaufaliśmy nie potrafią postawić się w naszej sytuacji. Korporacja i biznes jest silniejszy, a polityka w Polsce jest na poziomie dna i upadku moralnego i głęboko ludzkiego.

Jednocześnie podkreślił, że działania AGROunii spotykają się coraz częściej ze zrozumieniem społeczeństwa. Nawiązał też do ostatnich akcji rozdawania jabłek mieszkańcom miast, w tym Warszawy, Lublina i Poznania. - U nas, w Polsce gminnej, powiatowej jesteśmy rozumieni. Te schody zaczynają się w Warszawie, która oderwała się od polskiej rzeczywistości. Pamiętacie jak rozdawaliśmy jabłka i jak wiele osób podchodziło i mówiło, że nas rozumie, jak wiele par oczu udało się otworzyć.

Lider AGROunii odniósł się również do opinii, które były kierowane przez państwowe władze w stronę protestujących rolników. - Nazywanie polskich rolników, którzy stają w obronie polskiej ziemi – chuliganami, bandytami jest wysoko nieodpowiednie i nienormalne, i za takie rzeczy będziemy rozliczać wszystkich.

Kontynuował dalej - gdy tutaj przyjeżdżałem, jeszcze kilka dni temu, nie spodziewałem się, że zobaczę tutaj ludzi spod wschodniej i zachodniej granicy Polski. Ludzi znad morza i ludzi z gór. A tutaj dzisiaj jest cała śmietanka polskości i zrobiliście to sami. A ile razy słyszeliśmy, że za Kołodziejczakiem ktoś stoi. Kto stoi za tym wszystkim? Normalność, moralność i nasze polskie obowiązki, że to my, którzy dzisiaj stoimy. Dzisiaj trzeba mówić, że jesteśmy ostatnim bastionem polskości. Potrafimy zainwestować własny czas, pieniądze, własne zdrowie, bo ten kraj kochamy.

Na koniec odniósł się do ostatnich przesłuchań na komendzie - ostatnie zachowanie na komendzie nie było normalne, miało na celu wykorzystać naszą nieznajomość prawa i naszą niewiedzę. Czekamy i pokazujemy, że żaden z nas nie zostanie bez naszej wspólnej obecności, pozostaniemy tak długo jak każdy z nas będzie musiał tu być.

Aktualizacja: Po wyjściu z komendy policji, obrońca Michała Kołodziejczaka, mecenas Tomasz Gabryelczyk, odniósł się do przedstawionych zarzutów. Poniżej komentarz adwokata:

"W dniu dzisiejszym panu Michałowi Kołodziejczakowi zostały postawione zarzuty, związane z wydarzeniami na placu Zawiszy, 13 marca tego roku. Organy ścigania zarzucają podżeganie do niszczenia mienia oraz udział w zbiegowisku czynnym. To wszystko w ocenie organów ścigania są występki o charakterze chuligańskim. Michał Kołodziejczak nie zgadza się z tymi zarzutami i nie przyznał się do stawianych mu zarzutów. Zażądaliśmy sporządzenia uzasadnienia zarzutów na piśmie, wtedy będziemy mogli, w stopniu szerszym, zapoznać się ze stawianymi zarzutami. Na ten moment jesteśmy na takim, a nie innym etapie postępowania, że ani podejrzany, ani ja jako jego obrońca nie mamy możliwości zapoznania się z całokształtem materiału dowodowego, który na ten moment został zgromadzony.

To co już można powiedzieć, z pełną odpowiedzialnością za słowa, zachodzi szereg nieprawidłowości co do prawidłowości postępowania organów ścigania w gromadzeniu materiału dowodowego. Wątpliwe jest chociażby ujawnienie wizerunków, osób które były uczestnikami tych wydarzeń. Za te przestępstwa, określone w kodeksie karnym, grozi w ujęciu kodeksowym również kara pozbawienia wolności.

Jednym z elementów zarzutów jest podżeganie do niszczenia mienia. To mienie zostało na ten moment sklasyfikowane przez prokuraturę jako zniszczenie nawierzchni bitumicznej i te straty sięgają 30-kilku tys. zł oraz uszkodzenia sygnalizatora świetlnego, który według nowego kosztorysu jest wyceniony na ok. 16 tys. zł.

Zostały przedstawione suche zarzuty. Nie mieliśmy możliwości zapoznania się z materiałem dowodowym przedstawionym w sprawie. Tak naprawdę zostały nam przedstawione dwa zdania, które stanowią zarzut przeciwko panu Michałowi i z tym musieliśmy w dniu dzisiejszym zostać. Dlatego też na ten moment nie odnosiliśmy się do stawianych zarzutów. W momencie, kiedy będziemy mogli zapoznać się z większą ilością materiału dowodowego, to wtedy się do tego odniesiemy. A póki co, zostawiamy organy ścigania, z ich ustawowym obowiązkiem wykazania udowodnienia winy osobie, którą podejrzewają."

 

×