Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Niosą krzyż do prezesa

Autor:

Dodano:

Kilku rolników wybrało się do Warszawy, niosąc krzyż - na Nowogrodzką.

Zostało im ok 11 km. Wyszli po Mszy Św. w czwartek po 9 rano z Puław – z perspektywą drogi 124 km. Niosą krzyż rotacyjnie, najpierw było ich sześciu, na setnym kilometrze ubyło jednak trzech. Najpierw krzyż nieśli po dwóch – zmiana była co 10 km. Potem zostało trzech – i trzeba było nieść pojedynczo. Symbol? Nie wiadomo, ale krzyża nie rzucili. Niosą. Zmiana co 7 km.

Dlaczego taka forma protestu?

- To nie jest forma protestu – w głosie Grzegorza wyczuwam zdziwienie i oburzenie. A co to jest wobec tego? Modlitwa? To dlaczego niesiona na Nowogrodzką do prezesa PiS, a nie do Matki Boskiej Częstochowskiej?

– To intencja, modlitwa, zawierzenie Panu Bogu tych problemów, które dotknęły polskiego rolnika. Mamy intencje w  postaci „Piątki rolnika” spisane.

Na pierwszym miejscu – zaniechanie karania rolników, którzy protestowali. Czy wobec tego niosący krzyż brali udział w proteście?

- Nie, ale brali inni rolnicy – słyszę w odpowiedzi. – I teraz są ścigani i karani, a walczyli w naszym imieniu. Nawet dziś jest sprawa w sądzie… nie wiem, gdzieś koło Parczewa, zablokowali ubój zdrowych świń i teraz mają sprawę w sądzie. Podobnie ci protestujący na Rondzie Zawiszy w Warszawie.

I chociaż postulaty niosących krzyż są zbieżne częściowo z tym, co mówi AGROunia, zaprzeczają oni, jakoby mieli z nią formalny związek. AGROunia walczyła w słusznej sprawie.

- Nie chodzi o to żeby skłócać środowiska rolnicze, mamy jeden cel obrony polskiej wsi. Teraz chcieliśmy zawierzyć te problemy siłom wyższym. Pokonujemy ponad 120 km w męce, w trudzie, w nocy. Teraz jest naprawdę ciężko. Nogi odmawiają posłuszeństwa, ledwo chodzę.

A czy warto było akurat w tym roku brać na siebie krzyż i nieść go do prezesa PiS?

- Gospodaruję od 14 lat, ale wcześniej nie widziałem pewnych rzeczy, które nas zaczynają otaczać. Doskwiera nam brak możliwości zbytu naszych produktów. To nie jest nowa sytuacja. Najgorzej zaczęło się dziać od czasu embarga rosyjskiego.

Zatem problem nie jest nowy, zaczął się jeszcze za poprzedniego rządu.

- Nieważne, kto rozlał mleko. Ważne kto weźmie ściereczkę, klęknie i to mleko wytrze – słyszę w odpowiedzi. – Chcemy doprowadzić wydarzenie do końca i prawdopodobnie – jak nam Bozia pozwoli – dojdziemy. I prawdopodobnie w przyszłym roku, niezależnie, czy będzie to ten obóz, czy inny, też się wybierzemy, spróbujemy zrobić takie Drogi Krzyżowe rolników w okresie Wielkiego Postu, żeby zawierzyć nasze problemy rolników siłom wyższym. Nikomu nie dokuczamy, grzecznie idziemy na boku drogi, prowadząc rozważania. Mamy kolejne stacje przy krzyżach. Jaka tu polityka? Żeby to ktoś startował gdzieś i mu zależało… Chcemy godnie żyć, godnie pracować, żeby nas nie zmuszano do takiego maratonu, w jaki nas dziś wpędzono.

„Piątka rolnika” była wcześniej, zanim jeszcze pojawiła się „Piątka Kaczyńskiego”.

O godz. 11 grupa ma dotrzeć na Nowogrodzką. A czy spodziewa się spotkania z prezesem Kaczyńskim?

- Szczerze mówiąc, to jest dla nas drugorzędna sprawa, czy będzie prezes, czy go nie będzie. Pismo było wysłane, zaprosiliśmy prezesa do udziału w stacji XIV. Nikt się z nami nie skontaktował. Może prezes ma ważniejsze sprawy, niż wydarzenie rolników, którzy chcieli zawierzyć swoje intencje Panu Bogu. Dla nas ważne jest, że pokonaliśmy ten trud. Udało się nam wygrać z naszymi bolączkami i problemami na drodze. Zawierzyliśmy Panu Bogu naszych pięć intencji, które – jak wierzymy – przyczynią się do uratowania polskiego rolnictwa, żeby to rolnictwo nie upadło, bo jak upadnie, to i konsumenci ucierpią. Nas zmusza się do produkcji masowej, a my tego nie chcemy robić. Idziemy do Warszawy, a nie do Częstochowy, bo to tu, w Warszawie podejmowane są decyzje, i tu trzeba, żeby łaski spłynęły na osoby, które mają możliwość decyzji dobrych dla rolnika i konsumenta.

Problemy na drodze wynikały ze zdarzeń losowych, nikt nie utrudniał marszu. Wiele osób rozmawiało z niosącymi krzyż, zainteresowało się podjętym wyzwaniem.

Trud podejmuje się z nadzieją na skutek. Czas przedświąteczny skłania do refleksji – więc może?... Stacja XIV to złożenie do grobu. Potem już tylko – Zmartwychwstanie…

×