Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Minister rolnictwa podkreśla, że Polska jest ceniona za walkę z ASF

Autor:

Dodano:

Wraz z nadejściem wiosny i intensyfikacją prac polowych wszyscy związani z produkcją trzody chlewnej, w tym najbardziej hodowcy obawiają się wystąpienia kolejnych ognisk afrykańskiego pomoru świń (ASF). Minister Jan Krzysztof Ardanowski również nie wyklucza pojawienia się kolejnych ognisk pomoru ale podkreśla, że wszystko to, co do tej pory zostało zrobione w zakresie ograniczenia choroby w Polsce jest pozytywnie oceniane przez władze unijne jak i inne kraje UE.

Liczba ognisk notowana w polskich gospodarstwach potwierdza, że ASF wydaje się trudny do opanowania, w szczególności latem. Mogliśmy to obserwować, gdy w czerwcu, w lipcu i w sierpniu 2018 r. prawie codziennie stwierdzano nowe ogniska w gospodarstwach, a czasami nawet kilka w ciągu jednego dnia. Przypomnijmy, że w  maju 2018 r. wystąpiły w Polsce 4 ogniska, w czerwcu 34 ogniska, w lipcu 36, w sierpniu 27 a we wrześniu 4.

Dotychczas jednoznacznie nie potwierdzono, z czego wynika sezonowość występowania ASF w gospodarstwach. Naukowcy i eksperci zwracają jednak uwagę na to, że wysyp ognisk w miesiącach letnich w naszym kraju pokrywa się z rozpoczęciem prac polowych, szczególnie ze zbiorem zielonek.

Wszyscy, związani z branżą trzody chlewnej liczą na to, że w tym sezonie przebieg choroby nie będzie tak dramatyczny jak w roku poprzednim.

Minister rolnictwa, Jan Krzysztof Ardanowski na przedświątecznym spotkaniu, zorganizowanym przez Stowarzyszenie Rzeźników i Wędliniarzy RP komentując sytuację związaną z występowaniem afrykańskiego pomoru świń, jak i jego sezonowością, powiedział -  nie mam takiej pewności, że w tym roku ognisk ASF nie będzie. Szczęśliwie działania, które zostały podjęte przez rolników, przez Inspekcję Weterynaryjną sprawiają, że w ostatnich miesiącach nowych ognisk w gospodarstwach jest bardzo mało. W pierwszym kwartale 2019 r. pojawiło się jedno ognisko, w strefie. Czyli tu nie ma jakiegoś dramatycznego natężenia pomoru, jak w przypadku Chin, Mongolii, Wietnamu.

Szef resortu rolnictwa wskazał również na konieczność ograniczenia populacji dzików, jako ważnego czynnika ograniczającego szerzenie się choroby.

- Są problemy z dzikami i nigdy tego nie ukrywałem, bez depopulacji populacji dzików nie da rady opanować sytuacji z afrykańskim pomorem świń. Jest problem odstrzału dzików. Duże nadzieje wiążę z nowym kierownictwem Polskiego Związku Łowieckiego, który chyba zaczyna wreszcie rozumieć, że bez udziału myśliwych – jedynych przygotowanych do tego, aby taki odstrzał przeprowadzić – nie straż graniczna, nie policja, nie wojsko, tylko myśliwi wiedzą gdzie dziki żyją, gdzie żerują, gdzie dziki zdychają (nie uda się opanować pomoru w populacji dzików przyp.red.). W związku z tym ten proces, który nie wymaga szczególnych sezonowości powinien być skutecznie przeprowadzany. Tak abyśmy mogli skutecznie wyeliminować chorobę ze środowiska. Dopóki ona będzie przebywała w ciałach, w truchle dzików, to ryzyko zawleczenia choroby pomimo wielkich wydatków bioasekuracyjnych będzie bardzo wysokie – powiedział minister.

Minister podkreślił też, że na arenie międzynarodowej, w tym europejskiej Polska nie wypada najgorzej, jeśli chodzi o wyniki działań podjętych w zakresie zwalczania ASF. - Biorąc pod uwagę to, co się dzieje z ASF na świecie, również w Europie np. Rumunii, Węgrzech, krajach bałtyckich, to trzeba powiedzieć, że EFSA i ministerstwa rolnictwa w krajach unijnych, z pewnym podziwem patrzą na Polskę. Chciałbym abyśmy obiektywnie oceniali to wszystko, co w ramach zwalczania ASF do tej pory było robione, owszem były również błędy ludzkie, przy zwalczaniu choroby, były nadużycia i w niektórych przypadkach kierowałem sprawy do prokuratur i to już tam zostanie ocenione, czy była to działalność wynikająca z niewiedzy, głupoty czy złej woli i działania zamierzonego. W tych przypadkach, gdzie służby weterynaryjne sobie nie poradziły lub są zgłaszane różnego rodzaju uwagi, tam będą prokuratorzy to wyjaśniali.

Według danych systemu ADNS (Animal Disease Notification System) służącego do zgłaszania przypadków chorób zakaźnych zwierząt w Europie, wynika że od początku 2019 r. najwięcej przypadku ASF u dzików wystąpiło właśnie w Polsce, do 19 kwietnia br. było ich 925, na Węgrzech odnotowano 586 przypadków (do 20 kwietnia br.), w Belgii było ich 392 (do 12 kwietnia br.), w Rumunii 201 (do 20 kwietnia br.), Litwa 182 (do 19 kwietnia br.) na Łotwie 125 przypadków do 16 kwietnia br.

W zakresie ognisk ASF występujących w Europie, największe problemy z opanowaniem choroby ma Rumunia, od początku 2019 r. wystąpiło tam już 81 ognisk wg danych zebranych do 19 kwietnia br., 10 ognisk odnotowano na Ukrainie, po jednym w Polsce (29 stycznia br.) jak i we Włoszech (na Sardynii).

×