Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Gobarto: rozwijamy produkcję trzody chlewnej i ASF tego nie zmieni

Autor:

Dodano:

Rozwój produkcji trzody chlewnej to fundamentalny element strategii Gobarto. Zarząd firmy podkreśla, że taka sytuacja jak występowanie ASF, nie tylko w Polsce, lecz także i na świecie, nie jest w stanie zmienić planów firmy. Jednak każda powstająca ferma będzie maksymalnie zabezpieczona pod względem bioasekuracji, tak by minimalizować ryzyko przeniesienia chorób zakaźnych, w tym ASF.

Występowanie afrykańskiego pomoru świń (ASF) na terenie Polski nauczyło branżę mięsną, w tym producentów trzody, że pojawienie się choroby na danym terenie potrafi w jednej chwili zmienić wszelkie plany inwestycyjne, organizację produkcji, a nawet spowodować jej wstrzymanie. Z drugiej strony, polska produkcja już od 2014 r. funkcjonuje w otoczeniu wirusa i cała branża częściowo wypracowała sobie schematy działania, nie tylko w obrębie kraju ale też przeorganizowała sprzedaż  wieprzowiny poza granice kraju.

Przedstawiciele Gobarto potwierdzają, że jako kraj nie mamy wyjścia i należy dostosować się do nowych wymogów, chociażby bioasekuracji czy ograniczeń eksportowych, jakie niesie ze sobą choroba. A sama sytuacja związana z występowaniem afrykańskiego pomoru świń, tak jak każda sytuacja kryzysowa weryfikuje, kto na tym rynku pozostanie, a kto zrezygnuje z chowu świń.

Fundamentalnym założeniem firmy pozostaje rozwijanie produkcji świń, z zachowaniem najwyższych standardów bioasekuracji. - Na pewno, sytuacja związana z ASF powoduje, że ten rynek ulega naturalnemu samooczyszczeniu. Co się stanie jeśli ASF doszedłby do Wielkopolski? Wówczas mamy ekstremalną sytuację całego rynku trzody chlewnej. Jeśli byłby na Wielkopolsce, to można powiedzieć, że praktycznie jest już w Niemczech. To są pytania trochę o granicę wyobraźni. My, fundamentalnie będziemy rozwijać produkcję trzody chlewnej i będziemy robić wszystko, by nasze fermy były maksymalnie zabezpieczone, jeśli chodzi o bioasekurację. W przypadku rynków eksportowych i pozwoleń, są to umowy bilateralne. Oczywiście jest rynek azjatycki, ten najbardziej chłonny, który co do zasady jest dla nas wykluczony przez ASF. Z drugiej strony, dzięki temu zwiększyliśmy eksport na inne rynki. Jako kraj nie możemy powiedzieć, że jest ASF i zamykamy w ogóle produkcję trzody chlewnej – wyjaśniał Rafał Oleszak, wiceprezes Grupy Kapitałowej Gobarto.

Nałożenie stref ASF na dany obszar wiąże się z ograniczeniami w przemieszczaniu zwierząt, co często stwarza problemy ze sprzedażą świń z gospodarstwa. Dlatego pytamy zarząd Gobarto, jaki jest przewidziany plan działania w przypadku utrudnień związanych z przewożeniem zwierząt z gospodarstwa do zakładu ubojowego w chwili, gdy na danym terenie wystąpią ograniczenia, związane z ASF i obejmą chlewnie uczestniczące w programie Gobarto 500.

Prezes Marcin Śliwiński powiedział, że - dotychczas nie było takiej sytuacji. Takie zwierzęta też można ubić, tylko w zakładzie, który będzie znajdował się w strefie. Zawsze możemy podjąć współpracę z takim zakładem i ubijać tam zwierzęta. Założenie jest takie, że chcemy utrzymywać ciągłość produkcji. Po prostu przez jakiś czas, kiedy ta ferma będzie w strefie ASF będzie mniejsza rentowność na danej fermie. Jest to element ryzyka prowadzenia tego biznesu.

Jednocześnie prezes Gobarto podkreślał, że w ubiegłym roku mimo wyjątkowo niskich cen wieprzowiny w Polsce i w Europie, firma w pełni wykorzystywała zaplecze surowcowe. - Cały czas produkowaliśmy. To jest nasza filozofia, że produkujemy niezależnie od warunków rynkowych.  

Z kolei, Oleszak zaznaczył, że Gobarto bazuje na polskim surowcu. - Nie importujemy żywca, zdarza się import mięsa. Handlujemy niektórymi elementami z importu, one mają też swoje rynki zbytu. Do Polski przyjeżdżają głównie schab, karkówka, łopatka, a z Polski wyjeżdżają inne elementy. Zdarza się, że importujemy mięso, np. na akcje świąteczne. Działamy na rynku globalny, jest to jeden rynek naczyń połączonych ale co do zasady jesteśmy eksporterem mięsa - powiedział.

×