Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Ognisko ASF na Mazurach – prawdopodobnie zawinił człowiek

Autor:

Dodano:

Jak mówi Dorota Daniluk, zastępca Wojewódzkiego Lekarza Weterynarii w Olsztynie wiele wskazuje na to, że przeniesienie wirusa ASF do stada, w którym w piątek potwierdzono ognisko ASF wynikało z błędu ludzkiego.

O wystąpieniu pierwszego od ponad czterech miesięcy ogniska afrykańskiego pomoru świń informowaliśmy w piątek. Choroba pojawiła się w stadzie liczącym ponad 1700 świń, zlokalizowanym w gminie Giżycko (woj. warmińsko – mazurskie).

>>>>> Czytaj więcej: Ognisko ASF w dużym stadzie świń w woj. warmińsko – mazurskim

Jak mówi Dorota Daniluk, zastępca Wojewódzkiego Lekarza Weterynarii w Olsztynie, za przeniesienie wirusa do fermy niemal na pewno odpowiada człowiek:

- Trudne do ustalanie będzie to kto i w jaki sposób przeniósł wirusa na teren fermy, nie mam jedna wątpliwości, że zawinił tu człowiek: albo właściciele fermy, albo jej pracownicy – mówi Dorota Daniluk.

Nasza rozmówczyni poinformowała nas także o wykryciu w tej samej miejscowości gospodarstwa kontaktowego, do którego trafiły zwierzęta z zarażonego stada:

- Drugie stado utworzone zostało ze zwierząt przebywających w ognisku choroby, liczyło ono 135 zwierząt. Stado to zostało w sobotę zlikwidowane, równocześnie przesłano próbki krwi do badań na obecność wirusa ASF. Obecnie czekamy na wyniki analiz. W takiej sytuacji likwidacja stada jest standardową procedurą, nie możemy bowiem pozwolić sobie na żadne ryzyko. Na chwilę obecną, w obu lokalizacjach zakończono likwidację stad, trwają obecnie prace związane z myciem, dezynfekcją i dezynsekcją pomieszczeń, a także utylizacją narzędzi i materiałów wykorzystywanych w produkcji – mówi zastępca Wojewódzkiego Lekarza Weterynarii w Olsztynie.

Jak udało nam się ustalić, sytuacja w regionie jest poważna: w obszarze zagrożenia (w promieniu 10 km od ogniska) znajduje się blisko 50 podmiotów utrzymujących świnie:

- W okolicy znajduje się dokładnie 47 gospodarstw utrzymujących trzodę. Łączne pogłowie świń liczy na tym obszarze blisko 21 tys. zwierząt. Są tam mniejsze gospodarstwa, jednak mamy również sporo dużych ferm utrzymujących ponad 1000 zwierząt. Niestety wszystkich producentów trzody czekają poważne konsekwencje. Zostanie nałożona czasowa blokada przemieszczania zwierząt, już wkrótce zostanie tu wprowadzona także „strefa niebieska” związana z występowaniem choroby. Jeżeli w okolicy pojawi się choćby jedno kolejne ognisko, strefa ta zostanie utrzymana przynajmniej przez rok. Przy skrajnym przebiegu wydarzeń (tzn. długotrwałym występowaniu kolejnych ognisk) może się okazać, że konieczna będzie likwidacja zwierząt wynikająca z przepisów dobrostanu. Dlatego raz jeszcze chciałabym zaapelować do wszystkich producentów trzody o przestrzeganie procedur związanych z bioasekuracją. Nie róbmy tego dla Inspekcji Weterynaryjnej, ale dla siebie i sąsiadów. W okolicy odnotowujemy sporo przypadków choroby u dzików, zawleczenie wirusa do gospodarstwa nie jest zatem trudne – mówi Dorota Daniluk.

×