Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Ardanowski: Wspólna Polityka Rolna to nie jest wór bez dna

Autor: Marzena Pokora-Kalinowska

Dodano: 10-06-2019 15:15

Bez dodatkowych środków europejskie rolnictwo i europejskie obszary wiejskie nie są w stanie wykonać tych wszystkich zadań, które społeczeństwo wobec obszarów wiejskich i rolnictwa formułuje - podkreśla minister Jan Krzysztof Ardanowski.

„Europejska polityka rolna wymaga zrównoważenia pod względem środowiskowym i społecznym oraz szerokiej debaty publicznej. Taka zmiana jest możliwa pod warunkiem, że unijne fundusze wspierać będą przede wszystkim te gospodarstwa, zwłaszcza małe i średnie, które dbają o naturę, produkują zdrową żywność i utrzymują wartościowe miejsca pracy. To kluczowe wnioski <Atlasu rolnego>, przedstawionego przez Fundację im. Heinricha Bölla w Warszawie i Instytut na rzecz Ekorozwoju. Obecnie w Unii Europejskiej 82% dopłat trafia do jedynie 20% rolników, a ponad połowa gruntów rolnych jest już w rękach zaledwie 3,1% przedsiębiorstw. Dalsze promowanie dużych, uprzemysłowionych gospodarstw może nie tylko spowodować kryzys społeczności wiejskich, ale zagrozić też zdolności ekosystemów do produkcji żywności” – to najkrótsza rekapitulacja dzisiejszego spotkania promującego opisane wydawnictwo, a sporządzona przez samych autorów „Atlasu”.

Na spotkanie na krótko przyszedł nawet minister Ardanowski – niestety zostawił niedosyt ekologów, którzy chcieli dyskutować - o wszystkim. Minister, nie wiedząc, co było omawiane przed jego przyjściem, dał jednak odpowiedź na wiele argumentów ekologów. Zgodził się, że wiele problemów widzi podobnie, ale ma też uwagi do ich „Atlasu”. Przede wszystkim brak mu rekomendacji, które można wykorzystać w dalszej pracy nad polityką rolną – poza postulatami zwiększania dotacji na kolejne działania.

- Wspólna Polityka Rolna to nie jest wór bez dna – mówił minister. – Jest raczej tendencja – może uda się ją w tej perspektywie budżetowej jeszcze powstrzymać - zmniejszania środków na Wspólną Politykę Rolną. Propozycja Komisji z maja ubiegłego roku jest niekorzystna i my się nie godzimy na zmniejszenie puli środków na WPR, bo sądzimy, że europejskie rolnictwo i europejskie obszary wiejskie nie są w stanie wykonać tych wszystkich zadań, które społeczeństwo wobec obszarów wiejskich i rolnictwa formułuje - bez dodatkowych środków.

Jak mówił minister, nie wiadomo, dlaczego rolnictwo ma ponieść ofiarę za decyzje, które politycy podejmowali w UE i oddać część pieniędzy np. na pomoc dla migrujących.

Przyjazne dla środowiska i klimatu rolnictwo to wizja, do której nie trzeba przekonywać. Trzeba jednak mieć na względzie, że rolnictwo ma przede wszystkim produkować żywność. Jak mówił minister, przez lata nie było pomysłu, co robić z małymi i średnimi gospodarstwami. Efektu skali tu się nie uzyska, nie ma też ziemi na ich powiększanie. Minister podkreślił, że jest otwarty na wszelkie sugestie dotyczące podejmowania działań. Jak dodał, przynajmniej część z działań już podejmowanych przez niego idzie w kierunku postulowanym przez autorów raportu. Zakwaszeniu gleb ma zapobiec wapnowanie – trzeba zadbać o realizację programu, aby nie zamienił się we wsparcie do transportu. Uruchamiany jest program dotyczący nawadniania.

- Absurdem jest twierdzenie, że za efekt cieplarniany odpowiadają krowy, które emitują gazy – mówił minister. – Polska ma szczególe warunki dla rozwoju hodowli bydła, przede wszystkim opasowego, ale również hodowli owiec i w ogóle zwierząt przeżuwających.

Jak mówił minister, podejmowane są kroki zmierzające do powiązania dopłat i hodowli, co ma służyć eliminowaniu patologii. Zachęty do rozwoju rolnictwa ekologicznego są jednak wciąż formułowane w formie nawoływania do zwiększania dopłat.

- Ale nie tędy droga – mówił minister. – Co z tego, że idą pieniądze – i to duże – jak produkcji ekologicznej w Polsce tyle, co kot napłakał, w sklepach jest głównie żywność niemiecka, austriacka czy włoska. To oznacza, że kierunek wsparcia jest wadliwy.

Polskiemu rolnictwu ekologicznemu są potrzebne nie tylko środki dedykowane w okresie przestawiania produkcji, ale chociażby zorganizowanie rynku i dotarcie do zamożnych konsumentów - wskazywał.

- Dochody rolników, także z małych gospodarstw, powinny pochodzić w znacznej mierze proporcjonalnie do wielkości gospodarstwa - z rynku. To nie mają być dochody z ideologii – mówił minister.

Jak stwierdził minister, II filar WPR to pieniądze na rozwój rolnictwa, a nie wsi. Wieś powinna być wspierana z polityki spójności.

Minister zachęcił do wypowiadania się w sprawie zaproponowanej niedawno przez MRiRW strategii rozwoju.  

Więcej: Ministerstwo Rolnictwa ma nową „Strategię”

 

 

 

 

 

 

×