Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

BPG: Polska jest największym odbiorcą naszej wieprzowiny

Autor:

Dodano:

Belgian Pork Group powstała w 2015 r. w wyniku fuzji firm Westvlees (zajmującej się rozbiorem) z Covalis wyspecjalizowanej w półtuszach. Grupę tworzy obecnie siedem spółek, dostawcami zwierząt są belgijscy rolnicy, którzy posiadają część udziałów w firmie. Podczas wizyty w zakładzie BPG, pytamy m.in. o to jak zmieniło się funkcjonowanie Grupy po wystąpieniu ASF na terenie Belgii, a także jak Grupa ustosunkowuje się do zarzutów płynących z Polski na temat „taniego i słabej jakości belgijskiego mięsa”.

Przedstawiciele firmy podkreślają w rozmowie, że zwierzęta trafiające do uboju pochodzą od belgijskich hodowców, 80 proc. ferm, z których pochodzą zwierzęta, położonych w promieniu 30 km od ubojni. Założenie stałej współpracy z krajowymi producentami jest konieczne z punktu widzenia stabilności produkcji. Chcąc stawiać na rozwój firmy, nie można tego skutecznie robić bez odpowiedniego zaplecza surowcowego. Po części z tego też powodu, przy połączeniu firm, podjęto decyzję, o tym że część udziałów trafi w ręce zintegrowanych z firmą producentów świń. 10 proc. udziałów trafiło w ręce ok. 900 hodowców, częściowo zintegrowanych z BPG. Ich reprezentanci biorą udział w spotkaniu zarządu w celu wymiany informacji na temat sytuacji rynkowej i planów na przyszłość.

Wouter Haghedooren, menedżer ds. klientów zewnętrznych Belgian Pork Group, większość miesiąca spędza w Polsce, skupia się na rozwoju sprzedaży, odwiedzając klientów firmy. Dość dobrze radzi sobie z mową po polsku, co spotyka się pozytywnym odbiorem wśród polskich kontrahentów.

Podczas prezentacji przedstawił charakterystykę firmy. - Robimy praktycznie wszystko: ubój, rozbiór, przetwórstwo, produkty convenience wędzone i pakowane. Ubijamy 90 tys. świń tygodniowo, co daje ponad 4 mln sztuk rocznie. Zatrudniamy ponad 2 tys. pracowników. Jesteśmy jednym z 10 największych graczy w branży wieprzowej Europie – mówił. 

W ramach BPG funkcjonują cztery ubojnie, sześć zakładów rozbiorowych i dwa zakłady pakowania, a także wspólna dla całej grupy zautomatyzowana chłodnia składowa. Głównym kanałem dystrybucji Belgian Pork Group jest handel.

- Szacujemy, że nasze mięso ma ok. 60 proc. udział w belgijskim handlu. Jesteśmy dostawcą do największych sieci handlowych w Belgii, Francji, a także w Polsce, dokąd nasze produkty trafiają za pośrednictwem polskich firm - powiedział Glenn Coolsaet, dyrektor handlowy BPG.

65 proc. całkowitej sprzedaży Grupy generuje eksport. Belgian Pork Group wysyła swoje mięso do ponad 50 krajów świata. Spośród wszystkich rynków zagranicznych Polska jest największym odbiorcą, zarówno w ujęciu wartościowym (17 proc.), jak i wolumenowym (20 proc.).

Dlaczego polskie firmy tak chętnie robią interesy, m.in. z BPG?

Polska jest dla grupy głównym rynkiem dla eksportu półtusz. Nad Wisłą głównymi klientami BPG są zakłady rozbiorowe i przetwórcze. Elastyczne podejście do zamówień przekonuje polskie firmy do utrzymania współpracy z grupą.

- Nasze tusze cechuje wysoka mięsność, a jednocześnie niewielkim poziom otłuszczenia. Dlatego polscy klienci chętnie je kupują. Wyróżnia nas podejście “szycia na miarę”, czyli produkcja pod specyfikację klienta. Najczęściej są to tzw. miksy, czyli np. 15 ton półtusz i 5 ton łopatek. To pozwala naszym klientom lepiej zbalansować swoją produkcję, a nam stać się bardziej atrakcyjnym dostawcą. Do polskich zakładów realizujemy kilka dostaw tygodniowo: zawsze ten sam wolumen i ten sam produkt. Belgia jako dostawca jest atrakcyjna dla polskich firm, ponieważ nasze świnie są bardzo podobne. Jednak poprzez dobrą selekcję mamy stabilny wolumen: zawsze te same świnie o tej samej ilości tłuszczu i jakości, co pozwala zakładom zmniejszyć koszty i dostarczać produkty w stabilnej jakości  - dodał Coolsaet.

Dyrektor handlu BPG przyznaje, że jego firma wiąże z polskim rynkiem duże nadzieje, szczególnie w zakresie rozwoju sprzedaży dań gotowych.

- Spożycie wieprzowiny w Polsce należy do najwyższych w Europie. Jesteśmy przekonani, że w Polsce jest rynek także na produkty gotowane. Dlatego w przyszłości chcemy skontaktować się z zakładami produkującymi dania gotowe z mięsem, np. piekarniami, które produkują kanapki z kiełbasą. Cały czas szukamy nowych szans na zwiększenie wartości dodanej - dodał.

Jednym z pomysłów, wpisujących się w globalny trend walczenia z antybiotykoopornością bakterii jest wdrożenie programu produkcji wieprzowiny bez użycia antybiotyków. Ten program, BPG uruchomiło pod koniec 2018 r. - Na razie program obejmuje 1000-1200 świń tygodniowo, które znajdują się na osobnych zamkniętych fermach. Jeśli świnia zachoruje, odsyłamy ją na inną, konwencjonalną fermę. Wierzymy, że produkcja bez antybiotyków to przyszłość. Inną rzeczą jest redukcja użycia antybiotyków w produkcji konwencjonalnej, co staramy się również robić - dodał Coolaset.

ASF na terenie Belgii

We wrześniu ubiegłego roku na terenie Belgii odnotowany został pierwszy przypadek afrykańskiego pomoru świń. Mimo, że choroba do dnia dzisiejszego nie wystąpiła w żadnym z belgijskich stad świń, to wówczas ta informacja spowodowała natychmiastowe zamknięcie 22 rynków eksportowych, w tym tak intratnych, jak Chiny, Korea Płd., czy Japonia. Przedstawiciele firmy przyznali, że pojawienie się ASF w Belgii, nie pozostało również bez wpływu na ich biznes.

- Spożycie mięsa w Europie nie rośnie, a na Zachodzie nawet spada. Natomiast w krajach takich jak Polska cały czas je się dużo mięsa, co pozwala nam zachować balans. Największe wzrosty generujemy obecnie w Azji Południowo-Wschodniej. Jednak wybuch ASF odciął nas od tych rynków, przez co musieliśmy zmienić naszą strategię. Ubijamy tyle samo co wcześniej, ale zmniejszyliśmy liczbę rozbiorów, a resztę staramy się sprzedawać jako tusze. Nie musimy więc martwić się o elementy, które trudno sprzedać w Europie. Zmieniliśmy też oczekiwania wobec farmerów, ponieważ obecnie nie mamy popytu na bardziej tłuste świnie. Zmniejszył się także udział w naszym eksporcie produktów mrożonych na rzecz chłodzonych, które sprzedajemy w Europie - dodał Coolsaet.

Przedstawiciel BPG przyznał, że po wybuchu ASF spółka musiała dokonać korekcji cen skupu trzody.

- Był to trudny czas dla farmerów, ale rzeczywistość była jeszcze gorsza, bo nasze straty były jeszcze wyższe. Przez kilka miesięcy utrzymywaliśmy ceny skupu na niższym poziomie. Pojawiło się jednak ryzyko, że rolnicy zaczną sprzedawać świnie za granicę. Musieliśmy więc zapłacić hodowcom więcej, żeby zatrzymać świnie w kraju. To z kolei zmniejszyło naszą marżę i musieliśmy “zamrozić” planowaną inwestycję w nowy zakład rozbiorowy. Projekt będzie realizowany, ale póki co musimy dostosować się do realiów - dodał Coolsaet.

Belgijskie mięso tanie i złej jakości?

Podczas spotkania poprosiliśmy również dyrektora handlowego Grupy o komentarz do często podnoszonych w Polsce zarzutów o to, że importowane z Belgii do Polski mięso jest tanie i złej jakości.

- Zakłady mięsne chcą być pewne swoich dostawców i tego, że nie będzie żadnych problemów z surowcem. Przez ASF Polska musi importować więcej mięsa niż wcześniej. W mojej ocenie główny powód importu jest taki, że Polska nie ma zbyt wiele stabilnego surowca u siebie. Kiedy polscy klienci chcą kupić wieprzowinę w Belgii, witamy ich chętnie, ale nie jest tak że uprawiamy dumping. Ceny świń w Belgii nie były nigdy tak wysokie jak teraz. Obecnie obserwujemy jeden z najwyższych poziomów cen od 5-6 lat. Koszty pracy w Belgii od lat należą do najwyższych w Europie. Koszty pracy to ponad 30 euro/godzinę. Widzimy krytyczne reakcje i to nie tylko w Polsce, ale w każdym kraju, który ma znaczącą własną produkcję. Pamiętajmy jednak, że np. Niemcy są dużym eksporterem wieprzowiny, ale i importerem. Podobnie Holandia. To oczywiste, że polscy konsumenci preferują swój produkt. Jednak jeśli wybiorą importowany to dajemy im najlepszą alternatywę - dodał Coolsaet.

×