Wydruk strony Farmer.pl - portal nowoczesnego rolnika

Farmer w Teksasie, cz. 6, 6 ciągników i 1100 KM!

Autor: T.Kuchta

Dodano: 28-06-2019 07:11

W gospodarstwie Travisa pracuje 6 ciągników. Do tej pory wszystkie były "ze stajni" John Deere’a. Ostatnio do tego grona dołączyła też Kubota.

Największy z ciągników to John Deere 8420, który niedawno spłonął. Ten traktor do tej pory pracował wyłącznie z prasą kostkującą wielkogabarytową. Zastąpiony zostanie już niebawem modelem 8295R, o mocy 295 KM. Nieco mniejszy – 8245R współpracuje z 12-metrowym siewnikiem do pszenicy w technologii no-till oraz z 24 rzędowym siewnikiem do kukurydzy, również w technologii no-till. W przypadku obu tych maszyn, podczas siewu komputer wskazuje blisko 100 proc. wykorzystania mocy w danym momencie.

Wśród mniejszych ciągników króluje seria 6 z trzema bardzo zbliżonymi modelami: 6150M, 6150R oraz 6155R. Wszystkie trzy wyposażone są w ładowacz czołowy i pracują głównie przy koszeniu i zgrabianiu łąk, a także przy zwożeniu i układaniu bel – zarówno siana, jak i słomy.

Najmniejszym, a zarazem najstarszym ciągnikiem w gospodarstwie jest John Deere 7400 o mocy 100 KM. Wyprodukowany on został w 1991 r. i podobnie jak trzy poprzednie, również bardzo intensywnie współpracuje z ładowaczem czołowym, a także w czasie zimy rozwozi siano dla bydła. Niedawno został również zakupiony mały, pomocniczy ciągnik Kubota, który służy przede wszystkim do równania dróg dojazdowych na pola.

Widząc, że wśród ciągników zdecydowanie dominuje John Deere, postanowiłem zapytać Ricka – ojca Travisa, czy to, że od lat pozostaje wierny krajowemu producentowi wynika z tego, że uważa tę markę za najlepszą. Oto co mi odpowiedział.

- 20 lat temu z pewnością rzekłbym że tak. Dzisiaj, te ciągniki, jak wszystkie, które są wyposażone w zaawansowaną elektronikę, psują się niestety często. Coraz trudniej jest również samodzielnie wykonać podstawowe czynności naprawcze. W Stanach Zjednoczonych farmerzy decydują się na tę markę, która w danym regionie może zagwarantować bliskość dobrego serwisu – wyjaśnia Rick.

Tłumaczy również, dlaczego przy tak dużym areale nie posiadają większych ciągników.

- Od około 20 lat stosujemy technologię no-till, która nie wymaga olbrzymiej mocy. Obecnie, w przypadku naszego gospodarstwa, nie widzę sensu zakupu ciągnika, o mocy większej niż 300 KM – podsumowuje.

Tę oraz poprzednie części cyklu "Farmer w Teksasie" znajdziesz w naszym serwisie specjalnym:

 

Już 7 listopada w Warszawie jedno z najważniejszych wydarzeń w rolniczym kalendarzu. Szerokie grono znamienitych gości i dziesiątki sesji, w których poruszamy aktualne i ważne dla rolników tematy. Zarejestruj się teraz!

×